Romans z księdzem kosztował ją utratę pracy i wyrok

Romans z księdzem zniszczył jej życie. Panią Aleksandrę skazano na karę grzywny za uporczywe nękanie duchownego, a anonimowy donos o tym trafił do szkoły, w której uczyła przez 25 lat. Pani Aleksandra twierdzi, że to ona jest ofiarą, a księdza Jacka nie nękała, tylko próbowała wyjaśnić, dlaczego oczernia ją w swoim mieście.

Aleksandra Grabolus jest nauczycielką z Tomaszowa Mazowieckiego. Kobieta po wieloletnim związku rozstała się  z mężem w 2004 roku. Wtedy w jej życiu pojawił się ksiądz Jacek.

– Znał moją sytuację. Wydawało mi się, że chce mi w jakiś sposób pomóc. Spotkaliśmy się parę razy i w pewnym momencie przybrało to szybki obrót. Tak mnie przekonywał, że jest wszystko ok, że każdy jest tylko człowiekiem…- opowiada pani Aleksandra.

Po pewnym czasie pani Aleksandra i ksiądz Jacek rozstali się. To jednak nie był koniec ich znajomości. Po kilku latach ich drogi przecięły się znowu. Nauczycielka związała się z mężczyzną z miejscowości, w której posługę pełni ksiądz Jacek. Wtedy okazało się, że kobieta cieszy się tam bardzo złą sławą.

– Zaczęły mnie dochodzić słuchy, że na wsi wszyscy wiedzą o tej sytuacji. Nie będę przytaczać słów, które padały w moim kierunku. Postanowiłam to zakończyć. Chciałam, żeby mnie przeprosił. Umówił się ze mną w klasztorze, mieliśmy rozmawiać przy jego zwierzchniku. Gdy okazało się, że tym zwierzchnikiem jest jego brat, to po prostu stamtąd uciekłam. Jak wychodziłam, zostałam aresztowana – opowiada pani Aleksandra.

Pani Aleksandra została zatrzymana, a kilka miesięcy później skazana na karę grzywny za kierowanie gróźb pod adresem duchownego. Jak wynika z akt sprawy, spotkanie w klasztorze było poprzedzone rozmowami dwóch przyjaciół kobiety z księdzem. Mężczyźni domagali się przeprosin, a w przypadku odmowy, grozili ujawnieniem sprawy mediom. Ksiądz zaproponował wówczas zadośćuczynienie w wysokości 7 000 złotych lub odprawienie mszy. Przyjaciele pani Aleksandry nie przystali na tę propozycję.

- Kobieta, wraz z dwoma innymi osobami, została skazana za uporczywe nękanie na karę 40 stawek dziennych grzywny przy ustaleniu wysokości jednej stawki na kwotę 30 złotych – informuje Elżbieta Madej, prezes Sądu Rejonowego w Opocznie.

– Ta sprawa nie kwalifikowała się do tego, żeby postawić jakiekolwiek zarzuty – uważa mediator sądowy Agnieszka Drzewoska-Łuczak. - Ta sprawa powinna być mediowana, chociażby ze względu na dobro ofiary, która jest nauczycielką i której tak naprawdę zależało tylko na tym, żeby zachować w tym wszystkim swoje dobre imię.

Kilka dni po prawomocnym orzeczeniu sądu, pani Aleksandra otrzymała anonimowy SMS, w którym nadawca bardzo wulgarnym językiem informował ją, że dyrekcja szkoły, w której uczy, dowie się o wyroku. Następnego dnia, zgodnie z zapowiedzią, anonim dotarł do dyrekcji, która nie mając wyboru, rozwiązała stosunek pracy z panią Aleksandrą.

- Praca była moim całym życiem, 25 lat pracowałam z dziećmi. To była moja życiowa droga. Kochałam  to – mówi pani Aleksandra.

Ksiądz Jacek w dalszym ciągu uczy młodzież religii i chrześcijańskiej moralności. Dyrekcja szkoły, w której jest zatrudniony, nie widzi w tym nic złego. Dotarliśmy do zeznań, które złożył duchowny.

„Początkowo moja znajomość z Aleksandrą Grabolus miała charakter typowo koleżeński. Niemniej po jakimś czasie nasza relacja stała się bardziej zażyła, w tym na gruncie intymnym. Mieliśmy zbliżenia […] za obopólną zgodą, bez nacisków i przymusu z mojej strony. Nasze spotkania odbywały się z reguły u niej w domu.”

Reporter: Znamy treść księdza zeznań.
Ksiądz Jacek: No, to co?
Reporter: To jest złamanie prawa kanonicznego. To taka sobie postawa moralno-etyczna, nie ma ksiądz takiego wrażenia?
Ksiądz Jacek: Proszę mnie nie podpuszczać (odchodzi). *

* skrót materiału

Reporter: Jan Kasia

jkasia@polsat.com.pl