Hamburger za mandat

Hamburger za mandat

Masz mandat - dostaniesz nagrodę! Taką szokującą promocję wprowadziła jedna ze znanych sieci restauracji typu fast food. Każdy kto przyniesie do restauracji mandat, może bezpłatnie powiększyć swój zestaw. Policja, środowiska naukowe i autorytety moralne biją na alarm. Nie można nagradzać łamania prawa.

Ostro, zadziwiająco i kontrowersyjnie. Tak działają specjaliści od reklamy, aby zaistnieć w tym zatłoczonym rynku marketingowym. W jednej z sieci fast foodów wprowadzono promocję: "Teraz Niepokorni Dostają Więcej". Wystarczy przynieść mandat.

- To nasz marketing miał taki świetny pomysł. Nie ma żadnej różnicy czy mandat jest zapłacony, czy nie. Lepiej żeby był zapłacony - mówi manager jednej z sieci restauracji fast food. 

- Jeszcze nam tego trzeba, żeby ktoś mam płacił za łamanie norm. Efekt jest taki, że ludzie są zdezorientowani, co do norm i wartości - uważa prof. Krzysztof Wielecki, socjolog i antropolog Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Podobnego zdania jest Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji: Jest to dla mnie zatrważające, że ktoś premiuje zachowania niebezpieczne, brawurowe, szaleńcze.

Nikt niczego nie sprawdza. Liczy się tylko mandat w ręku klienta i już dostajemy nagrodę. Każdy może z nim przyjść, nawet małe dziecko.

- Nie dostaliśmy specjalnych dyspozycji, jeżeli chodzi o tę promocję. Jeżeli ktoś pokaże mandat, to powiększamy zestaw. Wystarczy pokazać mandat - słyszymy od sprzedawcy w restauracji typu fast ford.

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jest to niewinna zabawa.

Co zyskujemy, a co tak naprawdę tracimy, biorąc udział w tak wymyślonej kampanii reklamowej?

- Jest jednak kwestia odpowiedzialności za słowo, za stan społeczny, w którym się żyje. To nie jest takie sobie hasło reklamowe, ktoś tam mniej lub bardziej szczęśliwie ruszył głową i pomyślał sobie, że tak jeszcze nigdy nie promował swoich wyrobów. Firmy muszą wziąć odpowiedzialność i zdawać sobie sprawę z tego, że sprzedając produkty, stają się również wychowawcami - mówi prof. Krzysztof Wielecki, socjolog i antropolog Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Przez dwa tygodnie próbowaliśmy skontaktować się z osobami odpowiedzialnymi za kampanię. Mimo licznych obietnic, nie udało nam się porozmawiać z rzecznikiem firmy.

- Pytanie czy ten, kto wymyślił tego rodzaju akcję, zdał sobie sprawę z tego, że być może to jego właśnie może dotknąć szaleństwo innych na drogach. Czy wtedy byłby skłonny tego rodzaju akcje przeprowadzać? - pyta Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego policji.*

* skróty materiału

Reporterki: Małgorzata Frydrych, Aneta Kaziuk

mfrydrych@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)