Eksmisje na bruk

Eksmisje na bruk

Wyrzucają rencistę z mieszkania. 62-letni Andrzej Karwowski ma zaawansowaną cukrzycę. Mężczyzna obawia się o swoje zdrowie i przyszłość. Nowy właściciel kamienicy domaga się bowiem 1400 zł czynszu, a pan Andrzej utrzymuje się z 600 zł renty. Renciście grozi eksmisja do... kotłowni.

- Ludzi chorych wyrzucają! My jesteśmy emerytami, rencistami. Nie ma pomocy społecznej w tym kraju - tak ludzie bronili 62-letniego rencistę Andrzeja Karwowskiego. Wszyscy czekali na komornika, który miał go eksmitować z mieszkania przy ulicy Oboźnej w Warszawie. To były budynek Związków Zawodowych "Solidarność" w 2005 roku sprzedany prywatnej spółce.  

Pan Andrzej ma zaawansowaną cukrzycę. Co miesiąc dostaje niecałe 600 zł renty. Czynsz, który naliczył mu prywatny właściciel części mieszań w kamienicy to 1400 zł. Rencistę nie było na to stać.

- Mam już 25 tysięcy złotych zaległości. Nie chcą mnie nawet do roznoszenia ulotek - mówi Andrzej Karwowski.

Gdzie ma mieszkać rencista? Prywatny właściciel zaproponował panu Andrzejowi kotłownię.

- Ludzie eksmitowani mają trafić do kotłowni. Tam jest brud i smród. Jesteśmy biedakami, nie mamy z czego płacić - opowiada Maryla Woźniak, mieszkanka kamienicy przy ulicy Oboźnej.

- Eksmisja na bruk istnieje i jest wykonywana. Tak jak tutaj, czasem do kotłowni, a potem, po miesiącu na ulicę - dodaje Andrzej Smosarski z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Komornik odstąpił od eksmisji ale na pół roku. Rencista boi się, że wtedy sytuacja znowu się powtórzy. O swój los boją się również inni lokatorzy tej kamienicy.

- Złożyłem odwołanie. Eksmisja jest odłożona na 6 miesięcy dopóki sąd nie wyda decyzji - mówi Andrzej Karwowski.



- Już były tu eksmisje i jedna osoba zmarła na betonie, w brudzie. Nas to samo czeka - mówi Maryla Woźniak, mieszkanka kamienicy przy ulicy Oboźnej.*



* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)