Wulgarne SMS-y z telefonu starosty

Wulgarne SMS-y z telefonu starosty

Oskarża starostę o mobbing. Pan Jarosław otrzymał pracę w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie dzięki staroście Mrągowa. Szybko zaczął jednak żałować tej znajomości. W ciągu półtora roku mężczyzna dostał kilkanaście tysięcy SMS-ów wysłanych z telefonu starosty. Były w nich wulgaryzmy, obelgi i groźby.

Oto kilka wiadomości wysłanych z telefonu starosty:

"Zła wiadomość dla wieprza, rzeźnik się zbliża. Pożałujesz, jak mnie skrzywdziłeś, won"

"Ty mnie policja będziesz straszył? Doigrałeś się, kup sobie czarny garnitur."

"Nie zbieraj sobie padlinożerco moich smsów, bo ci to złamany ch.. nic nie da. Ja nie mam siostry w ciąży przez ciebie, nie mam już nic do stracenia."

Mrągowo na Mazurach. Od kilku lat tamtejszym powiatem rządzi 33-letni starosta Dominik Tarnowski. Dzięki znajomości z nim, pracę w podległej starostwu placówce dostał pan Jarosław. Szybko okazało się, że praca w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie wiąże się również z wypełnianiem kontrowersyjnych poleceń starosty. Jedno z nich dotyczyło wycinania kuponów z jednej z lokalnych gazet, która organizowała plebiscyt na najpopularniejszego samorządowca.

- Był nakaz wycinania tych kuponów. Sprzeciw był źle odebrany i ostrzegano, że może się to skończyć nawet rozwiązaniem umowy o pracę - opowiada pan Jarosław, nękany SMS-ami.

- W powiatowej jednostce organizacyjnej były wycinane kupony na Dominika Tarnowskiego w plebiscycie na najpopularniejszego samorządowca. Działo się to za zgodą i przyzwoleniem przełożonych - potwierdza Stanisław Bugajewski, radny powiatowy.

- Pan G. wycinał kupony. Kiedy się o tym dowiedziałem, to myślałem, że w ten sposób chce mi się odwdzięczyć za wszystko, co w jego życiu dobrego zrobiłem - przekonuje Dominik Tarnowski, starosta mrągowski.

Jak twierdzi pan Jarosław, starosta przy każdej okazji dawał mu odczuć, kto rządzi powiatem. Nieprzyjemne konfrontacje doprowadziły w końcu do tego, że pan Jarosław zaczął korzystać z pomocy psychologa, często korzystał także ze zwolnień lekarskich. Wtedy na jego telefon zaczęły przychodzić SMS-y wysłane z telefonu należącego do starosty.

- To były treści, które miały wymowę pozbawienia mnie pracy, zastraszania, że jeżeli tylko pojawię się w pracy, to zostanę źle potraktowany, później pojawiły się groźby - twierdzi pan Jarosław.

To jest mój telefon, ale był on użytkowany przez bardzo wiele osób, także pana Jarosława G. - mówi Dominik Tarnowski, starosta mrągowski.

Ostatecznie pan Jarosław złożył do sądu pracy pozew o mobbing ze strony starosty, o sprawie poinformował także prokuraturę. Jednak ku jego zdziwieniu zarówno sąd, jak i prokuratura odmówiły zajęcia się tą sprawą. Choć śledczy z prokuratury okręgowej przyznają, że prokuratorzy z prokuratury rejonowej umarzając śledztwo nieco się pośpieszyli.

- Zapoznawałem się z aktami, decyzję prokuratora o umorzeniu należy uznać za przedwczesną. Od lipca 2008 roku do lutego 2010 roku wysłano kilkanaście tysięcy wiadomości - informuje Mieczysław Orzechowski z Prokuratura Okręgowej w Olsztynie.

- Złożyłem pozew do sądu pracy o stosowanie mobbingu. Odbyła się tylko jedna sprawa, przy której sąd orzekł, że starosta nie jest moim bezpośrednim przełożonym i nie może uznać tego jako mobbing - opowiada pan Jarosław.

Starosta mrągowski, którego poprosiliśmy o komentarz przekonywał naszego reportera, że sprawa jest polityczną prowokacją mającą na celu usunięcie go z życia publicznego. Starosta uważa również, że to on jest ofiarą tej sytuacji.*

* skrót materiału

Reporter: Leszek Tekielski

ltekielski@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)