Gmina zrobiła z niej bezdomną

Gmina zrobiła z niej bezdomną

Użyczyła lokal gminie, teraz nie może do niego wrócić. 76-letnia Adela Orłowska z Głubczyc zamieszkała w domu pomocy społecznej, a swoje własnościowe mieszkanie bezpłatnie użyczyła gminie. W zeszłym roku kobieta postanowiła do niego wrócić, ale okazało się, że urzędnicy przydzielili jej lokal innej kobiecie. Pani Adela musi się tułać po internatach.

Pani Adela ma 76 lat. Nie ma rodziny, dlatego trzy lata temu zdecydowała, że zamieszka w domu pomocy społecznej, a swoje własnościowe mieszkanie - kawalerkę w centrum Głubczyc - bezpłatnie użyczy gminie.

Ale w domu pomocy społecznej pani Adela nie czuła się dobrze. W zeszłym roku postanowiła, że wróci do Głubczyc. Zgodnie z zawartą umową, sześć miesięcy przed planowanym powrotem poinformowała o tym gminę. 

- 2 czerwca poszłam do urzędu miasta i gminy. Powiedziałam burmistrzowi, że przyjechałam po odbiór mojego mieszkania, że wcześniej dałam sześciomiesięczne wypowiedzenie i teraz przejmuję swoje mieszkanie. Burmistrz zniknął, zostawił mnie samą w swoim gabinecie - opowiada pani Adela.

W urzędzie zapanowała konsternacja, bo w czasie nieobecności pani Adeli, gmina przydzieliła jej mieszkanie innej kobiecie. W dodatku na czas nieokreślony.

- Zostawiłam swoje trzypokojowe mieszkanie i przeprowadziłam się do tej kawalerki, bo zachorowałam na nogi, a wcześniej mieszkałam na czwartym piętrze. Po przeprowadzce okazało się, że ktoś może do tej kawalerki wrócić. Bałam się, że miasto wyśle mnie pod most. Burmistrz kazał mi spać spokojnie, powiedział, że pani Adela zdała im to mieszkanie - mówi Jadwiga Hostyńska, która mieszka w kawalerce Adeli Orłowskiej.

Ale władze Głubczyc się przeliczyły. Efekt jest taki, że pani Adela nie może wrócić do swojego własnościowego mieszkania, bo mieszka w nim pani Jadwiga.

- Trzeba znaleźć mieszkanie dla pani Hostyńskiej odpowiadające standardem temu na Emilii Plater - mówi Adam Krupa, poseł, były burmistrz Głubczyc.

- Takich mieszkań gmina Głubczyce odzyskuje jedno-dwa w roku. W 2010 roku nie zwolnił się jeszcze taki lokal. Gmina nie może posługiwać się metodami bandyckimi, wynająć jakąś ochronę i wyrzucić panią Hostyńską z tego mieszkania - dodaje Mariusz Mróz, zastępca burmistrza Głubczyc.

I koło się zamyka. Pani Adela, chociaż ma swoje mieszkanie, musiała zamieszkać w internacie.

- Warunki mam straszne. Jeden pokój, a po wodę chodzę z garnuszkiem. Jest wspólna ubikacja, a ludzie są z marginesu społecznego - opowiada kobieta.

Pani Adela nie zamierza się poddać. Ma nadzieję, że w końcu wróci do swojego mieszkania.

- Ja od gminy chcę tylko, żeby w najszybszym czasie oddali mi klucze, odmalowali mieszkanie, tak jak ja zostawiłam, a lokatorkę gdzieś zabrali. Nigdy sobie nie pomyślałam, że na stare lata będę się tułać po jakichś kątach socjalnych. Życzę panom burmistrzom, żeby moje łzy nie poszły na marne, żeby zabrali je na tamten świat - podsumowuje kobieta. *

* skrót materiału

Reporter: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)