Fundusz płacił, a firma nie zrobiła nic. Pieniądze zwróci samotna matka
Pani Renata chciała ocieplić dom i wymienić stary piec, by zapewnić lepsze warunki niepełnosprawnej córce. Skorzystała z programu Czyste Powietrze i zaufała firmie, która miała załatwić formalności oraz wykonać prace. Firma pobrała z Funduszu niemal 60 tys. zł i zniknęła. Teraz to pani Renata, utrzymująca się ze świadczenia na dziecko, ma zwrócić pieniądze wraz z odsetkami.
52-letnia Renata Wiszniewska z małej miejscowości Łęg w województwie świętokrzyskim przeżyła dwa nieudane małżeństwa. Kobieta mieszka z trzema córkami. Niestety najmłodsza jedenastoletnia Julia jest niepełnosprawna. Pani Renata oprócz walki o zdrowie dziecka, teraz musi walczyć z oszustami.
Pani Renata z dziećmi mieszka w domu, który sama wybudowała. Dom wymaga remontu, ocieplenia oraz wymiany starego pieca. Kobieta z powodu niepełnosprawności córki musiała przerwać pracę. Nie stać jej było na tak kosztowną inwestycję, dlatego dwa lata temu postanowiła skorzystać z finasowania z programu Czyste Powietrze. A pomóc kobiecie w realizacji marzeń miała firma z Warszawy.
- Tłumaczyli, że to wsparcie dla osób bez dochodu, które mają w domu niepełnosprawną osobę, w moim przypadku dziecko. Mówili, że wówczas nie ponoszę żadnych kosztów, a oni się tym wszystkim zajmą. Dostali zaliczkę, a jak przyszedł termin realizacji, to wszystko prysło – opowiada Renata Wiszniewska.
Prawie 60 tys. zł dotacji zniknęło z firmą. Urzędnicy żądają zwrotu
- Mama chciała dobrze, by zrobili cokolwiek w domu, na co nas nie było stać. Przyszli ludzie, robili wymiary, podpisali umowę. Ja sama się nabrałam, że to się uda – podkreśla pani Kamila.
Pani Renata podpisała z firmą umowę oraz pełnomocnictwo, by ta mogła w jej imieniu pobierać dotacje z Funduszu Ochrony Środowiska w Kielcach. Firma obiecywała w ciągu kilku tygodni prace zakończyć. Mijały miesiące, a prac nawet nie zaczęto.
- Dostałam informację z Funduszu, że przesłał na konto firmy 28 tysięcy zł, a dwa dni później kolejne 20 tys. zł. W maju zaczęłam do tej firmy dzwonić, żaden z podanych numerów nie odbierał – wspomina pani Renata.
ZOBACZ: Sąsiad zagrodził drogę do domu seniorki. Karetka nie mogła dojechać
Kilka tygodni temu firma rozwiązała umowę z panią Renatą, ale żadnych prac nie wykonała. A to nie koniec kłopotów: pieniądze pobrane z Funduszu przez firmę - prawie 60 tysięcy złotych - musi zwrócić… pani Renata.
- Ta firma wysłała do Funduszu faktury za ukończoną pracę domagając się reszty pieniędzy, czyli dopłaty do tej zaliczki. Pytałam w Funduszu, jakie to faktury, jak u mnie nikogo nie było. Dlaczego nikt z urzędników nie sprawdził, czy cokolwiek zostało wykonane – wskazuje pani Renata.
„Wykonawcę nie łączy żaden stosunek prawny i Fundusz nie jest uprawniony do dochodzenia należności bezpośrednio od wykonawcy. Beneficjent zobowiązany jest do zwrotu wypłaconej zaliczki wraz z odsetkami” – czytamy w oświadczeniu Anny Jurek z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Kielcach.
Robert Gajda z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie apeluje o czytanie umów przez podpisaniem. - Nie idźcie na łatwiznę. Całe szczęście w najnowszej odsłonie programu, czyli po tej dużej reformie, którą zrobiliśmy i uruchomiliśmy, już jest operator, czyli taki „anioł stróż”, który przeprowadzi takie osoby jak pani Renata przez cały ten proces.
Program Czyste Powietrze. Nadzieja dla poszkodowanych
Pani Renata jest zrozpaczona. Pobiera jedynie świadczenie na rzecz osób niepełnosprawnych i nie stać jej na spłatę tak wysokiego długu. Czuje się oszukana, więc sprawę zgłosiła do prokuratury.
Próbowaliśmy porozmawiać z prezesem firmy. Bezskutecznie.
ZOBACZ: Po nagraniach z policyjnej interwencji w Anglii zawrzało. Aresztowani Polacy
Jest jednak nadzieja dla oszukanych przy programie Czyste Powietrze.
- Po otrzymaniu tych wszystkich doniesień do prokuratury przez fundusze czy indywidualnych klientów, przygotowaliśmy specustawę, która ma pomóc beneficjentom programu, od których firmy wyłudziły pieniądze. Ten projekt jest w tej chwili procedowany przez rząd i będzie wchodził pod obrady Sejmu – informuje Robert Gajda z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie.