Pijany ukradł auto, rozbił i zniknął. Ubezpieczyciel obciąża właściciela
Pijany kierowca ukradł samochód, a podczas pościgu staranował nim inne auta i radiowóz. Mimo to, szybko odzyskał wolność, a potem… zniknął bez śladu. Wszelkie koszty tego szaleńczego rajdu spadają na właściciela skradzionego pojazdu.
Pijany obywatel Ukrainy ukradł samochód 19-letniej pani Julii z Mazowsza. Auto było zarejestrowane na jej ojca. Sprawca został zatrzymany, ale go nie aresztowano. Dziś nie ma z nim kontaktu.
- To było 25 listopada zeszłego roku, wracałam z pracy i podjechałam pod paczkomat. Zatrzasnęłam drzwi, otworzyłam skrytkę, wyjęłam paczkę… Odwracam się, ktoś wsiada, ręce na kierownicę, patrzy na mnie i odjeżdża – relacjonuje Julia Teper.
- Policjanci trafili na Rusłana S. w miejscowości Teresin, rozpoczęli pościg, dawali sygnały dźwiękowe i świetlne do zatrzymania. Mężczyzna uderzył w radiowóz i w samochód osoby postronnej. Jeden z policjantów zdecydował o użyciu broni służbowej, oddał strzały ostrzegawcze. Sprawca najechał na nogę policjanta, w pościg ruszyły kolejne samochody – relacjonuje Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.
- Zrobił sobie postój w Żabce, wyjął z mojej torebki 150 zł i kupił hot doga oraz dwusetkę cytrynówki. Podczas pościgu – dodaje Julia Teper.
ZOBACZ: Mieszkaniowy chaos w centrum Katowic. Nie wiadomo, komu płacić czynsz
Ostatecznie policjanci radiowozem zepchnęli auto pani Julii do rowu, by zatrzymać mężczyznę.
- Samochód nadawał się do kasacji, cały bok, lampa rozbita, poduszki wystrzelone, szyby powybijane - relacjonuje pani Julia.
Auto zostało sprzedane na części za tysiąc złotych. Ojciec pani Julii, pan Arkadiusz zaczął się zastanawiać, kto zapłaci za wszystkie szkody podczas pościgu. Liczył, że pomoże Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. I tu spotkała go pierwsza przykra niespodzianka.
- My wypłacamy pieniądze tylko w dwóch przypadkach: gdy zgłaszają się do nas poszkodowani przez nieubezpieczonego, a tu polisa była, i wtedy gdy jest niezidentyfikowany sprawca, a sprawca jest – informuje Damian Ziąber z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
- Dostałem pismo z PZU, żebym wskazał winnego, bo samochód będzie z mojego OC naprawiany, ten samochód postronny. Tak jakbym ja spowodował tę kolizję… Będą ściągane z mojego OC pieniądze na remont samochodu osoby postronnej. Zaczęły też przychodzić pisma o remont radiowozu… Jestem też ciekaw, kto mi odda pieniądze za zniszczone auto, bo w sumie zniszczenia były przez policję, to ona taranowała auto, policja wybiła szyby w tym aucie i policja siłowo wyciągała złodzieja z auta – opowiada Arkadiusz Teper.
- Policjanci działali zgodnie z prawem. Kierujący był nietrzeźwy, dlatego nie wchodzi w grę odpowiedzialność policji, za szkody nie będzie odpowiadał skarb państwa - odpowiada Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.
ZOBACZ: Testament miał ją zabezpieczyć, a została z niczym. Dramat pani Anny
Może zatem koszty pokryje sprawca? I tu druga przykra niespodzianka. Ukrainiec zniknął. A policja nie może się do niego dodzwonić.
- Po czterech miesiącach dostałem pismo o zawieszeniu sprawy. Pan złodziej nie stawia się na dozór i ma wyłączony telefon. Dla mnie to jest absurd. To była kradzież, pościg, dewastacja innych aut, przejechanie po stopie policjanta, strzały ostrzegawcze, a on wyszedł sobie na wolność jak z hotelu – komentuje Arkadiusz Teper.
- To uzasadnienie zawieszenia postępowania pozostawię bez komentarza Natomiast ten najbardziej dotkliwy środek zapobiegawczy, czyli tymczasowe aresztowanie nie stosuje się w każdej sprawie, w każdym przypadku – mówi Bartosz Maliszewski z Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Działania służb są o tyle zaskakujące, że Ukrainiec był już poszukiwany przez sąd w Bolesławcu, gdzie miał do odsiedzenia wyrok za znęcanie się.
- Wobec tego podejrzanego prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze, dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Inne jednostki prowadzące postępowania już zatrzymały paszport tego podejrzanego. Mężczyzna przestał stawiać się do jednostki policji i aktualnie jest poszukiwany – komentuje Bartosz Maliszewski z Prokuratury Okręgowej w Płocku.
ZOBACZ: Pomagała latami. Teraz sama walczy o to, co najcenniejsze
Sprawdzamy, czy po tak dramatycznych pościgach faktycznie nie aresztuje się sprawców. Podobny pościg miał miejsce w marcu w Otwocku.
- W związku z tym, że kierujący popełnił szereg przestępstw: niezatrzymanie się do kontroli, naruszenie nietykalności cielesnej policjanta, zniszczenie mienia, został skierowany wniosek o zastosowanie najsurowszych środków zapobiegawczych w postaci tymczasowego aresztowania i sąd przychylił się do wniosku. Mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu – tłumaczy Patryk Domarecki z policji w Otwocku.
Pan Arkadiusz już stracił kilkanaście tysięcy złotych. A teraz jeszcze obawia się kolejnych kosztów, bo straci zniżki na OC.
- Zostałem bez samochodu, musiałem pożyczyć pieniądze, córce kupić drugi samochód, bo potrzebny jest do pracy, do szkoły, na dojazdy. Walczę, by ktoś pokrył koszty, które poniosłem. W sumie to jest 12 tys. zł, a jeszcze nie kupowałem OC w tym roku. Nie wiem, jaka będzie składka, czy mi ubezpieczyciel zabierze zniżki - opowiada.