Szokujące nagrania ze żłobka. Dwulatek wrócił z krwiakami i siniakami

Przemoc w prywatnym żłobku w Opolu. Niespełna dwuletni chłopiec wrócił do domu z krwiakami i siniakami. Na nagraniu z kamery monitoringu widać, jak opiekunka z Ukrainy traktuje dziecko. - Ona nim rzucała, szarpała, izolowała od innych dzieci, wrzucała do łóżeczka. Moja żona w piątej minucie odtwarzania tego filmu wyszła na korytarz i zwymiotowała - opowiada nam ojciec chłopca.

- Zauważyłem na ciele mojego syna zasinienia, podbiegnięcia krwawe, otarcia, które moim zdaniem odpowiadały obrazowi przemocy wobec dziecka – mówi ojciec.

W takim stanie niespełna dwuletni chłopiec wrócił z prywatnego żłobka w Opolu. Jak się okazało, 8 czerwca po godzinie 7 rano kamera monitoringu w sali zabaw zarejestrowała brutalne zachowanie pochodzącej z Ukrainy opiekunki wobec dziecka.

- Ona nim rzucała, ona go szarpała, izolowała od innych dzieci, wrzucała do łóżeczka. Prawdopodobnie też, bo to dość niejasno wynika z monitoringu, ale jest sytuacja, w której przewijając go, dociska mu nogi do brzucha i do klatki piersiowej ciężarem swojego ciała. Syn jest wleczony za rękę po podłodze za nadgarstek i za tą rękę, zza pleców, jest wyrywany do góry w powietrze i rzucony na pufę – relacjonuje ojciec dziecka.

Nagrania ze żłobka w Opolu. Opiekunka zwolniona dyscyplinarnie 

Na nagraniu widać, że opiekunka wpada w złość jeszcze raz.

- To sytuacja, kiedy syn jest posadzony takim uderzeniem na twardej płaszczyźnie, a następnie chwycony za oba ramiona i potrząsany tak, że głowa się rusza bezwładnie i w pewnym momencie opada do przodu. Ja widziałem obraz tylko z jednej kamery. Druga jest skierowana na drugą stronę tej ścianki, a ona kilkukrotnie za tą ścianką znika na kilkadziesiąt sekund. Nie wiem, co się stało. 22-miesięczne dziecko nie jest w stanie tego opisać. Moja żona w piątej minucie odtwarzania tego filmu wyszła na korytarz i zwymiotowała – opisuje.

ZOBACZ: Pomógł nękanej rodzinie. Teraz sam zgłasza groźby i ataki

Razem z mężczyzną udaliśmy się do placówki.

- Od razu po zgłoszeniu tego incydentu opiekunka została zwolniona dyscyplinarnie i od razu też opuściła placówkę. Są to standardy, z którymi absolutnie się nie zgadzamy. Są to zachowania, które nie są zgodne ani z naszymi wartościami, ani naszą etyką pracy.  Wcześniej żadne z takich wydarzeń nie miało miejsca w naszym żłobku, jesteśmy tym bardziej tym wydarzeniem zbulwersowani – mówi Wioletta Burzyk z zarządu żłobka Autobusik w Opolu.

"Opiekunka jeszcze nie została przesłuchana"

Dyrekcja zawiadomiła policję, a sprawa trafiła do prokuratury.

- Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu. To postępowanie na razie toczy się w sprawie. Niewykluczone, że prokurator posiłkować się będzie musiał opinią biegłego z zakresu medycyny sądowej, by ocenić charakter obrażeń dziecka oraz mechanizm ich powstania – informuje Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.

- Opiekunka jeszcze nie została przesłuchana. Nasze ustalenia nie wskazują na to, żeby ta osoba w jakikolwiek sposób miała uciekać z naszego kraju. Żadne przesłanki nie zachodziły do tego, żeby tę osobę zatrzymać czy też bezpośrednio doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości – mówi asp. Przemysław Kędzior z Komendy Miejskiej Policji w Opolu.

- Próbowała mnie przeprosić po tym, jak obejrzałem z nią nagranie, wskazując te konkretne momenty i prosząc, żeby mi to wyjaśniła. Jedyne, co padało z jej ust, to były stwierdzenia „no bo płakał” i ona go próbowała uspokoić. Na podstawie sygnałów, jakie do mnie docierają, sądzę, że takie sytuacje się zdarzały. Są ludzie, którzy mówią o tym, że zgłaszali się do dyrekcji z próbą wyjaśnienia jakiegoś siniaka, śladu na ciele dziecka. Słyszeli, że na przykład dziecko sobie coś wymyśliło. Nie pokazywano im monitoringu – opowiada ojciec chłopca.

ZOBACZ: Wysypisko pod oknami ma być jeszcze większe. Protest w Radomiu

Wioletta Burzyk z zarządu żłobka Autobusik w Opolu przekonuje, że wcześniej do dyrekcji nie dochodziły żadne niepokojące sygnały, czy skargi.

- Zaraz po tym jak ta informacja do nas dotarła, podjęliśmy decyzję o kontroli w żłobku. Musimy sprawdzić monitoring nie tylko z tego jednego konkretnego dnia, ale sprawdzić, jak to wyglądało w dniach, tygodniach, miesiącach poprzednich. Jeśli wcześniej również dochodziło do nieprawidłowości, to kara jest jedna: wykreślenie z rejestru, a tym samym brak możliwości prowadzenia działalności żłobkowej na terenie naszego miasta – podkreśla Adam Leszczyński z Urzędu Miejskiego w Opolu.

O to, jaki wpływ na rozwój dziecka może mieć doświadczenie przemocy z nagrań monitoringu, zapytaliśmy psycholog Katarzynę Kosowską.

- Każda przemoc względem dziecka przynosi skutki w przyszłości. To nie chodzi o same siniaki,  tylko o to doświadczenie i okoliczności, w jakich te siniaki powstały. Jeżeli te siniaki powstały w wyniku właśnie doznania przemocy, to ma to wpływ bardzo duży. Dziecko może w późniejszym okresie życia nie pamiętać tej sytuacji, ale emocje, które wtedy czuło, ten lęk przed dorosłym,  będzie się utrzymywał i będzie wpływał na to,  jak to dziecko będzie wchodziło w relacje w późniejszym okresie – tłumaczy.

- Psychicznie ta sytuacja odbiło na nim piętno, zaczął znowu ssać kciuk, zaczyna sobie ściskać ręce, szczypać się, bawi się w urywanie palców. To, co się wydarzyło, będzie towarzyszyło mojemu synowi, mojej rodzinie na pewno bardzo długo - dodaje ojciec chłopca.

Opiekunka usłyszała już zarzut spowodowania uszczerbku na zdrowiu dziecka, za co grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Kobieta twierdzi, że chłopiec opuszczając żłobek nie miał takich śladów.

Autorzy: Dominika Bachońska, Maciej Krzemiński

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX