Nie widzą faktur, dokumentów i remontów. Tajemnice spółdzielni mieszkaniowej
Gotówka do ręki, brak faktur i żadnej kontroli nad pieniędzmi mieszkańców - tak według lokatorów ma działać spółdzielnia w jednej z popegeerowskich miejscowości. Lokatorzy płacą czynsz, ale nie wiedzą za co. Dachy przeciekają, ściany niszczeją, a do dokumentów nie sposób dotrzeć.
- Nie szło się z panią prezes dogadać, chodziłyśmy, prosiłyśmy o rachunki rożnego rodzaju, bo wszyscy płacą tutaj pieniążki. Wszystko oczywiście było do ręki, bez kasy, bez konta, bez niczego. „Kasa przyjmie” - tak to się nazywa na rachunku. Niczego się pani stamtąd nie dowie, niczego – powiedziała pani Joanna z zarządu wspólnoty we wsi Krotoszyn w województwie kujawsko-pomorskim.
Tamtejsza spółdzielnia mieszkaniowa została założona dwadzieścia lat temu, gdy likwidowano PGR. Od początku jej prezesem jest Maria Z. i zarządza tak, jakby czas się zatrzymał. Nie ma strony internetowej, jest jedno ogólne konto, za wszystko płaci się gotówką.
ZOBACZ: Wójt kierował po alkoholu. Dostał podwyżkę i wsparcie lokalnych elit
Pani Józefa regularnie opłaca czynsz, ma potwierdzenia wpłat. Przez dwadzieścia lat zarząd ocieplił tylko dwie ściany szczytowe jej bloku. Sufit w mieszkaniu stale jest zalewany.
- Zrobił się na nim duży purchel i to nie pierwszy raz. Nic nie jest zrobione. Jak się tu wprowadziłam, tak ta klatka została, tak piwnica została, pralnia, dach, wszystko. Nic nie mamy zrobione, nic kompletnie, tak samo koło bloku – zaznaczyła.
Pani Magdalena jest w zarządzie wspólnoty bloku nr 11. Wspólnota nie ma pojęcia, na co idą jej pieniądze i w jakich kwotach.
- Chcieliśmy faktury, by wiedzieć, ile prezes wydała za remont szczytów budynków, bo były robione. Też nie dostaliśmy: my nie możemy. Co zabranie mówiłam, że chciałabym, by każdy blok miał swoje konto, żebyśmy mogli na nie wpłacać. Zawsze jak się szło płacić, to do rąk własnych – stwierdziła.
ZOBACZ: Najpierw kłótnia, potem karabin. Obrona konieczna czy samosąd?
Radca prawny Janusz Krakowiak przyznał, że „można sobie wyobrazić, że jest jedno konto dla kilku budynków, ale to wymaga dużej pracy ze strony służb księgowych”. - I tak muszą być księgowane poszczególne budynki osobno, dlatego konta dla poszczególnych budynków tę sytuację bardzo ułatwiają – tłumaczył.
Mieszkańcy mówią, że nie mają dostępu do faktur za węgiel, prąd, remonty. Półtora roku temu zażądali transparentnych rozliczeń, ale ich nie dostali. Wtedy dwa bloki - każdy jest oddzielną wspólnotą - zrezygnowały z usług spółdzielni. Nowy zarządca dokumentację otrzymał dopiero po interwencji policji.
- Spółdzielnia liczy szesnastu członków, to jest przeważnie sama rodzina i pseudokoleżanki. Chcieliśmy zostać członkami, ale nie ma już miejsca. Prezes powiedziała, że nie potrzebuje ludzi, którzy brużdżą jej. Jak teraz odłączyliśmy budynki gospodarcze i pomieszczenie, w którym ona przebywała przez dwadzieścia lat, gdzie ciągnęła wodę na lewo, nie było liczników, nie było licznika z prądem to mamy 70-50 zł za prąd na klatce. A było 560-600 zł – opowiadała pani Paulina, członek zarządu wspólnoty bloku nr 10.
- Mama za samo ogrzewanie 50-metrowego mieszkania płaciła prawie 600 zł. To z tego rachunku wychodzi, że rocznie to 7200 zł za samo jedno mieszkanie w naszym 12-rodzinnym bloku, ogrzewanie węglowe. I mama jeszcze miała niedopłatę 1200 zł – powiedziała pani Joanna.
ZOBACZ: Śmierć ciężarnej Weroniki. Rodzina kontra mąż 23-latki
Mieszkańcy różnych popegeerowskich osiedli od lat proszą Interwencję o pomoc. Problemy powtarzają się, chodzi o wątpliwej jakości zarządzanie, nieuzasadnione podwyżki i długi. W Zegartowicach pod Toruniem prezes zadłużył spółdzielnię na dwa miliona złotych.
- Dokumenty ujawniły z lustracji z 2022 roku i 2023 roku, że spółdzielnia już wtedy była niewypłacalna i Zarząd, czyli Rada Nadzorcza oraz prezes nie zrobili w tym kierunku nic. Długi opiewają na ponad dwa miliony złotych. Nie wiedzieliśmy o tym. Gdy poszliśmy do spółdzielni i prosiliśmy o faktury, uchwały, protokoły, to prezes nie pozwalał nic wydawać – relacjonowała mieszkanka osiedla w Zegartowicach.
Z kolei w innej spółdzielni po dawnym PGR w Lubaniu na Kaszubach dostawy węgla mierzono taczkami lub wiadrem, bo nie było wagi. Mieszkańcy trzynastu bloków dostali drugą w roku podwyżkę za ciepłą wodę i ogrzewanie, w kasie zamiast 400 tys. zł było tylko 12 tysięcy. Podczas realizacji reportażu palacz był pijany.
Odwiedziliśmy też lokatorów dziesięciu bloków po pegeerze we wsi Popowo Kościelne pod Gnieznem. Wskazywali na nieuzasadnione podwyżki, brak transparentnych rozliczeń za opał oraz na prezesa zarządu, który nie liczył się z prawem.
Reporter: Pan przesunął fundusz remontowy na ten dług? Mógł pan tak zrobić?
Andrzej Miś: prezes spółdzielni: Nie mogłem, ale po prostu w innym wypadku wspólnota przez pięć lat nie mogłaby istnieć, bo nie ma środków na koncie. Zwykły wybór.
- Czy wspólnota wyraziła zgodę, żeby pokryć ten dług?
- Nie. Zrobiłem to po to, żebym mógł zapłacić bieżące należności wspólnoty.
- Czy wspólnota wyraziła na to zgodę, członkowie?
- Nie.
- Zrobił pan to na własną odpowiedzialność?
- Tak.
ZOBACZ: Kupił w salonie Audi z ukrytą przeszłością. Dziś stoi i niszczeje
Wracając do Spółdzielni Mieszkaniowej we wsi Krotoszyn. Prezes początkowo zgodziła się na rozmowę. Gdy jechaliśmy na umówione spotkanie, nagle je odwołała.
- Jednak złożę oświadczenie, niech pani mi te pytania prześle – stwierdziła.
Prezes odpowiedziała pisemnie żądając przytoczenia *pełnej treści pytań i odpowiedzi..
Przedstawicielki wspólnot złożyły w Prokuraturze Rejonowej w Szubinie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Była z nimi 67-letnia pani Maria, do niedawna jeszcze członek rady nadzorczej spółdzielni, która z panią prezes współpracowała od początku.
- Dzisiaj byłam zanieść tę rezygnację, ja dawno chciałam to zrobić, ale ona powiedziała, że nie można, bo jest w sądzie zarejestrowane i nie można – przekazała.
Reporter: W sądzie jest spółdzielnia zarejestrowana, ale rada nadzorcza jest kadencyjna i powinna się zmieniać, i chyba się zmienia?
Pani Maria: Wie pani co, ja już nie pamiętam, ile ja jestem tam lat, bo jestem kupę czasu tam. Tylko o podpis chodzi, o to że byłam.
Reporter: Pani była słupem... Pani tutaj swoją osobą to wszystko legalizowała, ma pani tego świadomość?
Pani Maria: No nie! Nigdy nie myślałam tak nawet, bo ona powiedziała, że tylko na zebrania, po to jesteście - mówiła - żeby podpisać i jak głosowanie, to rękę do góry, rękę na dół.
