Antyfacet

Antyfacet

Marcin Boronowski. Naczelny Antyfacet Rzeczpospolitej Polskiej. Tak sam o sobie mówi. Twierdzi, że jego główne zadanie to walka z kultem macho. Ubiór na co dzień? Spódnice, wysokie szpilki i pomalowane paznokcie. Dlaczego mężczyzna nie może zakładać kobiecych ubrań? Boronowski twierdzi, że jest heteroseksualny. Sposób ubioru i zachowania nie przysparza mu jednak wielu przyjaciół. Czy w Polsce można być innym?

- Jeżeli uznamy, że mężczyzna jest kimś, kto decyduje o sobie sam, który jest kowalem swojego losu, mistrzem swojego życia, to ja robiąc różne rzeczy na przekór, dowodzę męskości - mówi Marcin Boronowski.

Dlaczego antyfacet ubiera się w kobiece stroje? Ponieważ postanowił walczyć ze stereotypami. Bo dlaczego mężczyzna ma nosić tylko spodnie, skoro w spódnicy też może być mu wygodnie? Pan Marcin, jak twierdzi, nie jest ani homoseksualistą ani transwestytą.  

- Każda kultura definiuje kobiecość i definiuje męskość, i te definicje dotyczą rożnych rzeczy, tyczą też ubrania - mówi dr Dorota Majka-Rostek, socjolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.

- Ja jestem bardziej męski, kiedy wkładam spódnicę, bo pokazuję, że to ja decyduję o sobie, a nie kultura i owczy pęd ludzi wokół mnie - mówi pan Marcin.

Na co dzień pan Marcin jest nauczycielem akademickim. Uczy języka angielskiego. Bezpiecznie czuje się na swojej uczelni. Na ulicy budzi zainteresowanie. Ludziom trudno powstrzymać się od śmiechu. Antyfacet jest już do tego przyzwyczajony.

- Moje wyjścia w butach, spódnicach już spowszedniały, ale zdaje sobie sprawe, że dla niektórych ludzi mój widok jest szokujący. Uważam jednak, że zwykłe tradycyjne zachowanie powinno być sprowadzone do tego, że nawet widząc osobę "inną" ludzie zachowują się neutralnie - mówi pan Marcin.

Najgorzej jest na osiedlu, gdzie mieszka. Systematycznie wandale niszczą mu samochód i grożą. Pan Marcin nie rozstaje się z kamerą. Rejestruje wszystko, co dzieje się wokół niego, kiedy wychodzi z domu. Czuje się zagrożony i z tego powodu postanowił zwrócić się do policji o ochronę. Bo, jak twierdzi, agresja z jaką się spotyka, ciągle się nasila.

- Podstawą do przyznania ochrony musi być bieżące, realne zagrożenie życia lub zdrowia. Oprócz tego, że takiej podstawy nie ma, to od razu podjęliśmy działania w tej kwestii, żeby temu panu pomóc. Informacje przekazaliśmy policjantom, którzy pełnią tam służbę - mówi Paweł Petrykowski z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Pan Marcin się nie poddaje. Dalej chce szerzyć, jak sam mówi, ideologię antyfacetyzmu. A w wolnej chwili będzie szukał tej jedynej. Ma już ma nawet wymagania, które musi spełnić.

- Z góry oświadczam, że nie będę jedyny, który idzie na podryw, uważam, że tu również ważna jest równość, potrzebna jest obustronna odpowiedzialność za związek, za jego zaaranżowanie pomiędzy obie, zainteresowane strony. *

*skrót materiału

Reporterzy: Małgorzata Frydrych, Aneta Krajewska

mfrydrych@polsat.com.pl