Dzicy kolatorzy w mieszkaniu. Nie pomógł sądowy nakaz eksmisji!

Lidia Zwiedeniuk z Poznania nie może odzyskać mieszkania, którego jest współwłaścicielką. Lokal odziedziczyła po babci i w 2015 roku wynajęła. Twierdzi, że najemcy od 2016 r. nie płacą za niego żadnych pieniędzy. Zajmują go mimo sądowego nakazu eksmisji, bo skutecznie uniknęli czynności komornika.

41-letnia Lidia Zwiedeniuk mieszka w Poznaniu. W 2012 roku kobieta wraz z rodziną odziedziczyła mieszkanie po swojej babci. Trzy lata później postanowili wynająć lokal. W 30-metrowej kawalerce początkowo zamieszkała Patrycja K. z bratem. Jednak po kilku miesiącach okazało się, że lokatorów jest więcej.

- Mamy prawo do tego mieszkania, ale mamy ręce związane. Mieszkają sobie jak na własnym – mówi Czesław Krzyminiewski, współwłaściciel mieszkania.

Niemal całkowity paraliż po wypadku. Walczy o odzyskanie sprawności 

W 2016 roku umowa pomiędzy właścicielami a najemcami wygasła. Lokatorzy odmówili wyprowadzki z mieszkania pani Lidii. Przestali płacić czynsz i zaczęli zadłużać lokal w spółdzielni mieszkaniowej. Sprawa trafiła do sądu, a ten nakazał eksmisję i opróżnienie lokalu. Nie przyznał pozwanym prawa do lokalu socjalnego. W październiku ubiegłego roku na miejscu pojawił się komornik, ale odstąpił od czynności.

- Komornik musiał się wstrzymać z czynnościami eksmisyjnymi. Jeżeli dłużnik złoży oświadczenie, jeżeli twierdzi, że przysługuje mu skuteczne prawo wobec wierzyciela, komornik musi się wstrzymać z czynnościami – tłumaczy Marek Grzelak z Izby Komorniczej w Poznaniu.

- Oni twierdzą, że dokumenty, które przedstawiliśmy do sądu, wyrok sądu, że wszystko jest sfabrykowane. Eksmisja była wyznaczona na 31 października ubiegłego roku. To był ostatni dzień ponieważ od 1 listopada lokatorzy wchodzą w okres ochronny. Są świetnie poinformowani jak obchodzić prawo - uważa Lidia Zwiedeniuk.

Straciła nogę, a mąż obie. Dramat pary z Warszawy

- Niestety, na tę chwilę mamy taką sytuację, że dopóki nie skończy się epidemia, nie można podjąć czynności – dodaje Marek Grzelak z Izby Komorniczej w Poznaniu.

Lokatorzy podważają fakt, iż m.in. pani Lidia jest właścicielką mieszkania. Mimo prawomocnego wyroku sądu, nie zamierzają się wyprowadzić. Według pani Lidii mieszkanie zostało zdewastowane, a zadłużenie wobec właścicieli sięga już 40 tysięcy złotych. Kilka dni temu zdesperowana kobieta postanowiła wejść do mieszkania, by odzyskać swoje dokumenty. Pokazała wówczas dokumenty potwierdzające, że ma prawo do lokalu.

- W tej chwili mieszkanie przypomina chlew. Na ścianach jest jeden wielki grzyb. Dziury na podłogach. Nie ma mebli, które były w momencie, gdy ci państwo się do nas wprowadzali Według prawa komorniczego ja muszę tym ludziom zapewnić lokal mieszkalny. Na termin 30 dni. Opłata za taki pokój co miesiąc wynosi 1700 złotych – mówi Lidia Zwiedeniuk.

- Tam są tarantule hodowane. To jest aż wstyd. Świnki morskie, to już nie mówię nic, ale pająki hodowane? To jest niebezpieczne dla ludzi – komentuje Czesław Krzyminiewski, współwłaściciel mieszkania.

Po przejściu trąby powietrznej mieszkańcy proszą o pomoc

- Ja płacę i mam dowody na to, że płacę za czynsz. Za wynajem nie, bo nie otrzymuje rachunków. Ja tu jestem bezumownie, mam umowę, która wygasła, a nie byłam w stanie sporządzić nowej, bo mi nie przedstawiono, kto jest właścicielem tego lokalu – odpiera zarzuty Patrycja K., która zajmuje mieszkanie.

Właścicielom mieszkania nie jest w stanie pomóc ani policja, ani nawet sąd. Komornik w czasie pandemii także ma związane ręce. Pani Lidia liczy, że przyjdzie w końcu dzień, w którym rodzina na zawsze pozbędzie się dzikich lokatorów.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX