Bezkarny, bo policjant?

Bezkarny, bo policjant?

Policjant dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, spowodował wypadek i zabił dwójkę małych dzieci. Choć od wypadku minęły prawie trzy lata, do dziś nie spotkała go żadna kara. Przez opieszałość i błędy sądu, proces policjanta ma ruszyć od nowa.

14 sierpnia 2007 roku: miejscowość Blizne koło Krosna. Jadący służbowo Krzysztof T., policjant z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie doprowadził do tragedii.

Podczas wyprzedzania w terenie zabudowanym, stracił panowanie nad kierownicą i wpadł z ogromną prędkością na chodnik. Zabił trzyletnich bliźniaków, ciężko ranił ich matkę oraz dwuletnią Kingę. 

- Z powodu ponad dwukrotnego przekroczenia prędkości, sformułowaliśmy pozew o umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego. Zarzut: spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to 8 lat więzienia - informuje Ryszard Sawicki z Prokuratury Rejonowej w Brzozowie.

Mimo że od tragedii minęły trzy lata i wydawać by się mogło, że wina policjanta jest bezsporna - Krzysztof T. do tej pory nie poniósł odpowiedzialności. Matka Piotrusia i Pawełka - bliźniaków , którzy zginęli w wypadku - nie może się pogodzić, że jeszcze nie skazano wyrokiem prawomocnym kierowcy, który doprowadził do dramatu.

- To wszystko jest specjalnie robione. Gdyby to był zwykły obywatel, to już dawno byłoby po sprawie - mówi Joanna Jantosz, matka bliźniaków, którzy zginęli w wypadku.

- To bezwzględnie trwa za długo! Z pewnym ubolewaniem muszę stwierdzić, że jeżeli chodzi o policjantów, prokuratorów i sędziów, to przewlekłość jest regułą. Takie podejście świadczy o koleżeństwie, żeby nie powiedzieć kolesiostwie - dodaje prof. Andrzej Gaberle z Katedry Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Córka pani Barbary - Kinga przez wypadek będzie kaleką do końca życia. Doznała urazu mózgu, pęknięcia wątroby, trzustki i kręgosłupa. Pani Barbara nie może zrozumieć, dlaczego Krzysztofowi T. nie postawiono zarzutu nieudzielenia rannym pomocy. Nie został on nawet aresztowany.

- Policjant nie podszedł, nie sprawdził tętna. Zero reakcji. Stał przy samochodzie i nic nie robił - opowiada pani Babara.

Co prawda Sąd Rejonowy w Brzozowie skazał w zeszłym roku Krzysztofa T. na trzy lata więzienia, ale policjant odwołał się od wyroku. Sąd Okręgowy w Krośnie nakazał rozpoczęcie procesu od nowa. Stwierdził, że sąd pierwszej instancji nie określił czy doszło do umyślnego czy nieumyślnego naruszenia przepisów ruchu drogowego. Sądowi rejonowemu wytknięto także, że nie uzasadnił, dlaczego nie orzeczono kary z zawieszeniem jej wykonania.

W 2008 roku sprawca tragedii odszedł na policyjną emeryturę. Dziś unika dziennikarzy.*



* skrót materiału

Reporter. Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl (Telewizja Polsat)