Zgubiła dowód - musi spłacać kredyt

Zgubiła dowód - musi spłacać kredyt

Zgubiłeś dowód osobisty? Uważaj, ktoś może wziąć na ciebie kredyt w banku. Taka przykra niespodzianka spotkała panią Urszulę. Studentka z Gdańska zgubiła dokument tożsamości w tramwaju. Po kilku miesiącach okazało się, że ktoś wziął na jej nazwisko 20 tys. zł kredytu! Posłużył się dowodem osobistym kobiety, który w dodatku stracił ważność. Mimo to, bank PKO BP udzielił pożyczki.

Urszula Drózd studentka z Gdańska. W listopadzie 2007 roku w tramwaju zgubiła tymczasowy dowód osobisty. To był początek jej kłopotów.

- To był dowód tymczasowy wyrobiony w 2002 roku i ważny przez 5 lat. Chciałam zgłosić, że go utraciłam, na policji jednak dowiedziałam się, że nie przyjmują zgłoszeń na zgubione dowody tylko na skradzione - wspomina pani Urszula.

Po kilku miesiącach okazało się, że studentka "wzięła" kredyt. Na 20 tysięcy złotych. Przysłano jej umowę i plan spłaty.

Okazało się, że umowę kredytową z PKO BP podpisano 5 lutego 2008 roku za pośrednictwem firmy Fiolet w Gdańsku. Wykorzystano do tego dowód pani Urszuli, który był już nieważny od 5. miesięcy.

- Dla firmy Fiolet wszystko odbyło się w porządku. Wysłano te dokumenty do PKO w Sandomierzu i tam również przeszły pomyślnie weryfikację - mówi pani Urszula.

- Przeprowadzone dowody, w szczególności badanie pisma ręcznego pani Urszuli, potwierdzają, że w tym czasie nie mogła zawrzeć takiej umowy ponieważ przebywała w innym miejscu - informuje Jolanta Matusiak z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz.

- Skąd ja miałem wiedzieć, że książeczka jest sfałszowana? Nie pamiętam czy sprawdzałem termin ważności dowodu osobistego - mówi pracownik firmy Fiolet, który podpisywał umowę kredytową.

Dotarliśmy do zeznań pracownika Banku PKO w Sandomierzu. Stwierdza on, że najprawdopodobniej dokonano czterech wyłudzeń kredytów, w tym kredytu na panią Urszulę. Wszystkie w firmie Fiolet.

Oto fragment tych zeznań:

"W udzieleniu wszystkich ww. pożyczek pośredniczył ten sam pracownik firmy Fiolet SA tj. pan Marcin M. On przyjmował od klientów wszystkie dokumenty i oświadczenia, sprawdzał tożsamość klientów (...) My jako bank podejrzewamy, że wszystkie ww. pożyczki zostały wyłudzone z naszego banku na podstawie fałszywych dokumentów. Miejsce popełnia przestępstwa Fiolet, oddział w Gdańsku".

Mimo postanowienia prokuratury i pism wysyłanych przez panią Urszulę, Bank PKO BP nadal przesyłał wezwania do zapłaty kredytu, którego kobieta nie wzięła.

- Postanowienie prokuratury zostało wydane w czerwcu 2008 roku, a wezwanie windykacyjne przyszło do mnie w listopadzie 2008 roku. Czyli pół roku leżały te akta w banku i przez pół roku domagali się ode mnie spłaty tej pożyczki - opowiada pani Urszula.

Pani Urszula czeka teraz na postępowanie sprawdzające banku. Może to potrwać nawet kilka tygodni. Cała sprawa trwa już prawie rok. *

* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)