Krzywdzą własne dzieci

Krzywdzą własne dzieci

Jedno z dzieci Agnieszki T. i Marcina K. zapalniczką podpaliło piżamę swojego braciszka. Siedmioletni Adrian doznał rozległych poparzeń. Mimo to, jego matka nie wezwała pogotowia! To nie pierwsze zaniedbanie rodziców. W lipcu tego roku z okna pierwszego piętra wypadła ich córka Nikola. Wtedy sprawę potraktowano jako nieszczęśliwy wypadek. Jak będzie tym razem?

- Nieraz dzieci były głodne. Jadły, co leżało na ziemi, a wodę piły z kałuży - mówi jeden z sąsiadów Agnieszki T. i Marcina K.

Alarmujący telefon kilka dni temu otrzymała policja w Jaworznie od kuratorki społecznej. Oto jego fragment:  

" - Dzień dobry (...) jestem kuratorem społecznym. W mieszkaniu jest siedmioletnie, poparzone dziecko, a ojciec dzieci jest nietrzeźwy. Proszę o interwencję.

- Dziecko jest samo z ojcem?

- Dzieci jest sześcioro, pod opieką ojca są. Prosiłabym również o pogotowie, bo oparzenia są dość rozległe. Konieczna też jest pomoc lekarza."


To była kontrolna wizyta kuratora u Agnieszki T. i jej konkubenta Marcina K. Rodzice i ich szóstka dzieci od dwóch lat objęci są dozorem kuratorskim. Znani są także miejskiemu ośrodkowi pomocy społecznej.

- Sprawa została wszczęta z urzędu w 2005 roku. Kurator wykonywał zawodowe czynności w sąsiedniej rodzinie i zorientował się, że za ścianą było słychać wulgarne krzyki do dzieci - informuje Agnieszka Zachariasz - Kawaler z Sądu Rejonowego w Jaworznie.

Dramat w tym domu rozpoczął się około godziny ósmej. Jedno z dzieci zapalniczką podpaliło piżamę siedmioletniego Adriana. Matka pomimo rozległych poparzeń, jakie miał jej syn, nie wezwała pogotowia.

- Leczyła go w domowy sposób, po prostu natarła go margaryną. Niestety, nie była w stanie wytłumaczyć, dlaczego nie zadzwoniła na pogotowie i nie poprosiła o pomoc - mówi Jacek Sowa z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie.

Bezmyślność matki nie miała jednak końca. Kiedy jej pijany konkubent wrócił do domu, zostawiła mężczyznę z dziećmi, a sama poszła do sklepu.

Jak się okazało, to nie pierwszy raz, kiedy rodzice nie zajmują się swoimi dziećmi. W lipcu tego roku dwuletnia córka Nikola wypadła z okna z pierwszego piętra. Wtedy sprawę potraktowano, jako nieszczęśliwy wypadek.

Agnieszka T. przyznała się do winy. I to jedynie ona oskarżona jest o narażenie życia i zdrowia swojego dziecka. *

* skrót materiału

Reporter:Żanetta Kołodziejczyk (Telewizja Polsat)