Dzieci kupują porno

Dzieci kupują porno

Kioski pokazują dzieciom pornografię! Odwiedziliśmy kilka przy warszawskich podstawówkach. W większości z nich nieletni uczniowie narażeni są na widok niczym nieosłoniętych pism pornograficznych, a w niektórych mogą nawet je kupić! Choć prawo tego zakazuje, nawet w sieci "Ruch", spółce Skarbu Państwa, nie zasłania się golizny.

Na nagraniu, jakie przekazał nam gimnazjalista, sprzedawca w kiosku "Ruch-u" sprzedał niepełnoletniemu uczniowi gazetkę pornograficzną. Kiosk położony jest w centrum Warszawy, około 150 m od szkoły. Naprzeciwko wejścia stoi ściana nieosłoniętych niczym gazetek! 

W innym kiosku położonym około 100 metrów od szkoły też jest paleta niczym nie osłoniętych stron tytułowych pism pornograficznych. Sprzedawczyni jest jednak roztropniejsza. Uczniowi bez dowodu osobistego gazetki sprzedać nie chciała.

Odwiedziliśmy kolejne kioski przy warszawskich szkołach podstawowych. W sieci "Kolportera" i "Garmond Press" sprzedawcy usiłują stosować się do zaleceń wydawców i kolporterów. Oni nakazują zasłaniać strony tytułowe sprzedawanych pism.

- U nas akurat tak się robi dlatego, że szkoła jest obok. Chociaż dzieci i tak przychodzą i sobie palcem pokazują te zasłonięte gazetki - mówi sprzedawczyni w kiosku na warszawskiej Pradze.

- Zasłonięcie pism było obowiązkowe. Domagał się tego wydawca. Jednak już inna firma nie dała czegoś takiego "Garmondowi" i nie wymaga, żeby to było zasłonięte - tłumaczy sprzedawczyni w kiosku na warszawskim Bemowie.

Więc jak wydawca nie wymaga zasłonięcia, choć częściowego, treści okładek z golizną, to nikt nie zasłania. Tak, jak w jednym z kiosków "Kolportera" na warszawskiej Woli. Pomimo tego, że 100 metrów dalej jest liceum, a obok podstawówka.

Rodzice, działający w stowarzyszeniu "Twoja Sprawa", są zbulwersowani. Walczą z wystawianiem publicznie golizny w kioskach. Na swojej stronie internetowej opublikowali około tysiąca zdjęć gazetek pornograficznych, niczym nie przykrytych. To przykłady z całej Polski - głównie z kiosków spółki Skarbu Państwa - "Ruch".

- Jestem mamą trójki dzieci. Proszę sobie wyobrazić moją 7-letnią córeczkę, małą, delikatną dziewczynkę, która wchodzi do kiosku i na wysokości swojego wzroku styka się z takim i obrazami - mówi Barbara Bednarz ze stowarzyszenia "Twoja Sprawa".

- Domagamy się tego, by "Ruch" nie był bezradny wobec własnej sieci! Spółka twierdzi, że nie ma możliwości wpłynąć na swoje własne placówki, słowem - nie panuje nad własną siecią dystrybucji - dodaje Rafał Porzeziński ze stowarzyszenia "Twoja Sprawa".

W podwarszawskim Józefowie większość kiosków i sklepów sprzedaje "świerszczyki" wyłącznie spod lady. Wystarczyło, że mieszkańcy wydrukowali plakaty i "porozmawiali" ze sprzedawcami. Opornym grozili "bojkotem", zapowiedzieli, że nie będą u nich kupować. Poskutkowało.*



* skrót materiału

Reporter: Adam Bogoryja-Zakrzewski

abogoryja@polsat.com.pl (Telewizja Polsat)

(Telewizja Polsat)