Obarcza premiera moralną odpowiedzialnością za śmierć męża. Stanowczy sprzeciw rodziny

Startująca w niedawnych wyborach do europarlamentu pani Barbara twierdzi, że jej mąż popełnił samobójstwo przez kredyt we frankach, a moralną odpowiedzialność ponosi za to premier Mateusz Morawiecki. Bliscy pana Piotra są oburzeni tą wypowiedzią. Wskazują m.in. że odebrał on sobie życie przed nagłym wzrostem kursu franka.

Do naszej redakcji zgłosili się bliscy i przyjaciele tragicznie zmarłego pana Piotra spod Warszawy. Protestują oni przeciwko publicznym wystąpieniom byłej żony mężczyzny. Według nich kobieta szarga dobre imię bliskiej im osoby mówiąc nieprawdę.

- Dostawałam telefony od znajomych, że taka sytuacja ma miejsce. Nie zgadzam się z opinią, że premier Morawiecki jest zamieszany w śmierć mojego brata. To nie jest prawda! Jesteśmy oburzeni – mówi Iwona Młynarska, siostra pana Piotra.

Pani Barbara w ostatnich wyborach do europarlamentu wystartowała z list komitetu wyborczego Kukiz’15.  Jest działaczką Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. W październiku 2008 roku wraz z mężem wzięła kredyt na zakup segmentu mieszkalnego w podwarszawskim Piastowie. Dziś z bankiem, w którym ma kredyt we frankach szwajcarskich, kobieta walczy przed sądem.

- W 2017 roku założyłam sprawę Bankowi Zachodniemu WBK o unieważnienie umowy – jest to umowa denominowana do franka szwajcarskiego. Kredyt spłacałam do zeszłego roku, do kwietnia. Postanowiłam nie płacić rat, które są bezprawne. Do czasu wyroku bank nie dostanie złotówki – tłumaczy kobieta.

Kobieta zasłynęła kontrowersyjnymi wypowiedziami, w których oskarżyła premiera rządu Mateusza Morawieckiego o to, że jako ówczesny prezes Banku Zachodniego WBK jest moralnie odpowiedzialny za śmierć jej męża, który w 2009 roku popełnił samobójstwo.

- Pani obarcza premiera moralną odpowiedzialnością za śmierć męża, który popełnił samobójstwo w związku z trudnościami finansowanymi, które państwo mieli w związku z tym kredytem? – zapytał Jarosław Kulczycki, w programie „Tu i teraz” na antenie Nowa TV.

- Tak, ponieważ bank BZ WBK był jednym, jedynym bankiem, do którego poszliśmy z mężem po kredyt, z prośbą o kredyt stricte złotówkowy. I wstępnie po analizie mieliśmy zdolność na tą kwotę złotówek, a gdy donieśliśmy z mężem przedwstępną umowę kupna sprzedaży, gdzie była kwota zadatku dla strony sprzedającej, dowiedzieliśmy się, że nie mamy zdolności na kredyt złotówkowy 300 tysięcy zł, ale mamy zdolność na kredyt we fankach – tłumaczyła.

Dziennikarz: Pani twierdzi, że was wmanewrowano?

- Tak, oczywiście, bo nie mieliśmy możliwości wycofania się z tego.

Zniesmaczeni tymi wypowiedziami są siostra i przyjaciele byłego męża kobiety, który popełnił samobójstwo. Uważają, że to nie problemy ze spłatą kredytu hipotecznego były przyczyną tragedii.

- Ja się dowiedziałam będąc w sklepie. Przyjechałam, okazało się, że brat nie żyje. Interweniowałam, żeby go zdjęli z paska, bo nie był to miły obrazek, powiedzieli, że czekają na prokuratora. Był list, mała karteczka, na której było napisane: „przepraszam, że stchórzyłem” – opowiada Iwona Młynarska, siostra pana Piotra.

Reporter: Nic na temat pieniędzy, franków, kredytów?

- Nic, brat nigdy nie uskarżał się, że brakuje mu pieniędzy.

- Pieniądze nie były tutaj powodem. Myślę, że sprawy rodzinne. Myślę, że jego samobójstwo nie było związane z tym, że sobie nie poradził – mówi Artur Sakowski, przyjaciel pana Piotra.

- Oburza mnie poruszanie tematu śmierci mojego brata wskutek franków. To nie jest prawdą, bo śmierć brata nastąpiła w 2009 roku. Skok franka, mający wpływ na kredyt, miał miejsce w późniejszym czasie, pół roku po śmierci brata. To bardziej sprawy osobiste, rodzinne nieporozumienie być może – dodaje Iwona Młynarska. 

Siostra pana Piotra twierdzi, że wdowa bardzo szybko po śmierci jej brata usiłowała ułożyć sobie życie.

- To był luty lub marzec, wyjechała do Niemiec, zaszła w ciążę, urodziła dziecko. To było w trakcie żałoby – opowiada pani Iwona.

Krewni i przyjaciele pana Piotra twierdzą, że dowodów na to, że samobójstwo mężczyzny nie miało nic wspólnego z umową kredytowa, jest więcej. Mężczyzna jeszcze przed zaciągnięciem kredytu hipotecznego miał już pierwszą próbę samobójczą.

- Piotrek miał próbę samobójczą, gdy pracował w firmie ochroniarskiej. Przyłożył sobie pistolet gazowy, nie ostry, do głowy. Był strzał, stracił przytomność, było sporo krwi – opowiada Artur Sakowski, przyjaciel pana Piotra.

Zastrzeżenia bliskich pana Piotra przekazaliśmy wdowie.

Reporter: Rodzina twierdzi, że to nadużycie z pani strony.

- Zapraszam do mojej kancelarii. Na ten temat się nie będę wypowiadać.

- Dalej pani twierdzi, że premier Morawiecki ponosi odpowiedzialność moralną?

- Jako prezes Banku Zachodniego WBK podjął decyzję, żeby te kredyty były udzielane, to wszystko, co mam do powiedzenia, dziękuję…

 - Być może chciała siebie wypromować, została panią prezes. Zajmuje się osobami, które poniosły straty przez franki. Ja nie zabraniam nikomu kariery, ale nie kosztem takiej nieprzyjemnej sytuacji i śmierci – podsumowuje Iwona Młynarska, siostra pana Piotra.*

 * skrót materiału

 aborzecki@polsat.com.pl

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX