Poznań: równi i równiejsi w autobusach

Są głuchoniemi i należą im się zniżki w komunikacji miejskiej. Ale nie w Poznaniu! Tamtejsi radni zdecydowali, że na ulgi mogą liczyć tylko zrzeszeni w Polskim Związku Głuchych. Osoby niezrzeszone lub należące do Towarzystwa Osób Niesłyszących TON płacą za bilet całą kwotę lub dostają mandaty. To dyskryminacja – mówią.

- Petycję podpisało kilka tysięcy osób. Została złożona na ręce prezydenta miasta w 2011 roku. Mamy 2013 rok. Od tego czasu dostaliśmy kilkadziesiąt, jak nie kilkaset mandatów – mówi Eunika Lech z Towarzystwa Osób Niesłyszących TON.

- Ja nie jestem od tego, żeby wygłaszać opinię, czy to dyskryminacja. Ja jestem od tego, żeby respektować uchwałę – mówi Michał Hajder, kierownik wydziału kontroli Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu.

W Poznaniu głuchoniemi zrzeszeni w Towarzystwie Osób Niesłyszących TON korzystający z miejskiej komunikacji czują się  dyskryminowani. Dlaczego?
Bo mimo że mają orzeczenia o niepełnosprawności, dostają mandaty od kontrolerów komunikacji miejskiej.

- Problem jest w krzywdzącym zapisie dotyczącym ulg w przejazdach komunikacją miejską w Poznaniu. Ten zapis wyróżnia tylko osoby należące do Polskiego Związku Głuchych – mówi Eunika Lech z  Towarzystwa Osób Niesłyszących TON.

Pani Monika Naumowicz jest osoba niedosłyszącą, posiada orzeczenie o niepełnosprawności. Mimo to, podczas kontroli karana jest mandatami na ponad dwieście złotych. Problem ten dotyczy setek niesłyszących osób.

- Byłam pewna, że to orzeczenie uprawnia mnie do ulgi. Kontroler powiedział jednak, że muszę mieć legitymację Polskiego Związku Głuchych. Próbowałam się odwoływać, ale nic to nie dało. Teraz jeżdżę z biletem bez zniżki – mówi  Monika Naumowicz.

- Pokazałem legitymację ZUS i dowód osobisty. Pan wyrwał mi to z ręki. Oddał mi legitymację ZUS-owską i spisał mnie z dowodu – opowiada w języku migowym pan Maciej, głuchoniemy.

- Ja pokazywałem i bilet, i legitymację ZUS, bo jestem emerytką. On powiedział, że to nie ma znaczenia i będzie mnie musiał ukarać. Płakałam – dodaje Anna Wypych, głuchoniema.

Okazuje się, że uchwała Rady Miasta przyznaje zniżki na bilety komunikacyjne jedynie głuchoniemym, którzy należą do Polskiego Związku Głuchych.
Radni zdecydowali, że niedosłyszący należący do innych związków lub w ogóle niezrzeszeni nie mają praw do ulgowych przejazdów.

- Tym samym czynimy z ludzi, którzy są w Polskim Związku Głuchych innych, lepszych od tych, którzy są tak samo głusi, ale nie przynależą do żadnej innej organizacji lub przynależą do innych organizacji – mówi Eunika Lech z Towarzystwa Osób Niesłyszących TON.

- Mam już pięć mandatów. Jestem bardzo smutny. Nie wiem, co będzie dalej. Nie mam pracy. Dlaczego nas karają? – pyta Roman Skorupski, głuchoniemy.

Rozmawiamy z Michałem Hajderem, kierownikiem Wydziału Kontroli Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu.

Reporter: Nie przyszło państwu na myśl, że jest to dyskryminowanie głuchoniemych?
Michał Hajder: W ten sposób można byłoby stwierdzić, że osoby, które mają 68 lat są dyskryminowane, bo od 70 lat można jeździć za darmo.
Reporter: Ale wszystkie osoby, które mają 70 lat mają zniżki, a nie te zrzeszone np. w klubie wędkarskim.
Michał Hajder: O ile wiem, to radni orzekają w tym mieście.

Poznańscy radni zmienili niedawno zdanie. Uważają, że przepisy należy jak najszybciej zmodyfikować. Według nich, pokazanie kontrolerowi orzeczenia o niepełnosprawności powinno dawać wystarczające prawo do skorzystania z ulgi. Podobno wcześniej nie wiedzieli o problemie. Innego zdania jest rzecznik Prezydenta Poznania.

- Pan Prezydent widzi problem w tej uchwale. Próbowaliśmy ją zmienić w 2010 roku, ale radni nie pozwolili na zmianę regulacji – mówi Paweł Marciniak, rzecznik Prezydenta Poznania.

- Ja sobie nie przypominam, żebyśmy taką rzecz odrzucili. Dla mnie ten problem istnieje od zeszłego tygodnia,  kiedy się o tym dowiedziałem. Jest to błąd, który trzeba jak najszybciej poprawić – twierdzi Grzegorz Ganowicz, przewodniczący Rady Miasta Poznania.

- Ja mam rentę socjalną, powinienem jeździć za darmo. Udałem się do informacji i zapytałem, czy mam uprawnienia do darmowych przejazdów. Powiedzieli mi, że mam, a kontroler i tak wlepił mi mandat. To jest świństwo – mówi Maciej, głuchoniemy.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl