Dramat w Rudzie Śląskiej. Pomylone groby i nielegalne ekshumacje

Horror w Rudzie Śląskiej. Podczas pogrzebu doszło do pomyłki i pochowano prochy zmarłej do innego grobu. Kiedy grabarze zorientowali się o pomyłce, wykopali urnę i przenieśli ją bez powiadamiania Sanepidu czy bliskich. Gdy o fakcie dowiedziała się rodzina, kolejny raz rozkopano grób i wyciągnięto urnę. W sumie na nekropolii doszło do kilku nielegalnych ekshumacji. Rodzinie zależało na poświęceniu nowego grobu. Księdza na cmentarz ściągnęła "Interwencja".

Horror w Rudzie Śląskiej. W czerwcu 61-letnia pani Karina nagle trafiła do szpitala. Powodem był niewydolność płuc i sepsa. Kilka dni później kobieta zmarła. Rodzina wykupiła miejsce na cmentarzu, zleciła kremację i pogrzeb.

- Po kościele udaliśmy się na cmentarz. Księdza prowadzili grabarze, my szliśmy za księdzem. Pożegnaliśmy się, potem poszliśmy do domu na stypę - mówi pani Patrycja, córka zmarłej.

Pogrzeb odbył się 29 czerwca na cmentarzu komunalnym w dzielnicy Nowy Bytom. Dzień później do pani Patrycji, córki zmarłej kobiety, zatelefonowała pracownica administracji nekropolii. Poinformowała, że grabarze się pomylili i urna jej mamy jest przeniesiona w inne miejsce.

ZOBACZ: Miał być wymarzony dom. Dwa lata czekania na prąd

- Pojechałam na cmentarz, grabarze czekali. Zaczęli nas przepraszać, że są z Parku Pamięci i jest ciepło i im też odbija. Zaczęłam przeklinać i pytam: gdzie ta mną teraz leży? Oni mówią, że tutaj. A skąd mam wiedzieć, że ta urna jest tutaj? (...) Wziął, odkopał, wyciągnął w worku i zakopał, jak psa. Myślałem, że zwymiotuję, jak mi tę urnę wyjął - opowiada kobieta.

- Okazało się, że to był grób głębinowy i ktoś już w nim spoczywał. Czyli mamę włożyli na kogoś. To jest nie do pojęcia, jak można się pomylić, jakim prawem można wyciągnąć urnę bez naszej wiedzy - mówi z kolei pan Łukasz, syn zmarłej 61-latki.

- To było potraktowane gorzej niż zwierzęcia. To było wyciagnięcie, okazanie, schowanie i zasypanie. Moja partnerka po nocach nie śpi, taka trauma - mówi pan Daniel, partner pani Patrycji.

Reporter: Bez powiadamiania rodziny, bez powiadamiania Sanepidu, tak nie można, to jest zbezczeszczenie prochów.

Grabarz: Boli mnie to, jesteśmy tylko ludźmi.

Reporter: Zajmuje się pan tym zawodowo i zna pan przepisy, dokonał pan ekshumacji bez pozwolenia.

Grabarz: Zdaje sobie  z tego sprawę.

ZOBACZ: Dwadzieścia pięć lat więzienia za niewinność? Nagranie rzuca cień na wyrok sądu

Pani Patrycja pojechała złożyć skargę do prezesa Parku Pamięci. To prywatna firma, która na zlecenie urzędu miasta zarządza komunalnymi cmentarzami w Rudzie Śląskiej. Kobieta domagała się ponownego pogrzebu mamy w obecności księdza. Prezes miał sprawdzić sprawę. Mimo złożonych obietnic, już się nie skontaktował.

Grabarz: Ta rodzina widziała, że tam wystawał pomnik, bo były dwie dziury. Wiedzieli, że oni mają nowe miejsce, a tam jest pomnik.

Reporter: A pan wie, że jak jest pogrzeb, to ludzie są w szoku i nie myślą racjonalnie? To, że człowiek może się pomylić, to się zgodzę, ale wykopanie i przeniesienie w inne miejsce to celowe działanie.

Grabarz: Zgadzam się.

Reporter: Czemu pan nie powiadomił Sanepidu?

Grabarz: Bo nie mam numeru.

ZOBACZ: Dwuletni Mikołaj ma ciężką niepełnosprawność. Rodzice winią szpital

Przeniesienie urny, podobnie jak wykopanie trumny, jest traktowane jak ekshumacja. Wymaga to pozwoleń i odpowiednich procedur. Razem z dziećmi zmarłej kobiety odwiedzamy Park Pamięci. Prezesa rzekomo nie było, a obecna na miejscu dyrektor nie chciała z nami rozmawiać.

- Olewanie nas, żebyśmy poszli, pani się jeszcze uśmiała z tego bezczelnie. Zero skrupułów, współczucia od tej pani - mówi pan Łukasz, syn zmarłej.

Rodzina zmarłej kobiety wynajęła prawnika. Uważają, że prochy ich mamy zostały sprofanowane. O zdarzeniu poinformowany zostanie Sanepid, a także prokuratura. Redakcja "Interwencji" o incydencie na cmentarzu komunalnym powiadomiła miejscowy urząd miasta.

- Firma, o której rozmawiamy, zarządza trzema cmentarzami, w tym w Nowym Bytomiu. To odpowiednik zarządu cmentarzy komunalnych w innych miastach. Miasto zwróciło się do zarządcy cmentarza z prośbą o pisemne ustosunkowanie się do tej sprawy. Czekamy na odpowiedź - mówi Agnieszka Piekorz-Hałczyńska z Urzędu Miasta Rudy Śląskiej.

ZOBACZ: Fundusz płacił, a firma nie zrobiła nic. Pieniądze zwróci samotna matka

Dla rodziny istotne było poświęcenie ziemi, gdzie ostatecznie jest pochowana urna i odmówienie modlitwy. Pojechaliśmy z prośbą o pomoc do proboszczami kościoła św. Pawła Apostoła w Rudzie Śląskiej.

Duchowny nie zastanawiał się ani minuty. Sprawdził tylko dane w księdze parafialnej i kwadrans później ruszył z rodziną i ekipą "Interwencji" na cmentarz.

- Ksiądz przyjechał, duże uznanie dla niego. Rodzina będzie miała ulgę, że jest mama godnie pochowana. Deszcz zaczął padać, jakby płakała, że w końcu ma spokój - mówi partner pani Patrycji.

- Nie życzę nikomu, żeby coś takiego przeżył - mówi pan Daniel, syn zmarłej.

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX