Prawo chroni oszusta

Prawo chroni oszusta

Pani Stanisława z Torunia zaufała obcemu i wynajęła mu kawalerkę. Marcin M. okazał się oszustem. Zmienił zamki w drzwiach i przestał płacić za mieszkanie. Kobieta jest bezradna. Pomóc nie jest w stanie nawet policja, bo oszusta chroni prawo.

Stanisława Fundela za oszczędności całego życia kupiła małą kawalerkę. Miała ona być nie tylko lokatą kapitału, ale także źródłem dochodów do skromnej emerytury. Dlatego pani Stanisława postanowiła ją wynająć - podpisała umowę z Marcinem M. Wszystko było dobrze - do czasu.

- Ta nieprzyjemna historia rozpoczęła się w czerwcu, kiedy przestał płacić. Kłamał, że będzie płacił każdego ostatniego dnia miesiąca, później, że dziesiątego. Nie dał mi żadnych pieniędzy przez cztery miesiące, do dziś - opowiada właścicielka kawalerki.

Pani Stanisława wręczyła więc lokatorom wypowiedzenie umowy najmu - ci jednak nadal nie chcieli opuścić mieszkania. Jak twierdzi - krewki lokator miał także ją pobić.

- Jak wtargnęłam i nogę wsadziłam między drzwi, to on mnie poszarpał i pobił. Miałam zrobioną obdukcję - mówi Stanisława Fundela.

Pani Stanisława ma żal do policjantów, że ci nie chcą jej pomóc w odzyskaniu mieszkania. Jak się jednak okazuje, funkcjonariusze niewiele mogą w tej sprawie zrobić, bo za nieuczciwym lokatorem stoi ustawa o ochronie lokatorów. Jak twierdzą prawnicy, pani Stanisława, by odzyskać mieszkanie, musiałaby dysponować sądowym nakazem eksmisji, a także zapewnić lokatorom lokal socjalny.

- Głównie to pan, który wynajmuje mieszkanie, prosił o interwencję policję, dlatego, że pani bardzo często przychodziła do tego mieszkania. Myśmy byli wzywani tam trzykrotnie - mówi Wioletta Dąbrowska z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.

- Mamy do czynienia z przypadkiem, gdy to właściciel jest poszkodowany, natomiast prawo zostało skonstruowane tak, aby chronić lokatora, który jest stroną słabszą w tym stosunku najmu. Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wystąpienia na drogę cywilno-prawną z powództwem o rozwiązanie umowy najmu i o opróżnienie lokalu. Jeśli jednak pozwany będzie miał profesjonalnego prawnika, to nawet może się to ciągnąć latami - twierdzi Jakub Piszczek, radca prawny z Torunia.

Chcieliśmy porozmawiać z nieuczciwym najemcą mieszkania. Okazało się, że chwilowo opuścił wynajmowaną kawalerkę, ale wcześniej wymienił zamki, by właścicielka nie mogła się do niej dostać. Aby go odnaleźć, odwiedziliśmy poprzednie miejsca jego zamieszkania. Ostatecznie udało nam się dodzwonić do mężczyzny, ale przy okazji dowiedzieliśmy się, że pani Stanisława nie jest jedyną oszukaną.

- Sam go szukam, bo jest mi winien ponad cztery tysiące złotych. Ścigają go też gazownia i bank - mówi pan Bogdan, który wynajmował Marcinowi M. mieszkanie.

- Opuszczę kawalerkę, jak tylko zwolni mi się mieszkanie, na które oczekuję. Tyle mam do powiedzenia, dziękuję, do widzenia - powiedział nam Marcin M. *

* skrót materiału

Reporter: Leszek Tekielski

ltekielski@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)