Dzieci głosu nie mają ?

Rodzice trzynastoletniej Weroniki rozstali się ponad 10 lat temu. Matka dziewczynki za wyłudzenia finansowe trafiła do więzienia. Weronika trafiła pod opiekę ojca. Pani Anna- matka Weroniki, na wolność wyszła w 2009 roku. Dziewczynka mimo postanowienia sądu, mieszka z matką i pisze do sądu błagalne listy, żeby mogła zostać z mamą. A postępowanie sądu trwa…


,,Bardzo proszę, aby sąd zgodził się , żebym na stałe mieszkała u mamy.”

Ten błagalny list do Sądu Rejonowego w  Bełchatowie napisała 13-letnia Weronika. Jej rodzice rozstali 2000 roku. 


-  Byliśmy małżeństwem, właściwie chyba nawet niepełne 3 lata.  W 2000 r.  tata Weroniki wyprowadził się. Zostawił nas dla innej kobiety.  Jednak nadal prowadziłam wspólnie z nim działalność gospodarczą – mówi  Anna Zawadzka,  matka Weroniki.


Kiedy ich  się  związek rozpadał, jak mówi pani Anna,  trudno było ustalić kto i za co będzie odpowiadał. Zaczęły się poważne problemy. 


 - Dla mnie priorytetem było tak naprawdę zajęcie się córką i zadbanie o jej potrzeby. W związku z czym pewne tematy, związane z działalnością sobie odpuściłam. Te wierzytelności, które już się przez jakiś tam czas nagromadziły, nadal na mnie i na byłym mężu ciążyły – mówi Anna Zawadzka,  matka Weroniki.

- Żadnej wspólnej firmy nie mieliśmy. Co prawda ja musiałem się przed ZUS-em tłumaczyć, bo pani Zawadzka również oświadczała, że ja podpisywałem jakieś dokumenty w tej firmie, jakieś faktury, zobowiązania i tak dalej. Nigdy nic takiego nie miało miejsca i ani jednego dokumentu nie podpisałem – mówi ojciec Weroniki.


Za wyłudzenia finansowe pani Anna w 2007 roku została skazana  na 3 lata więzienia. Za dobre sprawowanie wyszła na wolność po 18 miesiącach. W kwietniu 2009.


- Kiedy opuściłam zakład karny, Weronika miała jedenaście lat.  W kwietniu 2010 r.,  Sąd Rejonowy w Bełchatowie podjął decyzję o tym, że Weronika nadal mieszka z tatą. Natomiast  w sierpniu Weronika decyduje się na to, aby do taty nie wrócić – mówi  Anna Zawadzka,  matka Weroniki.


- Nie chcę wracać do  taty, bo tu się czuję najlepiej. Bo u taty często ktoś ze mnie żartuje, wyśmiewa się, drwi z tego, że dojrzewam, jak wyglądam, a mnie jest smutno i przykro i często skarżę się mamie -  pisała w liście  Weronika.


Według bełchatowskiego sądu dziecko ma nadal mieszkać u ojca. Dodatkowo matka ma płacić 300 złotych alimentów na córkę, chociaż ta od roku mieszka u niej.  Pani Anna  wnioskowała do  sądu o zwolnienie jej z tego obowiązku.


-  Przestałam płacić alimenty w momencie, kiedy Weronika zamieszkała ze mną. W sierpniu 2010 r. nie wysłałam już tacie pieniędzy zasądzonych przez sąd na rzecz Weroniki – mówi Anna Zawadzka,  matka Weroniki.


-  Zgodnie ze stanem prawnym i orzeczeniem sądu miejsce, pobytu dziecka jest ustalone nadal przy ojcu – mówi Jolanta Miętkiewicz, prezes  Sądu Rejonowego w Bełchatowie.


Do tej pory sąd  w Bełchatowie nie jest w stanie zakończyć sprawy i zdecydować o losie Weroniki.  Czeka na opinię psychologów z Ośrodka Diagnostyczno – Konsultacyjnego.


- Pani kurator miała możliwość porozmawiania z Weroniką, to wszystko jest  w wywiadzie. Wszystkie tezy. I wszystkie informacje, które pani kurator przedstawiła, które tak naprawdę przez Sąd Rejonowy w Bełchatowie nie są brane pod uwagę – mówi Anna Zawadzka,  matka Weroniki.


- Mnie w tym wszystkim co najbardziej irytuje to fakt, że nawet instytucje sądowe w obliczu tego nic nie mogą zrobić – mówi ojciec Weroniki.


-  Postępowanie nadal jest w toku,  o ustalenie miejsca albo inaczej o zmianę miejsca pobytu dziecka.  Sprawa jest w Ośrodku Diagnostyczno - Konsultacyjnym i jak już mówiłam od tej opinii w dużej mierze zależeć będzie orzeczenie  sądu  - mówi Jolanta Ziętkiewicz, prezes Sądu Rejonowego w Bełchatowie.


Reporter: Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl