Nowe osiedle bez odwodnienia. Mieszkańcy sami wynoszą wodę wiadrami 

Kupili od dewelopera nowe mieszkania, ale po deszczu muszą zakładać kalosze, żeby dojść do samochodu. Osiem rodzin z Olsztyna od półtora roku walczy z wodą, która zalewa ogródki, parkingi i piwnice. Mieszkańcy wynoszą wodę wiadrami lub odpompowują ją. W budynku nie wykonano żadnego systemu odprowadzania deszczówki.   

Osiem rodzin, które półtora roku temu kupiły nowe mieszkania w budynku na rogatkach Olsztyna, boryka się z poważnymi problemami. Cały teren, w tym ogródki, parkingi oraz piwnice, są podczas opadów notorycznie zalewane. 

 - Wydawało mi się, że jeżeli kupuje się mieszkanie od dewelopera, po odbiorach, to nie ma możliwości, żeby ten budynek był źle skonstruowany - komentuje Dominika Gołubczyk. 

 - Zalewane są mi.in. miejsca parkingowe. Żeby wejść do auta, potrzebne są kalosze. Taki stan wpływa też na korozję aut – dodaje kolejna mieszkanka pani Ewa. 

Po deszczu podwórka stoją w wodzie. Winią dewelopera  

Deweloper nie zbudował żadnego systemu odprowadzania wody deszczowej. Nie ma też przyłączy do planowanej kanalizacji burzowej. Nie zadbał o tymczasowe odwodnienie lub jakąkolwiek retencję gromadzącej się wody. Pani Elwira i pani Małgorzata prowadzą gabinet neurologopedyczny. Gdy pada, ich pacjenci mają problem z dotarciem.  

 - To utrudnia naszym pacjentom dojazd. Gdy ktoś jest na wózku inwalidzkim, to przenosimy wózek. Kupując miejsce, kierowaliśmy się tym, żeby spełniało warunki dla pacjentów po udarach, miał być łatwy dojazd. Przyszedł pierwszy deszcz i zostaliśmy zalani, a na zewnątrz zaczęły pływać dzikie kaczki, zamieszkała tu żaba - opowiadają Elwira Konczanin-Dołkowska i Małgorzata Konczanin. 

ZOBACZ: Warsztat lakierniczy za oknem. Właściciel tłumaczy, że „tworzy sztukę”

Mieszkańcy sami zrobili w ogródkach studzienki i codziennie wynoszą wodę wiadrami lub ją odpompowują. Pani Joanna wychowuje niepełnosprawnego 9-letniego syna. Chłopiec samodzielnie nie chodzi. Kiedy spadnie deszcz, matka musi go nosić. 

- Przeprowadziliśmy się tutaj dla dziecka, bo jest z niepełnosprawnością, ma epilepsję, ma mutację genetyczną. Nie mówi, nic przy sobie nie zrobi. Nawet kubeczka nie weźmie. Kupiliśmy to, żeby mógł poruszać się po trawce. Niestety, jak zmieniła się pogoda, to były kałuże powyżej kostek. On nie nosi kaloszy, bo ma butki usztywnione do kostki. Trzeba go brać na ręce i nosić, żeby pojechać do lekarza, na rehabilitację - tłumaczy pani Joanna. 

 - Kiedy pada, woda w ogródku podchodzi nam pod okno. Musimy ją wypompowywać wiadrem. Trzydzieści wiader wynosimy stąd na ulice – mówią Elwira Konczanin-Dołkowska i Małgorzata Konczanin. 

Prawnik Anna Wichlińska tłumaczy, że „każda inwestycja wymaga takiego przygotowania, żeby była możliwość podłączenia domów, budynków mieszkalnych do wszelkiej infrastruktury. Zatem podłączenie do kanalizacji przeciwdeszczowej jest obowiązkiem inwestora. Nawet jak gmina nie przygotowała kanału, to samo przyłącze powinno być.”  

Mogą podłączyć się na własny koszt. "Chcą 10000 zł od mieszkania"

W złożonym przez dewelopera wniosku o pozwolenie na budowę nie było zaprojektowanego systemu przeciwdeszczowego. Mimo to miasto wydało zgodę na inwestycję, ale urzędnicy uważają, że deweloper ominął prawo. 

- Obiekt zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego powinien być podłączony do kanalizacji przeciwdeszczowej. Deweloper znał stan tej części Olsztyna. Prawo budowlane  pozwala zatwierdzać projekty bez projektów sieci kanalizacji deszczowej. Na etapie odbiorów te elementy powinny być doprojektowane – wyjaśnia Patryk Pulikowski z Urzędu Miejskiego w Olsztynie. 

Urzędnicy Nadzoru Budowlanego też nie mają sobie nic do zarzucenia. Twierdzą, że musieli dopuścić inwestycję do użytkowania, bo systemu odwodnienia w projekcie nie było. Nie mogli więc go później wymagać.  

- Jeżeli pozwolenie jest tak wydane, to nie możemy ingerować w pozwolenie na budowę.  Nas wiąże treść pozwolenia wydanego przez gminę – informuje Aleksander Lachowicz, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla miasta Olsztyn. 

- Urząd miasta zaproponował, że możemy na własny koszt podłączyć się do budowanego osiedla, gdzie będzie odwodnienie. Chcą 10000 zł od mieszkania plus za sporządzenie projektu, który też jest kosztowny – mówią Elwira Konczanin-Dołkowska i Małgorzata Konczanin. 

ZOBACZ: Jadłodajnia przy plaży w Darłowie stoi pusta. Powodem rodzinna wojna

Woda z dachu spływa rynnami przed wejścia do mieszkań. Mieszkańcy pokazują nam tandetne wykonanie. Próbowaliśmy uzyskać wypowiedź dewelopera, ale nie był tym zainteresowany.  

 - W takiej sytuacji odpowiedzialność jest po stronie dewelopera. Pokrzywdzeni powinni zwrócić się niezwłocznie do sądu. Takie postępowanie będzie jednak trwało, będzie pracochłonne i kosztowne. Ale czas gra tutaj rolę – podkreśla prawnik Anna Wichlińska. 

Oglądaj inne reportaże tego reportera

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX

 

XXXX XXXXXXX XXXXXX XX XXX XXX XXXX XXXX XXXXX

 

XXX XXXX X XXXXXXX XXXXXXXX XXXXXXX X XXXXX