"L" skuteczniejsze od radarów

"L" skuteczniejsze od radarów

Nowy sposób na piratów drogowych. Na Podlasiu łamiący prawo kierowcy muszą uważać już nie tylko na fotoradary, patrole policji i kamery monitoringu. Teraz ich wykroczenia nagrywają samochody egzaminacyjne na prawo jazdy. Przez ostatni miesiąc, tylko w Białymstoku, ukarano w ten sposób już 30 kierowców.

Oto komentarz jednego z policjantów do nagrania zarejestrowanego przez samochód nauki jazdy:

"Droga wylotowa na Lublin. Pojazd egzaminacyjny zwalnia i zatrzymuje się przed przejściem. Mija go pojazd ciężarowy, jeszcze jeden TiR i samochód osobowy. Proszę zauważyć, że przed przejściem była osoba, która umożliwia pieszym przejście przez jezdnię. Nie zostało to w ogóle zauważone przez trzy pojazdy, które w sposób rażący naruszyły przepisy ruchu drogowego."  

- Jak widzę, że "elka" jedzie 20 kilometrów na godzinę i nie potrafi skręcić, to ją od razu wyprzedzam, prawda - mówi pan Janusz, kierowca.

- Niektóre pojazdy nie mogą cierpliwie poczekać, aż droga przed "elką" stanie się wolna, żeby nas wyprzedzić i próbują różnych manewrów. Wyprzedzają i zaraz potem zajeżdżają drogę i skręcają w prawo, trąbią - mówi Krzysztof Janowski egzaminator z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku.

Białystok. Przez centrum miasta biegnie główna trasa tranzytowa z krajów nadbałtyckich na Zachód Europy. Na drodze trwa ciągły wyścig ze śmiercią i własną głupotą spieszących się kierowców. Towarzyszyliśmy policjantom podczas kontroli radarowej na tym odcinku.

- Kierowca został zatrzymany za to, że wyprzedał na oznakowanym skrzyżowaniu i podwójnej linii ciągłej - opowiada Łukasz Gańko z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

- Miesiąc temu zatrzymałem obywatela Niemiec, który jechał 206 km/h przy ograniczeniu prędkości do 90km/h. Przekroczył więc prędkość o prawie 110 km/h. Zapłacił mandat w wysokości 500 złotych. Padło przy tym takie stwierdzenie, że w Niemczech za coś takiego poszedłby na miesiąc do aresztu i miałby zatrzymane prawo jazdy - opowiada Adam Harasimiuk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

18 tysięcy kilometrów podlaskich dróg, patrolują zaledwie trzy nieoznakowane radiowozy. Z odsieczą przyszedł Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego.

- W naszych samochodach egzaminacyjnych mamy zamontowane kamery. W związku z tym, wszystkie sytuacje, które dzieją się przed naszym pojazdem, są rejestrowane i nagrywane - informuje Krzysztof Janowski, egzaminator z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku.

- Jeżeli egzaminator dojedzie do pojazdu, który złamał przepisy, to ma obowiązek przeczytania głośno jego numerów rejestracyjnych - dodaje Ewa Szokal-Egird, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku.

- Wszystkie nagrania podlegają obróbce technicznej. Potem wzywamy sprawców wykroczeń. W najlepszym przypadku wychodzą od nas z wysoką grzywną, w najgorszym z odebranym prawem jazdy - mówi Jacek Adamski z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

"Elki" sieją na Podlasiu już prawdziwy postrach. Przez ostatni miesiąc, tylko w Białymstoku, dzięki zapisom z zamontowanych kamer, ukarano już 30 kierowców w drastyczny sposób łamiących prawo.

- Wszyscy po obejrzeniu filmu przyznają się do wykroczeń i dobrowolnie poddają karze. Są zaskoczeni, że złapała ich "elka" - mówi Jacek Adamski z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku. *

* skrót materiału

Reporter Paweł Kaźmierczak