Reporter: Ale pani była w radzie nadzorczej, trzyosobowej.
Pani Maria: Ale my nie mieliśmy żadnej możliwości, żebyśmy coś tam nawet wejrzeli w papiery. Nawet nam statusu nie dostarczyła.
Reporter: Spółdzielni?
Pani Maria: Tak. Powiedziała, że jest RODO i my tego nie możemy dostać.
ZOBACZ: Piętnaście lat za niewinność? Po odbyciu kary walczy o dobre imię
* Poniżej pełna treść pytań i odpowiedzi prezes spółdzielni:
1. Skoro Spółdzielnia nie posiada strony internetowej, a ma obowiązek publikowania kluczowych dokumentów prawnych i finansowych, gdzie zatem one są publikowane?
Zgodnie z obowiązującą ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych, Spółdzielnia obowiązana jest udostępnić m.in. Statut na żądanie członka Spółdzielni. Ustawa nie nakłada obowiązku „publikowania kluczowych dokumentów”, ani obowiązku posiadania strony internetowej, a na Spółdzielnie, które takie strony posiadają, nakłada powinność udostępnienia statutu spółdzielni mieszkaniowej, regulaminów, uchwał i protokołów obrad organów spółdzielni, a także protokołów lustracji i rocznych sprawozdań finansowych na tychże stronach. Spółdzielnia Mieszkaniowa w Krotoszynie nie posiada strony internetowej.
2. Gdzie jest dostępny statut Spółdzielni, skoro nie ma strony internetowej? Proszę o przesłanie statutu Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie?
Statut dostępny jest w siedzibie Spółdzielni. Skan statutu w załączeniu.
3. Gdzie są dostępne regulaminy uchwały finansowe, rejestry umów z wykonawcami i podwykonawcami itp., które Zarząd Spółdzielni w myśl ustawy ma obowiązek w sposób jawny udostępniać?
Z uwagi na treść jednego z poprzednich pytań, po raz kolejny podkreślenia wymaga, że jawność dokumentów, o których mowa w pytaniu dotyczy członków spółdzielni, a nie abstrakcyjnie pojętego kręgu odbiorców. Innymi słowy nie ma prawnego obowiązku publikowania dokumentów w jakimkolwiek publikatorze czy medium, natomiast dokumenty te mają być udostępniane na żądanie członka danej Spółdzielni. Wszelkie dokumenty dotyczące działalności Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie są dostępne w jej siedzibie i są udostępniane w trybie przewidzianym prawem osobom uprawnionym.
4. Dlaczego budynki Krotoszyn 10 i Krotoszyn 11 różnią się tak drastycznie w stanie technicznym od budynku Krotoszyn 9, w którym mieszka Zarząd Spółdzielni?
Pytanie zawiera nieprawdziwą tezę i sugestię faworyzowania jednego z „budynków”, w którym „mieszka Zarząd”. Wyjaśnić trzeba, że zgodnie z przepisami prawa, każdy „budynek”, to jedna wspólnota mieszkaniowa, którą ze Spółdzielnią łączą stosowne umowy lub wynikające z ustawy stosunki prawne, na podstawie których Spółdzielnia wykonuje określone czynności (jak np. administracja) oddzielnie i odrębnie dla każdej ze wspólnot. Budynki nr 10 i 11 różnią się stanem technicznym od budynku nr 9 dlatego, że właściciele lokali w budynku nr 9 wpłacają zaliczki na fundusz remontowy od 2005 roku w kwotach znacząco wyższych aniżeli właściciele lokali w budynkach nr 10 i 11. Przez dłuższy czas właściciele lokali w budynkach nr 10 i 11 nie wyrażali zgody na podwyższenie zaliczek na fundusz remontowy. Brak realnych środków na koncie funduszu remontowego danej wspólnoty w sposób oczywisty uniemożliwia prowadzenie prac modernizacyjnych. Dodatkowo wskazać należy, że stan techniczny danego budynku wynika także z inicjatywy członków danej wspólnoty w zakresie inicjacji przeprowadzenia danych prac remontowych lub modernizacyjnych (w zależności od stanu środków umożliwiających ich przeprowadzenia, generowanych przez daną wspólnotę na funduszu remontowym).
