Skończył 18 lat i musiał odejść z domu dziecka. Ale dokąd?

Pan Patryk w wieku 18 lat opuścił dom dziecka i… mógł liczyć tylko na siebie. Nie dostał mieszkania socjalnego, nie zarabiał, więc wrócił do matki, ale i ta po pewnym czasie odwróciła się od niego. Mężczyzna został zupełnie sam. Schronienie znalazł u państwa Gadulów, którzy są rodziną zastępczą dla jego brata. Gdyby nie oni, trafiłby do noclegowni. Ile osób trafia tam wprost z domów dziecka?

Pomoc, której udzielili 23-letniemu panu Patrykowi państwo Gadulowie, jest bezcenna. Zna ich od lat, bo są rodziną zastępczą jego najstarszego brata Darka. Życie pana Patryka nie potoczyło się tak szczęśliwie. On i jego dwóch młodszych braci wychowywało się w domu dziecka.

- Byłem najpierw z mamą, a później z tatą. Jego oskarżyli i siedział z przerwami w zakładach karnych. Później poszedłem do domu dziecka. Miałem 9-10 lat – opowiada Patryk Cherjan.

- Ta matka miała po babci drewniany dom i tam mieszkali. Potem te dzieci zabrali do domu dziecka, bo nie dawała sobie rady. Myśmy jeszcze jeździli do domu dziecka w Jasieniu, utrzymywaliśmy kontakty ze względu na Darka, żeby wiedział, że ma braci – wspominają państwo Gadulowie.

- Ciotka z wujkiem jeździli do mnie, odwiedzali mnie, brali mnie na święta – potwierdza 23-letni dziś pan Patryk.

Kiedy skończył 18 lat, musiał znowu zamieszkać z matką i braćmi. Rodzina dostała od wójta pomieszczenie w szkole w Borzęcinie, w województwie małopolskim. Mieszkała tam dwa lata. Tego, co stało się później, pan Patryk do tej pory nie potrafi zrozumieć.
- Przyjechałem od lekarza, patrzę - pusty dom, nie ma łózek, szafki, nikogo nie ma. Idę do sąsiadów się pytać, czy wiedzą, gdzie moja mama jest z rodzeństwem. To powiedzieli, że się wyprowadzili, przyjechało duże auto i wszystko było pakowane. Poczułem smutek, że nie wiem, co się dzieje.

Próbowałem dzwonić, ale nikt nie odbierał. To przyszło mi na myśl, że pomoc, ratunek to tutaj będzie (u państwa Gadulów – red.), bo nie miałem gdzie się podziać – tłumaczy pan Patryk.

Państwo Gadulowie ani przez moment nie wahali się i przyjęli pana Patryka. Na weekendy przyjeżdża jego starszy brat Darek, bo na co dzień mieszka w Krakowie w akademiku. Jest studentem prawa i psychologii. Kontaktu z matką i braćmi nie ma. Ojciec rodzeństwa jest ciągle w więzieniu.

- Nie wiemy, gdzie teraz matka jest. Gdzieś poszli na wynajęte, ale dokładnie to nie jestem w stanie powiedzieć, w której miejscowości oni są. Patryk został sam i został bez mieszkania, bez niczego. Nigdzie nie jest zameldowany. My go nie możemy zameldować, ponieważ to nie jest nasze. My tylko użytkujemy – mówi Celina Gadula.

- Gdybyśmy mu nie pomogli, prawdopodobnie by się to źle zakończyło. Bo nie wiem, czy ktoś by mu udzielił pomocy, państwo polskie na przykład. Chyba musiałby wylądować w noclegowniach. Trudno mi powiedzieć – dodaje Kazimierz Gadula.

Wdzięczność pana Patryka za okazaną mu pomoc jest bezgraniczna. Jego marzeniem jest, aby w końcu mógł się usamodzielnić. Na razie utrzymuje się z renty dla osób niepełnosprawnych – to 900 złotych. Złożył także podanie do Urzędu Miasta o przyznanie małego mieszkania socjalnego. Dostał odpowiedź odmowną.

- Problem tkwi w systemie. To, że dom dziecka znajduje się na terenie konkretnej gminy, to wcale z tego nie może wynikać, że w tej konkretnej gminie mieszkaniec, który opuścił dom dziecka, może starać się o mieszkanie. Winien czynić to w swoim miejscu zamieszkania. Państwo, które umieszcza kogoś w domu dziecka, potem umywa ręce. Trzeba kompleksowych rozwiązań, które wskazałyby tak naprawdę na istotną pomoc państwa w organizacji życia osób opuszczających tego typu domy – mówi Grzegorz Brach, wiceburmistrz Brzeska.

- Najpierw się starałem w Borzęcinie od wójta, tam gdzie mieszkałem, ale on mi powiedział, że nie ma mieszkań. Marzę o tym, żeby mieć jakieś mieszkanie, sam chcę sobie poradzić i żyć po swojemu. Chcę mieć jakiś swój kąt – podsumowuje pan Patryk.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX