Codziennie stoi przed agencją pracy. Twierdzi, że go oszukano

Pochodzący ze Lwowa pan Wołodymir od kilkunastu dni protestuje przed budynkiem prywatnej agencji pracy w Dębnie w woj. zachodniopomorskim. Twierdzi, że został wysłany do pracy na niemieckiej farmie i nie dostał wynagrodzenia. Jego wersję potwierdziliśmy u niemieckiego pracodawcy. Agencja pracy twierdzi, że go nie zna… To niejedyna osoba, która czuje się poszkodowana.

- Protestuję, bo pracowałem w firmie Euro-Kontrakt przez dwa miesiące i pięć dni. Zapłacili mi za pięć dni, a za dwa miesiące nie zobaczyłem pieniędzy. Zalegają trzy tysiące euro – opowiadał Wołodymir Korniietes.

Pokaz sprzętu medycznego. Wróciła z kredytem na kilkanaście tysięcy złotych

Agencja z Dębna zajmuje się szukaniem pracowników na rynki europejskie. Pracodawcy z Unii Europejskiej płacą jej bezpośrednio za wykonane prace, a ta powinna rozliczać się z pracownikami. W walce o wynagrodzenie panu Wołodymirowi pomaga sąsiadka. To pochodząca z Żytomierza na Ukrainie, Katarzyna Winogrodska.

- Wołodia stoi tu codziennie od 9 rano do 5 wieczorem. On tam przecież przez dwa miesiące, po dziewięć godzin pracował. To oszustwo, szachrajstwo – powiedziała.

- Nie wiem, dlaczego nie płacą. Oni mówią, że mnie nie znają – dodał Wołodymir Korniietes.

Podczas nagrywania reportażu przed siedzibą agencji pojawiła się zarówno jej szefowa, jak i pracownica biura.

- To są pomówienia. Od 3 września jakaś agencja, śmiem twierdzić, która podstawiła jakiegoś mężczyznę, jakieś służby nieznane nękają mnie. Ten pan nigdy nie był zatrudniony w mojej firmie – przekazała szefowa agencji Renata G. 

Zabierał nakrętki, by się rehabilitować. Wszystkie ukradli złodzieje

Ostatecznie szefowa agencji zrezygnowała ze spotkania z nami i przesłała oświadczenie:

„Wskazuję, że pan Volodymyr protestujący w Dębnie nigdy nie wykonywał dla spółki EURO-KONTRAKT EU żadnych usług na jakiejkolwiek podstawie prawnej, a w szczególności nie był pracownikiem, zleceniobiorcą ani nie był podwykonawcą reprezentowanego przeze mnie podmiotu. Wskazuję, że reprezentowany przeze mnie podmiot nie ma, ani nigdy nie miał żadnych zobowiązań finansowych wobec osoby pana Volodymyr’a” – brzmi treść oświadczenia.

Postanowiliśmy te informację zweryfikować. Dotarliśmy do niemieckiego pracodawcy, u którego pracował Ukrainiec.

- On pracował u nas na zlecenie tej firmy. Pracował porządnie, był dojarzem.

Nie wiem, dlaczego nie zapłacili. Nasza firma im zapłaciła. Dzwoniłem do nich, żeby zapłacili, ale mówili: „nie nasz problem”. Ta firma nie jest chyba uczciwa – powiedział kierownik gospodarstwa w Niemczech.

- Wystosowaliśmy, jako Inicjatywa Pracownicza, przedsądowe wezwanie do zapłaty do firmy Euro-Kontrakt.  Nie zostało ono odebrane – poinformował Dominik Chrabski z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza.

Niespodziewanie przed budynkiem agencji pracy pojawiła się Anna Świecka. Kobieta twierdzi, że także ona została oszukana. Na miejsce wezwano policję. Mundurowi zasugerowali protestującemu przed budynkiem panu Wołodymirowi zgłoszenie oszustwa w komisariacie. Tym bardziej, że osób mających zastrzeżenia co do uczciwości agencji jest więcej. 

Twierdzą, że urządzenie za milion było niesprawne. Przegrali w sądzie

Anna  Świecka, która twierdzi, że została oszukana rozmawiała z szefową agencji:

Renata G.: Papiery są złożone w sądzie, pani doskonale wie.

Pani Anna: A pani na mnie ochronę nasłała, bo przyszłam po moje pieniądze, kiedy ma pani ze mną zamiar się rozliczyć?

Renata G.: W sądzie jest sprawa.

Pani Anna: A pani nie stawia się na sprawie.

Renata G.: Pani kłamie, to pani oszukała naszą firmę.

Pani Anna: To pani mnie oszukała i okradła.

Reporter: Ta pani jest winna pani pieniądze?

Pani Anna: Oczywiście, za pracę w Niemczech – 500 euro.

Goleniów zasypany śmieciami!

Na miejscu spotkaliśmy kolejną osobę, która twierdzi, że została poszkodowana przez agencję pracy. To Mirosław Kościelski.

- W Niemczech byłem wpisywany na różne prace, przy dojeniu krów, przy szparagach. Ta pani nie wypłaciła mi poborów za cztery miesiące około 10 tysięcy złotych – stwierdził mężczyzna.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX