Szatańskie DVD

Szatańskie DVD

Ludzie na krzyżach oblani substancją imitującą krew i ponad 130 głów owiec - to scenografia koncertu norweskiego zespołu Gorgoroth, który w 2004 roku gościł w Krakowie. Występ wywołał medialną burzę. Publiczność była zszokowana, jedna ze statystek na krzyżu zemdlała. Organizator koncertu - Tomasz D. został skazany za to, że dopuścił do obrazy uczuć religijnych. To go jednak nie zniechęciło. Teraz jego firma planuje wydanie płyty DVD z zapisem tego występu. Płyta ma się nazywać "Czarna Msza".

- Ten występ nie jest sztuką. Tak samo, jak nie jest dziełem sztuki darcie Biblii, podarcie Koranu, czy jakiejkolwiek innej świętej księgi - twierdzi o. Wacław Oszajca, jezuita.

Kraków. Luty 2004 roku. Jedna z wytwórni płytowych wynajmuje tamtejsze studio telewizyjne. Ma zamiar nagrać w nim koncert metalowego zespołu. Wiadomo, że występ ma być oryginalny i bardzo widowiskowy. To, co dzieje się chwilę później, przechodzi jednak oczekiwania wszystkich.  

- Były między innymi 4 drewniane krzyże o wysokości 3 m z podpórkami, na których stali nadzy statyści. Mieli jedynie założone kaptury na głowę i byli pomalowani substancją imitującą krew. Do scenografii zużyto również 130 głów owczych i dwa malowidła przedstawiające głowę kozła wpisaną w pentagram - opowiada Bogusława Marcinkowska z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

- Tam były głowy zwierząt. Było ich bardzo dużo. Panował ogromny smród, to wszystko zaczęło parować. Nieprzyjemnie było. Jedna ze statystek zemdlała i w tym momencie koncert został przerwany - wspomina Michał, uczestnik koncertu Gorgoroth.

Zespół, który był "gwiazdą" tego wieczoru, to norweski Gorgoroth. Muzycy od lat znani są z kontrowersyjnych występów. Głoszone przez nich podczas koncertów poglądy, często ocierają się o satanizm. Ich występ w Krakowie jest jednak pierwszym, który wywołał medialną burzę oraz zdecydowaną reakcję władz miasta.

- Zorganizowanie tego koncertu stało się podstawą aktu oskarżenia skierowanego przeciwko prezesowi spółki, która była organizatorem tego koncertu. Chodziło o to, że w jego trakcie doszło do obrażenia uczuć religijnych - informuje Rafał Lisak z Sądu Okręgowego w Krakowie.

- Awantura pojawiła się stąd, że żyjemy w kraju, gdzie 90 procent mieszkańców deklaruje się jako czynni katolicy. Są pewne rzeczy, które na łonie polskiej przyrody są niedopuszczalne - mówi Michał Figurski, dziennikarz muzyczny.

- Zawsze i wciąż dobrze sprzedają się trzy rzeczy: sex i religia. Do tego dochodzi jeszcze krew, śmierć. Poprzednie wieki były mądrzejsze, tego handlu nie nazywały sztuką - twierdzi o. Wacław Oszajca, jezuita.

W czerwcu 2007 r., Sąd Okręgowy w Krakowie uznał Tomasza D. - szefa firmy, która zorganizowała koncert - za winnego popełnienia przestępstwa. Skazano go na grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych. Sąd drugiej instancji utrzymał wyrok. Ale to dopiero początek historii. Kilka tygodni temu firma Tomasza D. ogłosiła bowiem, że opublikuje zapis krakowskiego koncertu na DVD.

- Kiedy rzeczywiście pojawi się taka płyta, to prokuratura pewnie i tym wydaniem się zajmie - mówi Bogusława Marcinkowska z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Tomasz D. - organizator koncertu - nie zgodził się na rozmowę przed kamerą. Jak twierdzi... nie chce rozgłosu. Co więcej, w sprawie kontrowersyjnego koncertu zamierza zwrócić się o pomoc do Sądu Najwyższego.

DVD z koncertem z Krakowa ma być zatytułowane "Czarna Msza". Jego premierę zapowiedziano na początek czerwca. Jeżeli DVD rzeczywiście trafi do oficjalnej sprzedaży, burza wokół zespołu Gorgoroth prawdopodobnie rozpęta się na nowo.

- Przed tym koncertem niewiele osób w Polsce słyszało o zespole Gorgoroth, bez względu na to, jak liczni są jego fani i jak duża jest sprzedaż płyt tego zespołu. Po tym koncercie, ten zespół był na ustach wszystkich i sprawa dzisiaj powraca. Trudno jest przebić się w świecie showbiznesu. Ludzie w telewizji pokazują gołe d...y, w Internecie obcinają sobie jądra, byle tylko zwrócić na siebie uwagę. Chłopaki zagrali dobry koncert, z dobrą scenografią, zyskali łatkę najbardziej kontrowersyjnego zespołu, no więc jak mówią: "Brawo Jasiu!" - podsumowuje Michał Figurski, dziennikarz muzyczny.

- To nie sąd decyduje co jest sztuką. Nawet nie publika. Jest jeden krytyk sztuki, który się nie myli: to jest czas - mówi o. Wacław Oszajca, jezuita. *

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski rzalewski@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)