Pedofile o kastracji

Pedofile o kastracji

Rząd wypowiada wojnę pedofilom. Premier Donald Tusk chciałby poddawać ich kastracji chemicznej. Projekt nowelizacji ustawy w tej sprawie jeszcze w październiku ma trafić do Sejmu. Co na to specjaliści i sami pedofile?

- Chciałbym, żeby w Polsce wprowadzono kastrację chemiczną nie na życzenie skazanego, ale jako element wyroku - zapowiedział 10 września 2008 roku premier Donald Tusk.

- To jest okaleczenie człowieka, jak aborcja, jakby rękę złodziejowi odcinali, to by połowa polityków miała poucinane ręce - mówi pedofil, który zgwałcił 8 dziewczynek.

Dopiero gwałt i kazirodztwo spod Siemiatycz skłoniły polityków i wymiar sprawiedliwości do działania. Kary będą ostrzejsze. Będą też wykorzystane przepisy walki z pedofilią, o których... zapomniano. Od niemal trzech lat sędziowie nie kierowali pedofilów na obowiązkowe leczenie. Prawo pozwalało na to od 2005 roku.

Choć rząd powiedział "dość" pedofilii i kazirodztwu, to do dziś jednak ani w rządzie, ani wśród jego ekspertów nie ma wspólnej koncepcji. Czy kastrować pedofilów dożywotnio, czy tylko podawać środki zmniejszające czasowo ich popęd seksualny?

- To będzie kastracja odwracalna, w tym sensie, że nikogo nie można trwale pozbawić pewnych możliwości jego organizmu, nie można kogoś na trwałe pozbawić możliwości seksualnych - mówi Zbigniew Wrona, wiceminister sprawiedliwości.

- Powinien być stworzony casus, że jest dopuszczalna przez prawo dobrowolna kastracja chirurgiczna na życzenie zainteresowanego. Dziś nie podaje się pedofilom po odbyciu wyroku nawet tabletek obniżających popęd, choć proszą o to naczelników więzień - twierdzi prof. Zbigniew Lew-Starowicz, krajowy konsultant ds. seksuologii.

- Kastracja chemiczna polega na tym, że człowiek nie będzie w stanie uprawiać seksu, ale gwałcić można na różne sposoby. Nie trzeba uprawiać seksu, by dokonać gwałtu. Sam dotyk jest gwałtem, samo zmuszenie do rozebrania, oglądanie, to też jest sposób gwałtu - uważa pedofil, który zgwałcił dwóch chłopców.

Terapia psychologiczna jest prowadzona w siedmiu więzieniach w Polsce, ale nikt nie ma czasu na prowadzanie zajęć indywidualnych ze skazanymi pedofilami. Nie ma też pieniędzy na specjalistów - seksuologów.

Jeden z pedofilów okradał mieszkania i gwałcił przebywające w nich dziewczynki. Groził im nożem. Inny twierdzi, że gwałcił chłopców, bo jest alkoholikiem.

- Skończyło się tym, że przez całą noc byli przeze mnie wykorzystywani. Byli zastraszeni, więc robili, to co chciałem - mówi pedofil, który zgwałcił dwóch chłopców.

- Pedofil ma dla wielu większe prawa niż jego ofiara. Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że to jest człowiek i trzeba dać mu szansę - mówi Beata Mirska ze stowarzyszenia "Damy Radę".

Projekty nowelizacji antypedofilskich ustaw trafią pod obrady Rady Ministrów w październiku. Potem zajmie się nimi Sejm.

Być może dopiero posłowie zdecydują o obowiązkowej kastracji fizycznej lub chemicznej pedofilów. Chemiczna jest prowadzona w niektórych stanach Ameryki: np. w Kalifornii, Montanie, na Florydzie. Kastracja chirurgiczna, ale tylko za zgodą pedofila - jest możliwa w Teksasie. Jest także w Czechach.

- Gdyby pedofil poprosił, to i tak przepisy prawne nie umożliwiają tego typu zabiegu. Lekarz, który by taki zabieg wykonał, byłby ukarany. Wszystko w rękach posłów - mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz- Krajowy konsultant ds. seksuologii.

Być może posłowie każą każdemu pedofilowi, który wyjdzie na wolność nosić elektroniczne bransolety, przekazujące sygnał o miejscu przebywania groźnej osoby.

- Duża liczba pedofilów, to tzw. bumerangi, które wracają do więzienia za to samo. Takie osoby, które nagminnie to robią i nie chcą tego zmienić, powinny być zamknięte w ośrodkach. Innego sposobu nie ma - mówi pedofil, który zgwałcił dwóch dziesięciu chłopców. *

* skrót materiału

Reporter: Adam Bogoryja-Zakrzewski abogoryja @polsat.com.pl(Telewizja Polsat)