Kocha, grozi, prześladuje

Kocha, grozi, prześladuje

Obsesyjna miłość szaleńca. 26-letnią Martę od czterech lat prześladuje Marcin P. Chory psychicznie mężczyzna nęka ją setkami telefonów, śledzi, wysyła kwiaty i maile ze zdjęciami, które są tak wulgarne, że nie możemy ich pokazać. Pani Marta drży o swoje życie. Marcin P. włamał się do jej poczty elektronicznej, znalazł ją zagranicą, a nawet groził. Prokuratura umorzyła jednak śledztwo.

- On specjalnie nie pisze wprost, że mnie zabije, tylko opisuje sytuacje osób trzecich, które zostały zabite. Te sytuacje można jednak w sposób bezpośredni przełożyć na moje życie i dlatego się obawiam - mówi pani Marta, nękana przez Marcina P.

Cztery lata temu życie pani Marty zmieniło się w piekło. Na uczelni w Warszawie podszedł do niej Marcin P. i poprosił o pożyczenie notatek. Kobieta nie wiedziała wtedy, że Marcin P. jest psychicznie chory.

- Nie miałam powodu, żeby mu odmówić. Był jednym ze studentów wydziału. Pożyczyłam mu notatki, następnego dnia wieczorem zadzwonił i zapytał czy mam ochotę na seks. Od tego czasu dręczy mnie regularnie. Zaczął przysyłać mi maile z treściami pornograficznymi, z groźbami, dzwonić do mnie, śledzić mnie na serwisach społecznościowych - opowiada pani Marta.

- Zadzwonił do niej w mojej obecności, Marta poprosiła o odebranie tego połączenia. To nie jest osoba, co do której od razu ma się wrażenie, że jest niepoczytalna. Natomiast takich połączeń podczas jednej nocy było około stu - dodaje pan Andrzej, znajomy pani Marty.

Pani Marta zmieniła numer telefonu, przeprowadziła się do innego miasta, ale i to nie pomogło.

- Przysłał mi kwiaty z oświadczynami. Nawet pojechał za mną za granicę, jak wyjechałam na wymianę studencką. Poczułam się zagrożona, kiedy dostałam podejrzanego maila, w którym był opis zabójstw dwóch kobiet. Dla mnie było to szokujące - wspomina pani Marta.

Marcin P. włamał się także do skrzynki elektronicznej swojej ofiary. Pani Marta zgłosiła sprawę na policję i do prokuratury. Bardzo się zdziwiła, kiedy otrzymała postanowienie o umorzeniu śledztwa.

- Biegli psychiatrzy stwierdzili, że jest on osobą niepoczytalną i potrzebne mu jest leczenie. Ta opinia nie jest jednak kategoryczną, biegli jednoznacznie nie stwierdzili, czy chodzi o leczenie w warunkach otwartych czy w zamkniętych - wyjaśnia Mateusz Martyniuk z prokuratury okręgowej w Warszawie.

- Prawo powinno ulec zmianie, ale niezależnie od tego zadaniem prokuratora jest podjąć walkę. Prokurator powinien zachować się ofensywnie, wykazać, że są to groźby karalne, które powinny skutkować umieszczeniem tego człowieka w zakładzie zamkniętym - twierdzi Zbigniew Ziobro z Prawa i Sprawiedliwości.

Jednak prokuratura postanowiła inaczej. Efekt? Marcin P. jest wolny i dalej prześladuje panią Martę. Kobieta złożyła zażalenie na decyzję prokuratury. Ma nadzieję, że tym razem organy ścigania potraktują ją poważnie. *

* skrót materiału

Reporter: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)