Płacił alimenty, a nie jest ojcem

Płacił alimenty, a nie jest ojcem

Po trzech latach dowiedział się, że to nie jego dziecko. Wojciech Rutyna przed sądem uznał córkę, za swoją. Dał nazwisko i płacił alimenty, 260 zł miesięcznie. Po trzech latach i kolejnej podwyżce alimentów 26-latek postanowił zrobić badania DNA na ojcostwo. Wynik był jednoznaczny. Nie był biologicznym ojcem swojej córki. Jednak unieważnienie uznania dziecka nie jest takie łatwe.

 
- Ona zgodziła się na badania na mój koszt. Po dwóch tygodniach przyszły wyniki i okazało się, że to nie moje dziecko - wspomina Wojciech Rutyna, który płacił alimenty na nie swoje dziecko.

- To wina lekarza. Mówiłam, że miałam dwa stosunki, jeden w marcu, drugi w kwietniu - twierdzi matka dziecka.  

Badania DNA na ojcostwo są coraz częstsze. Robi je jednak więcej mężczyzn niż kobiet. Wyniki pozwalają rozwiać wszelkie wątpliwości, choć nie są tanie, bo kosztują ponad 1000 złotych. Nie jest to także takie proste. Na testy musi zgodzić się matka dziecka.

- Podczas badań w sprawach związanych z ustalaniem ojcostwa mamy 20 procent wykluczeń. Czyli jeden na pięciu mężczyzn z tej grupy badanej dowiaduje się, że nie jest ojcem biologicznym - mówi dr hab. Rafał Płoski, genetyk z Uniwersytetu Medycznego w Warszawie.

Z wynikami badań pan Wojtek założył sprawę o unieważnienie uznania dziecka. Przestał też płacić alimenty. Myślał, że skoro nie jest biologicznym ojcem, to płacić nie musi. I tu się pomylił.

- Na rozprawie ona twierdziła, że nie uznaje badań, że to mogła być pomyłka. Podała mnie do komornika. Myślałem, że jak mam wyniki badań, to nie muszę już płacić alimentów. Nie było jednak wyroku sądu - opowiada Wojciech Rutyna, który płacił alimenty na nie swoje dziecko.

Jak się okazało, według prawa pan Wojciech na unieważnienie ojcostwa miał tylko rok. Rok od momentu, kiedy przed sądem uznał córkę jako swoją.

- Myślę, że każdy na moim miejscu czułby się oszukany. Ma wyniki badań sądowych zrobione, a dalej płaci - mówi Wojciech Rutyna, który płacił alimenty na nie swoje dziecko.

- Z tego powodu, że na sali był obecny prokurator, który znał tę sprawę, to w trybie art. 86 kodeksu rodzinnego wystąpił z powództwem o unieważnienie uznania tego dziecka, albowiem w poprzedniej sprawie powód przedłożył badania genetyczne, które kwestionowały jego ojcostwo - mówi Alicja Aubrecht-Prądzyńska z Sądu Rejonowego w Człuchowie.

Na kolejną rozprawę i decyzję sądu pan Wojciech czekał 9 miesięcy. W tym czasie płacił alimenty. Zarówno te zaległe, jak i bieżące. Nic innego zrobić nie mógł.

- Na ostatnią sprawę była przyszła z badaniami DNA i prawdziwym ojcem. Powiedziała, że pomyliła się - opowiada Wojciech Rutyna, który płacił alimenty na nie swoje dziecko.

- Konsekwencją unieważnienia uznania dziecka była kolejna sprawa o uchylenie obowiązku alimentacyjnego. Sąd uchylił obowiązek alimentacyjny - mówi Alicja Aubrecht-Prądzyńska z Sądu Rejonowego w Człuchowie. *

* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska akrajewska@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)