Niewyjaśnione porwanie

Niewyjaśnione porwanie

Brutalne porwanie i niezrozumiałe działanie policji. Michał Z. został porwany w 1999 roku. Wkrótce porywacze trafili w ręce policji. Obciążające ich zeznania miał złożyć tajny świadek. Jednak taśma wideo z jego zeznaniami dostała się w ręce oskarżonych przez niego gangsterów. W efekcie świadek się wycofał. Jednego z porywaczy uniewinniono. Pozostali otrzymali zaledwie 10-letnie wyroki. Nie odpowiadali za zabójstwo, bo ślad po Miachale Z. zaginął.

Michał Z. został porwany w listopadzie 1999 roku w Poznaniu. Miał pieniądze. Razem z kolegą od kilku lat zajmował się handlem sprzętem elektronicznym. Był też synem dyrektora jednego z tutejszych banków. Kiedy porywacze kazali mu nawiązać kontakt, błagał rodzinę, aby nie zawiadamiali policji.

- Prosił o przyspieszenie tego okupu, ponieważ ma złamaną rękę, jest mu zimno i jeżeli szybko mu tego okupu nie dostarczy, to mu tę rękę odetną - opowiada mec. Czesław Ciesielski, pełnomocnik rodziny porwanego Michała Z.  

W mieszkaniu Michała policja zastała wyważone drzwi. W środku widać było ślady walki i plądrowania. Kilka godzin później Michał zadzwonił po raz kolejny. Porywacze kazali mu podać, gdzie i jak przekazany ma zostać okup.

Podczas próby odebrania okupu, jeden z porywaczy został zatrzymany. W ciągu kilku tygodni, do aresztu trafiło dwóch jego kompanów. Na schwytanie ostatniego z bandytów policja musiała jednak czekać aż dwa lata. Tymczasem na jaw zaczęły wychodzić nieznane dotąd okoliczności porwania.

- C. nie wiedział, jaka policja po niego przyjechała. Co to są za policjanci, czy z Komendy Miejskiej, czy z Komendy Wojewódzkiej, czy z Centralnego Biura Śledczego i wykrzyczał podobno: "Co wy ode mnie chcecie, przecież ja wam płacę". Sytuacja jest dosyć jednoznaczna - mówi Jerzy Jakubowski, były szef Centralnego Biura Śledczego w Poznaniu.

- Dwóch z tych w przyszłości oskarżonych, w toku postępowania przygotowawczego, siedzi w tej samej celi. W dwuosobowej celi. Z tym, że jeden z nich odbywa karę, a drugi jest aresztowany w tej sprawie - dodaje mec. Czesław Ciesielski, pełnomocnik rodziny porwanego Michała Z.

Kiedy rozpoczął się proces porywaczy, prokuratura powołała tajnego świadka. Jego zeznania miały obciążać schwytanych bandytów. Tożsamość świadka miała być pilnie strzeżonym sekretem. Kilka dni później nagranie wideo z jego zeznaniem trafiło do oskarżanych przez niego gangsterów.

- Zajęli się tym gówniarze, którzy nie potrafili ochronić wizerunku świadka incognito, to jest po prostu żenujące - mówi Jerzy Jakubowski, były szef Centralnego Biura Śledczego w Poznaniu.

- Kaseta z zeznaniami świadka incognito była oglądana przez policjantów na imprezach towarzyskich, także trudno tutaj nie podejrzewać jednak policji o jakiś zamysł, o celowe działanie - dodaje Łukasz Cieśla, dziennikarz lokalny.

- To postępowanie w całości jest objęte tajemnicą służbową, zostało zakończone postanowieniem o umorzeniu postępowania - informuje Magdalena Mazur - Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

W wyniku wycieku informacji, świadek incognito odwołał swoje zeznania. Dzięki temu, jednego z porywaczy uniewinniono. Pozostali otrzymali dziesięcioletnie wyroki. Tymczasem porwanego Michała ani jego ciała nie odnaleziono do dziś. Bandytom nie udało się więc postawić zarzutu zabójstwa.

- W samochodzie, którym wożono Michała Z., znaleziono w bagażniku między rzeczami należącymi do Z., również tasak. Tasak, proszę pana! Ja obawiam się, że ten tasak, to jest to narzędzie, które być może uniemożliwi odnalezienie zwłok - mówi mec. Czesław Ciesielski, pełnomocnik rodziny porwanego Michała Z.

Kilka dni temu sprawa Michała ożyła na nowo. Do banku, w którym pracuje ojciec porwanego chłopaka, zgłosiła się tajemnicza kobieta. Zostawiła anonimowy list, w którym wskazała dokładne miejsce ukrycia zwłok. W miejscu, które opisała, Michała jednak nie znaleziono. Były tam tylko fragmenty zwierzęcych kości.

- Albo faktycznie ta kobieta coś wie i pomyliła miejsca, albo jest to osoba, która próbuje skierować czynności na jakieś niewłaściwe tory i po prostu odciągnąć policję i prokuraturę od pewnych faktów - podsumowuje oficer operacyjny Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. *

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski rzalewski@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)