Telefoniczne gangi

Telefoniczne gangi

Uwaga na telefonicznych naciągaczy! Podszywają się pod chrześniaków, siostrzeńców czy wnuczków i wyłudzają pieniądze od starszych osób. Od pani Ireny z Warszawy oszuści chcieli 30 tys. zł. Kobieta pobiegła do bankomatu po pieniądze. Prawda wyszła na jaw, kiedy zadzwoniła do prawdziwego chrześniaka. Okazało się, że nie potrzebował pomocy finansowej. Jak nie dać się oszukać?

Zwykła rozmowa telefoniczna dla pani Ireny z Warszawy mogła zakończyć się bardzo źle. A zapowiadało się tak miło. Dzwonił chrześniak pani Ireny. Tak jej się przynajmniej wydawało.

- Powiedział: "Cześć ciociu", a ja na to: "Cześć Rysiu". Głos rzeczywiście był podobny do głosu mojego chrześniaka. Mówił, że ma kłopoty i potrzebne są mu pieniądze, 30 tys. zł - opowiada pani Irena, od której oszuści chcieli wyłudzić pieniądze.

- Oszuści korzystają z różnych baz danych, ze starych książek telefonicznych, z informacji na klatkach schodowych. Dzwoniąc 20 razy łatwo jest trafić na kogoś kto podejmie rozmowę, kto da się w to wciągnąć - dodaje Tomasz Oleszczuk z Komendy Rejonowej Policji w Warszawie.

Pani Irena postanowiła pomóc pseudochrześniakowi. Pobiegła do bankomatu po pieniądze.

Kobieta uzbierała 5 tysięcy złotych. Postanowiła zadzwonić do chrześniaka i powiedzieć mu, że zdobyła dla niego pieniądze.

- Zadzwoniłam do mojego chrześniaka, a on nie wiedział, o co chodzi - mówi pani Irena.

- Pieniądze zazwyczaj są przekazywane w domu i na ulicy pod bankiem. Przychodzą osoby trzecie, zaufane, by odebrały pieniądze - dodaje jeden z policjantów operacyjnych.

Podobny, dziwny telefon odebrała pani Barbara, sąsiadka pani Ireny. Kobieta nie dała się jednak nabrać oszustom.

- Zadzwonił do mnie mężczyzna pytając się czy to ciocia Zosia. Spytałam o co chodzi, więc zaczął mówić: "Ciociu, jak to nie poznajesz mnie? Nie wiesz, kto mówi?". Powiedziałam mu, że ciocia Zosia nie żyje, a ja natychmiast zadzwonię na policję, to zaczął na mnie krzyczeć - opowiada pani Barbara.

Jak nie dać się oszukać? Do każdego telefonu z prośbą o pożyczkę należy podchodzić z dużym dystansem i nieufnością.

- Zawsze w takim momencie należy zakończyć rozmowę albo zweryfikować, z kim się rozmawia, nie inicjując samemu żadnych imion i nazwisk - radzi Tomasz Oleszczuk z Komendy Rejonowej Policji w Warszawie.

- Trzeba natychmiast zadzwonić do prawdziwego "Rysia" czy "Zbysia" i zweryfikować czy potrzebował od nas jakiejś pomocy - dodaje pani Irena, od której oszuści chcieli wyłudzić pieniądze. *

* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)