Z śrubą w nodze do 2020 roku. Pierwszy wolny termin

Kazali mu chodzić z śrubą w kostce do 2020 roku! Marcel Wyszyński z Gliwic w kwietniu złamał nogę. Dwa tygodnie po operacji lekarze zdjęli mu szwy. Kolejnym krokiem miało być usunięcie śruby spajającej kostkę. I tu pojawił się problem. W Szpitalu nr 1 w Gliwicach pierwszy wolny termin mają dopiero za pięć lat.

- Płacę dość duże pieniądze na NFZ jako podatnik i oczekuję, że lekarze wykonają taką operację. Ten zabieg trwa 15 minut – mówi pan Marcel.

- Termin wskazany pacjentowi jest dla nas zaskakujący, bo zarówno przeprowadzona operacja, jak i dalsze postępowanie medyczne, czyli zdjęcie szwów, gipsu, czy ściągnięcie śruby jest jednym procesem diagnostyczno-medycznym – mówi Małgorzata Doros, rzecznik śląskiego oddziału NFZ w Katowicach.

22-letni Marcel Wyszyński z Gliwic 16 kwietnia bieżącego roku złamał nogę. Pięć dni później przeszedł operację, podczas której założono mu szwy i śrubę spajającą kostkę. Pierwsze problemy zaczęły się już przy ściąganiu szwów.

- Dwa tygodnie od operacji udałem się do poradni ortopedycznej w celu ściągnięcia szwów. Lekarz powiedział, że nie będzie w tym dłubać, że jak mi ten gips ściągną, to od razu ściągniemy szwy – opowiada pan Marcel. Mężczyzna zdecydował się zdjąć szwy w prywatnej klinice. 

- Zdjęliśmy gips, noga była sina. Lekarz stwierdził , że po sześciu tygodniach miałbym prawdopodobnie jakieś zakażenie – dodaje.

Większy problem pojawił się po 12 tygodniach od operacji, kiedy pan Marcel poszedł do szpitala w celu wyjęcia śruby. Niestety okazało się, że to nie będzie takie proste.

- Pani w sekretariacie powiedziała, że może przyjąć skierowanie, ale zabiegu od razu mieć nie będę, bo mają bardzo odległe terminy. Najbliższy termin był w 2020 roku – opowiada pani Marcel.

- W tym wypadku moment usunięcia śruby stabilizującej jest bardzo ważny. Zbyt długie stabilizowanie tego stawu powoduje, że przestaje on się ruszać, ulega całkowitemu zesztywnieniu – tłumaczy dr Krzysztof Jagodziński, ortopeda-ekspert.

- Marcel później opowiadał, że dzwonił po innych szpitalach i tam śmiali się z tego, że coś takiego może być, jak terminy na wyciąganie śruby, że oni robią coś takiego w 15 minut – opowiada pan Paweł, kolega pana Marcela.

- Pacjent nie powinien być zapisywany w kolejce. Lekarz powinien wskazać mu dogodny termin zdjęcia śruby. Dziękujemy państwu za interwencję. Mamy nadzieję, że pacjent zgłosi się do nas i na tej podstawie będziemy mogli poprosić placówkę o wyjaśnienia – powiedziała nam Małgorzata Doros, rzecznik śląskiego oddziału NFZ w Katowicach.

Postanowiliśmy nie czekać na wyjaśnienia Narodowego Funduszu Zdrowia. Razem z panem Marcelem pojechaliśmy interweniować u Wojciech Maruszewskiego, dyrektora Szpitala nr 1 w Gliwicach.

Dyrektor: Ta konkretna sytuacja jest w trakcie wyjaśniania. Na skierowaniu było napisane „pilne”. Myślę, że to jakiś ludzki błąd. Sprawdziłem i tego typu zabieg musi być wykonany w czasie stosunkowo krótkim. Nieporozumienie nastąpiło, kiedy pacjent przyszedł do sekretariatu.
Reporter: Czy sprawa pana Marcela będzie wyjaśniona?
Dyrektor: Sprawa pana Marcela już jest wyjaśniona, teraz tylko kwestia doprecyzowania szczegółów.*

* skrót materiału

Reporter: Dominika Grabowska

dgrabowska@polsat.com.pl