Pije i jeździ bez prawa jazdy

Pije i jeździ bez prawa jazdy

Pije i siada za kierownicą. Bogdan P. z Barcikowa pod Płockiem już kilka razy był skazywany za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Spędził nawet pół roku w więzieniu. Mężczyzna ma zabrane prawo jazdy do 2013 roku. Mimo to, tylko w ciągu kilku ostatnich dni, wsiadł pijany za kierownicę swojego poloneza trzy razy.

- W ciągu dwóch tygodni był trzy-cztery razy zatrzymywany w związku z przestępstwami drogowymi, jeździe po alkoholu - potwierdza Marek Majewski, komendant komisariatu policji w Płocku.

5 września Bogdan P. doprowadził do wypadku. Pożyczonym fiatem Uno rozbił się na murze przy szkole w Święcieńcu. Zostawił jadącego z nim, rannego pasażera i uciekł z miejsca wypadku. Miejscowi policjanci szybko ustalili, że nim doszło do wypadku, Bogdan P. uczestniczył aż w trzech alkoholowych imprezach.

- Był w stanie nietrzeźwym. Kierował samochodem mimo zakazu. Jechał z nim pasażer, któremu nie udzielił pomocy. Mężczyzna doznał urazu kręgosłupa i wstrząśnienia mózgu - informuje Zenon Grabowski z policji w Słupnie.

Policjanci razem z prokuratorami zdecydowali się złożyć do płockiego sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Bogdana P. Według śledczych mężczyzna stanowi zagrożenie. Dla każdego.

- To jest tykająca bomba zegarowa. Potencjalny zabójca. Przypuszczamy, że dalej będzie jeździł i dalej stwarzał zagrożenie - mówi Marek Majewski, komendant komisariatu policji w Płocku.

Sąd Rejonowy w Płocku do wniosku jednak się nie przychylił. Sędzia uznał, że nie ma pewności, że Bogdan P. znów będzie prowadził po alkoholu.

- Tymczasowe aresztowanie może być zastosowane, kiedy zachodzi obawa, że sprawca zbrodni lub umyślnego występku ponownie popełni przestępstwo przeciw życiu lub zdrowiu.

Taka obawa nie zachodzi według sądu - twierdzi Jarosław Przybyliński, prezes Sądu Rejonowego w Płocku.

- Oddalenie wniosku przez sąd o wcześniejsze aresztowanie, w mojej ocenie jest niezasadne.

Sąd popełnił błąd, źle ustalił okoliczności faktyczne. To może nieść za sobą negatywne skutki dla nas wszystkich, bo tego mężczyznę możemy spotkać w cudzym samochodzie na naszych drogach - mówi Paweł Golcew, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.



Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)