Prawo jazdy we Włocławku

Prawo jazdy we Włocławku

Od ponad półtora roku Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego we Włocławku rządzą Jarosław Chmielewski i Marek Stelmasik. Obaj otrzymali swe posady z partyjnej nominacji. Dyrektor Chmielewski, zarazem jest radnym we Włocławku i szefem lokalnych struktur PiS, a jego zastępca Marek Stelmasik, to radny Platformy Obywatelskiej. Postanowili zdobyć uprawnienia, ale oblewają egzamin za egzaminem!

Od ponad półtora roku Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego we Włocławku rządzą Jarosław Chmielewski i Marek Stelmasik. Obaj piastują kierownicze stanowiska. Dyrektorów mianowano bez konkursu. Wcześniej jeden z nich prowadził agencję reklamy, a drugi warsztat elektryczny. 

- Żeby zostać dyrektorem w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego, trzeba mieć wykształcenie wyższe i uprawnienia egzaminatora państwowego na prawo jazdy. Taki jest wymóg - mówi Barbara Dąbrowska, była dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego we Włocławku.

- Mnie nie przeszkadza, że nie mam uprawnień , myślę, że można spojrzeć wtedy z troszeczkę innego punktu widzenia. Można spojrzeć inaczej na działanie ośrodka i na sprawy egzaminowania, jeżeli człowiek nie jest skażony byciem egzaminatorem - tłumaczy się Jarosław Chmielewski.

Panowie dyrektorzy zapisali się na egzaminatorski kurs. Jednak egzamin państwowy jest trudny. Ustaliliśmy, że przynajmniej dwukrotnie go nie zdali. Oblali część teoretyczną i do bardziej skomplikowanej, praktycznej części nie zostali dopuszczeni.

- To była nasza prywatna sprawa, że podchodziliśmy do tych egzaminów. Chcieliśmy zobaczyć jak trudno jest zdobyć uprawnienia egzaminatorskie - twierdzi Jarosław Chmielewski.

W maju 2007 roku, a więc trzy miesiące po objęciu stanowiska we włocławskim Ośrodku Ruchu Drogowego, nowy dyrektor, który zarabia miesięcznie 8 tysięcy złotych, sam zmienił przepis w regulaminie wynagradzania włocławskiego WORD-u. Dlaczego? Bo wewnętrzne przepisy obowiązujące od 10 lat, wymagały od dyrektora posiadania wyższego wykształcenia i uprawnień egzaminatora. Inaczej nie mógłby pobierać wynagrodzenia.

- Jeżeli zarząd województwa powołuje mnie na stanowisko dyrektora, a ja nie posiadam takich uprawnień, to jest chyba naturalne że jeżeli przychodzę do ośrodka, to dokonuję takiej zmiany w regulaminie wynagradzania - mówi Jarosław Chmielewski.

Dziennikarz bydgoskiej Gazety Pomorskiej już kilka miesięcy temu zajął się sprawą włocławskiego ośrodka ruchu drogowego. To on właśnie ustalił , że dyrektor Chmielewski w czasie pracy zajmuje się działalnością polityczną.

- Okazuje się, że mają taki specjalny zeszyt, w którym odnotowują swoje nieobecności i je odrabiają. Niestety rzeczywistość okazuje się fikcją! W moim materiale umieściłem zdjęcie, które pokazuje dyrektora Chmielewskiego na uroczystości jako przedstawiciela PIS-u. Tymczasem według listy obecności, on w tym czasie był w pracy i odrabiał wcześniejsze nieobecności. A to jest poświadczenie nieprawdy - mówi Dariusz Knapik, dziennikarz Gazety Pomorskiej.

- Pełnienie przez nich tego typu funkcji może być uznane za kompromitację urzędu - mówi prof. Marian Filar, karnista, poseł Partii Demokratycznej.

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)