Boją się o własne życie, urzędnicy nie reagują

Boją się o własne życie, urzędnicy nie reagują

Państwo Zakrzewscy codziennie z niepokojem sprawdzają czy ich dom jeszcze stoi. Od kilku miesięcy mieszkają bowiem nad dwoma kilkumetrowymi osuwiskami. Horror małżeństwa zaczął się kilka miesięcy po tym, jak przed ich domem zaczęto budować obwodnicę Bielska-Białej. W listopadzie ubiegłego roku doszło do pierwszego osunięcia ziemi, w maju nastąpiło drugie osuwisko. Mimo zagrożenia Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uważa, że kolejnych osunięć nie będzie.

- Państwo Zakrzewscy nie wiedzą, czy ich dom zawali się za pięć lat, czy za 10 lat, czy on się zawali tak naprawdę lada dzień - mówi Anna Szafrańska z gazety internetowej "Super- Nowa".

Państwo Zakrzewscy są emerytami. Przez dwadzieścia lat pielęgnowali dwuhektarowy przydomowy ogród. Sprowadzili z całej Polski ponad trzy tysiące drzew i krzewów. Włożyli w to miejsce całe swoje serca. 

- Myśleliśmy, że spędzimy tu naszą starość, że będzie tu po prostu nasza oaza spokoju - mówi Teresa Zakrzewska, która mieszka w domu nad dwoma osuwiskami.

W 2008 roku za płotem domu państwa Zakrzewskich zaczęto budować obwodnicę Bielska-Białej. Robotnicy ścięli łagodne zbocze, przylegające do działki emerytów i wtedy zaczął się prawdziwy koszmar.

- Teren był na wysokości, na której nasze nogi dzisiaj stoją. Oberwane jest około dwóch metrów w dolinie. Osuwisko postępuje systematycznie, co miesiąc idąc w kierunku wschodnim - mówi Henryk Zakrzewski, mieszka w domu nad dwoma osuwiskami.

Niestety to nie koniec nieszczęść. W maju tego roku, dwadzieścia metrów od domu państwa Zakrzewskich, ziemia zapadła się kolejny raz.

- Przez osuwisko przerwany został wodociąg, przerwane zostały instalacje wodne, drenarskie, kanalizacyjne i przesunięty został tamten słup - mówi Henryk Zakrzewski, który mieszka w domu nad dwoma osuwiskami.

Zdaniem państwa Zakrzewskich winę za powstanie osuwisk ponosi budująca obwodnicę Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ta jednak za wszystko obwinia matkę naturę.

- W wyniku bardzo ulewnych deszczy i niesprzyjającej pogody, wystąpiło osuniecie ziemi. Budowa obwodnicy nie ma nic wspólnego z osuwiskami - mówi Dorota Marzyńska z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.

Mimo, iż na obu budynkach, zarówno starym, jak i świeżo budowanym, są drobne pęknięcia, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad twierdzi, że trzeciego osuwiska już nie będzie, a dom jest bezpieczny.

- Dom jest bezpieczny i można w nim śmiało mieszkać. Mieszkańcy nie są narażeni na niebezpieczeństwo. Teren jest pod stałym monitoringiem - mówi Dorota Marzyńska z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.

- Monitoring geodezyjny, który się rozpoczął w listopadzie ubiegłego roku, robiony był na początku codziennie, potem co dwa dni, a obecnie jest robiony tylko raz w tygodniu - mówi Henryk Zakrzewski, mieszka w domu nad dwoma osuwiskami.

Państwo Zakrzewscy boją się mieszkać nad osuwiskiem. Poprosili więc Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad o wykupienie ich posesji.

- Decyzję bardzo trudno było podjąć Planowałam w tym domu swoją starość, a w tej chwili z tym wszystkim się muszę pożegnać. Nie chcę stracić życia, ważniejsze życie niż moje marzenia - mówi Teresa Zakrzewska, mieszka w domu nad dwoma osuwiskami.

- Biorąc pod uwagę, to że dom jest bezpieczny, nie przesuwa się, nie występują tam żadne zagrożenia dla osób zamieszkujących, to na chwilę obecną nie występują przesłanki, aby ten dom wykupić - mówi Dorota Marzyńska z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach.

Ponieważ pertraktacje z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach,

nie przyniosły skutku, państwo Zakrzewscy postanowili walczyć o swe bezpieczeństwo. Zostawieni sami sobie, zgłosili sprawę do prokuratury.

- Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania zagrożenia katastrofą budowlaną. Zagrożone są budynki mieszkalne, usytuowane na skarpie - mówi Joanna Niewiara z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ.

- Mam odruch bezwarunkowy, zawsze patrzę czy dom jeszcze stoi - mówi Teresa Zakrzewska, która mieszka w domu nad dwoma osuwiskami. *

* skrót materiału

Reporter: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)