Braterska wojna o drogę

Braterska wojna o drogę

Leszek Roleski i jego brat od lat prowadzą sąsiadujące ze sobą firmy w małej miejscowości pod Tarnowem. Dotąd sąsiedztwo było zgodne, ale kilka tygodni temu dojazd do zakładu jednego z nich zablokował ten drugi. Twierdzi on, że droga należy do niego. Leszek Roleski i wójt są zdania, że to droga gminna.

- Jeden z braci mówi, że kupił drogę i jest jego, a drugi z braci twierdzi, że to jest droga gminna i może po niej jeździć. I który z nich mówi prawdę? - zastanawia się Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

- Brat zaproponował, że jest droga gminna i wydzierżawi mi kawałek gruntu, żebym sobie zrobił dojazd. Tak to funkcjonowało przez 7 lat. W tym roku pojawił się pomysł, żeby wypowiedzieć mi dzierżawę. Odwołałem się od tego do sądu i dwa razy wygrałem, ale i tak zjawiły się koparki - opowiada Leszek Roleski, właściciel firmy, do której zablokowano dojazd.

- Do niedawna była tu droga dojazdowa do firmy moich rodziców i do domu mojej 97-letniej babci. W tej chwili powstał tu jakiś mur, pilnuje nas ochrona - dodaje Magdalena Roleska, córka Leszka Roleskiego.

Pod nieobecność brata pana Leszka sąsiednią firmą i rozbiórką drogi zajmuje się prokurent, Tomasz Petelicki.

- Zagrodziliśmy dostęp do zakładu od ulicy Spacerowej. To jest wjazd na działkę, która jest własnością firmy - twierdzi prokurent.

- Droga jest własnością gminy - przekonuje za to Sławomir Wojtasik, zastępca wójta gminy Tarnów.

Likwidacja drogi, do której doszło w połowie listopada odbyła się pod nadzorem kilkudziesięciu uzbrojonych w pałki i tarcze ochroniarzy.

- Gdy firma próbowała postawić ogrodzenie, ludzie ze strony przeciwnej oparli się o koparkę i zablokowali prace. Cóż mogłem zrobić? Podziękowałem obsłudze. Następnego dnia przyjechali ochroniarze, którzy ustawili szpaler i prace mogły przebiegać - opowiada Tomasz Petelicki, prokurent firmy brata pana Leszka.

- Wójt zlecił sprawę swoim pracownikom. Przyjechała pani odpowiedzialna za grunty czy geodezję i stwierdziła, że jest to droga gminna. W niczym to jednak nie pomogło - mówi Leszek Roleski, właściciel firmy, do której zablokowano dojazd.

- Z jednej strony drogi stoi jedna grupa, ma stertę papierów w ręku i adwokatów, a z drugiej strony drogi stoi druga grupa. Też ma adwokatów i stertę papierów. Jedni mówią, że jest tak, drudzy mówią, że jest inaczej. I teraz przyjeżdża policjant, który ma rozstrzygnąć, która ze stron mówi prawdę - dodaje Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

By zakład pana Leszka mógł pracować, naprędce wytyczono drogę zastępczą, układając betonowe płyty. Jednak nowa droga wiedzie przez osiedle domków jednorodzinnych. Jego mieszkańcy już protestują.

Rozebrana droga to nie pierwszy spór między braćmi. Kilka lat wcześniej zniknęła ulica Słoneczna.

- W 2003 roku postawiono bramę, która zagrodziła drogę istniejącą od czasów reformy rolnej po wojnie. Sobie znanymi sposobami brat spowodował zmianę planu zagospodarowania przestrzennego gminy i ulica Słoneczna, przy której mieszkam zniknęła - opowiada Leszek Roleski.

- Liczę, że władze w naszym kraju coś z tą drogą zrobią. Nie wydaje mi się, że na drodze gminnej można stawiać ochronę i budować mury - mówi Magdalena Roleska, córka Leszka Roleskiego.*

* skrót materiału

Reporter: Michał Bebło

mbeblo@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)