Zamiast zburzyć, dali na remont

Zamiast zburzyć, dali na remont

Dom Beaty Tyburskiej i jej bliskich dwukrotnie zalała woda. Gmina wyceniła remont budynku na 20 tys. zł i wypłaciła połowę. Kiedy pieniądze się skończyły, rodzina czekała na wypłatę pozostałej sumy. Niestety, urzędnicy przelew wstrzymali. Okazało się, że dom jest w tak złym stanie, że być może trzeba będzie go rozebrać. Czy pieniądze wyrzucono w błoto?

Kiedyś była to stajnia połączona ze stodołą. Teraz jest to budynek mieszkalno- gospodarczy. I pewnie dalej pani Beata by w nim mieszkała, gdyby malutką Wielowieś niedaleko Tarnobrzega dwukrotnie nie zalała woda.

- Dopiero teraz sobie ubzdurali, że fundamenty są słabe. A co wcześniej tego nie wiedzieli? 10 tys. zł dali mi wcześniej, a resztę pieniędzy trzymają, bo stwierdzili, że budynek nie nadaje się do remontu. To gdzie oni mieli oczy?- zastanawia się pani Beata. 

Jedziemy do ośrodka pomocy społecznej wyjaśnić, o co chodzi. Okazuje się, że gmina wyceniła remont domu na 20 tys. zł i wypłaciła połowę. Resztę pieniędzy wstrzymała, bo nie wiadomo, czy budynku nie trzeba będzie rozebrać. Czy pieniądze wyrzucono w błoto?

- To nie ja robię wycenę i szacunek. Robi to fachowiec, rzeczoznawca wytyczony przez wojewodę - tłumaczy Wiesława Juda, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Tarnobrzegu.

- Zainteresowałam się sprawą, wynajęłam firmę i okazało się, że nie ma czego remontować, bo fundamenty są bardzo słabe. Umacnianie ich jest wątpliwe, to się może zawalić. Dużo lepiej jest wybudować nowy dom - mówi siostra Rozaria z Klasztoru sióstr dominikanek w Tarnobrzegu, która pomaga powodzianom.

- To jest rudera, która dawno temu powinna być rozebrana , a nie remontowana. I na to rodzina dostała 20 tys. zł. Dla mnie porażające jest to, co tu się dzieje. Jak mógł inspektor budowlany do tego dopuścić? - pyta Janusz Barwiński, sąsiad pani Beaty.

Pani Beata wydała już 10 tys. zł na remont. Ma problemy z rozliczeniem rachunków w gminie, bo....

- Mieli pretensję, że betoniarkę kupiłam, czy wiertarkę. To czym ja miałam te drzwi wybić? Zębami wykuć? - zastanawia się pani Beata.

- To jest pomoc skierowana tylko na remont budynku, własnej robocizny i sprzętu się w nią nie wlicza - mówi Wiesława Juda, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Tarnobrzegu.

Los pani Beaty zależy od decyzji urzędników. Czas nagli, bo kobieta nie przetrwa zimy wraz z dziećmi w tym zniszczonym budynku. Jest jeszcze trzecia możliwość, mieszkanie socjalne, ale tu też pojawia się problem

- Jest jeden lokal mieszkalny na terenie Wielowsi. Jesteśmy w trakcie rozmów z osobą, która miała przydział, ale od pewnego czasu z niego nie korzysta, bo wyjechała za granicę - informuje Wiktor Stasiak, zastępca prezydenta miasta Tarnobrzeg.

- Oni mówią, że jak nie doprowadzimy do porządku domu i nie będziemy mieli łazienki, to nam dzieci do domu dziecka pozabierają. Niech spróbują. Po moim trupie - mówi pani Beata.*

* skrót materiału

Reporter; Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)