Jego życie w rękach urzędników

Jego życie w rękach urzędników

Dalsze losy Rusłana - bojownika, który walczył o niepodległość Czeczenii. Mężczyzna w obawie przed śmiercią uciekł do Polski. Mimo to, od 4 lat nie może uzyskać statusu uchodźcy. Prezes Urzędu do Spraw Cudzoziemców przekonywał nas, że nie ma ku temu powodów. Dopiero, gdy nie wiedział, że jest nagrywany, mówił prawdę. Jak pracuje Urząd do Spraw Cudzoziemców?

Obydwie wojny czeczeńskie zabrały ze sobą mnóstwo ofiar. Podaje się, że przez 10 lat konfliktu wśród zamordowanych zginęło aż 45 tysięcy dzieci. Również dzieci Rusłana - Ahmad i Hawa były zagrożone - przeżyły bombardowania.

- Straszne jest to, że nie możesz pomóc bliskim. Najgorzej, jeśli dzieci są ranne i ty nie możesz nic zrobić. Dziecko nie rozumie, co się dzieje, dlaczego je tak boli i czemu je coś trafiło - opowiada Aza, żona Rusłana.  

Rodzina Rusłana od zawsze walczyła o wolną Czeczenię. Z dziada pradziada. Są blisko spokrewnieni z czeczeńskim prezydentem, Dżoharem Dudajewem. Mimo to, Rusłan nie jest w Polsce traktowany jako uchodźca polityczny.

- Siostra mojej matki była żoną brata Dudajewa, a siostrzeniec Dudajewa jest dla mnie, jak cioteczny brat - opowiada Rusłan, czeczeński bojownik.

Aby udowodnić swój czynny udział w pierwszej wojnie czeczeńskiej, Rusłan przedstawił film nagrany przez kolegę amatorską kamerą. Był nagrywany pomiędzy walkami, a także podczas bombardowań. Film przedstawia sceny z życia bojowników. Jednym z nich jest Rusłan.

Okazuje się, że Urząd, od którego zależy los rodziny Rusłana, a konkretnie jego prezes... nie tylko nie traktuje Rusłana jako uchodźcę politycznego, ani nie zauważa Rusłana na filmie, ale nawet nie widział samego filmu.

- Organ w żaden sposób nie odniósł się do przedłożonego mu filmu. Poprosił nas o dosłanie opisu tego filmu po czym niejako zapomniał o istnieniu tego dowodu. W dalszej części postępowania nigdy się do tego filmu nie odnoszono - mówi Dawid Cegiełka, pełnomocnik pana Rusłana ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

- Nie mam wiadomości, jakoby taka taśma była nam przedstawiana jako dowód. Nie mam wiedzy na ten temat - mówi Rafał Rogala, prezes Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

Prezes Urzędu postanowił jeszcze raz zapoznać się ze sprawą, z pomocą swoich pracowników.

Oto fragment tej rozmowy:

"-Robi się jakaś głębsza sprawa. Zarzucają mi, dlaczego nie wzięliśmy pod uwagę taśmy. Nie wiem, dlaczego nie wzięliśmy pod uwagę taśmy.

- Może w jakiejś decyzji jest odniesienie do odniesienie do tej taśmy. Trzeba byłoby to jeszcze raz przejrzeć. Może jest, w którymś z tych kolejnych postępowań jest odniesienie do tej taśmy. Ja mogę to przejrzeć jeszcze raz.

- A kto jeszcze w tej sprawie był przesłuchiwany? Chyba nie było więcej przesłuchanych osób.

- Też tak myślę.

- Ale to nie mogę tak podać, że tylko on, tylko muszę mieć pewność.

- Zaraz momencik.

- Kto tu prowadził tę sprawę?

- Ode mnie pracownik, pani?

- Może pan jej zapytać, czy była jakaś taśma, czy nie było jej?

- Dobrze

- On jest przedstawiony jako bojownik w mundurze wraz z innymi bojownikami, którzy wszyscy zginęli. I że nie ma do tego odniesienia? W decyzji na pewno nie ma odniesienia do tego. Nie widziałem, pan chyba też czytając nie zauważył, prawda?

- Nie, nie wiem. Może ta taśma jest w tej teczce, którą ma rada teraz. Ewentualnie mógłbym zadzwonić, zapytać. Bo my tutaj nie mamy, szczerze mówiąc żadnej taśmy. On 19 marca się zgłosi i przy okazji go dopytamy o wszystko.

- Dobrze."


- Znalazłem się w takiej sytuacji, że nie mogę wracać ani nie mogę jechać dalej. W Polsce nie dają żadnego statusu, żadnego dokumentu. Chciałbym znaleźć pracę, kontaktować się z ludźmi, mieć przyjaciół, w końcu żyć - mówi Rusłan, czeczeński bojownik. *

* skrót materiału

Reporter: Katarzyna Handerek