6. Dlaczego Zarząd Spółdzielni wymówił usługę na dostarczanie ogrzewania z dniem 31.03.2026 budynkom Krotoszyn 10 i Krotoszyn 11?
Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie wypowiedział umowę na dostawę ciepła, zgodnie z umowami - odpowiednio - nr 2/11 i nr 3/11 z dnia 1 sierpnia 2011 roku, zgodnie z § 6 pkt 5 ppkt. c i d tychże. Powodem wypowiedzenia w każdym przypadku były kilkunastomiesięczne zaległości w opłatach.
7. Dlaczego przedstawiane mieszkańcom rachunki nie były transparentne, dlaczego nie pozwalały na weryfikację zużycia ciepła, dlaczego rachunek od Zarządu nie zawierał ani stałych, ani zmiennych kosztów dostawy ciepła, jak mierzone było zużycie ciepła w mieszkaniach budynków Krotoszyn 10 i Krotoszyn 11, na podstawie jakich danych przedstawiano naliczone opłaty?
W początkowej części pytania ponownie zawarta jest nieprawdziwa, acz kierunkowa teza. Spółdzielnia Mieszkaniowa w Krotoszynie dostarcza ciepło na podstawie umów zawartych ze Wspólnotami Mieszkaniowymi, w tym Wspólnotami budynku nr 10 i budynku nr 11. Z żadnej z umów nie wynika obowiązek przedstawiania rozliczenia kosztów w ciągu roku (lub jego okresach). Taka konstrukcja umów jest pokłosiem stanu technicznego: instalacje centralnego ogrzewania w obu budynkach pochodzą z połowy lat 70. ubiegłego wieku a do chwili obecnej, przez cały okres użytkowania, nie zostały zainstalowane tzw. podzielniki ciepła. W konsekwencji brak jest możliwości obliczenia rzeczywistego zużycia na poszczególne lokale. W efekcie Spółdzielnia Mieszkaniowa w Krotoszynie jako sprzedawca stosuje stawki za centralne ogrzewanie według poniesionych w danym roku kosztów rzeczywistych. Spółdzielnia oblicza należność za dostarczone ciepło do poszczególnych odbiorców - w tym do dnia zakończenia realizacji umów mieszkańców budynków nr 10 i nr 11 w Krotoszynie - na podstawie poniesionych kosztów związanych z dostarczaniem ciepła w ciągu roku na koniec roku kalendarzowego, co jest konsekwencją tak obowiązujących wówczas umów, jak i wieloletniej praktyki. Każdego roku na zebraniach Wspólnot są przedstawiane rozliczenia wszystkich poniesionych kosztów. Do ubiegłego roku kwestia ta nie budziła wątpliwości. Na marginesie pragnę zaznaczyć, że wedle mojej wiedzy wszyscy lokatorzy obydwu wspólnot uiszczają opłaty za centralne ogrzewanie na konto aktualnego Zarządcy, który nie uiszcza wpłat na rzecz Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie.
8. Dlaczego Zarząd Spółdzielni odmawiał właścicielom lokali członkostwa w Spółdzielni, na jakiej podstawie?
Zarząd Spółdzielni nie odmawiał właścicielom lokali członkostwa Spółdzielni, ponieważ nikt nie zgłaszał chęci bycia jej członkiem.
9. Czy to prawda, że Pani mąż jest zatrudniony jako palacz, jeśli tak na jakiej formie umowy, czy palacz ma wymagane uprawnienia, jeśli tak, to kiedy je nabył, czy są aktualne?
Tak, wiedzą powszechną jest, że mój mąż jest jednym z palaczy zatrudnionych przez Spółdzielnię. Zgodnie z przepisami prawa i wskazaniami instytucji nadzorczych, palacz musi być zatrudniony na umowę o pracę, Uprawnienia palacza, wszelkie szkolenia i badania lekarskie posiadają dwie osoby. Obydwie nabyły je zgodnie z przepisami prawa i zachowują je nadal.