Bezkarny pedofil

Bezkarny pedofil

Szok! Waldemar T. - jeden z dziewięciu mężczyzn skazanych w tak zwanej aferze pedofilów z Dworca Centralnego nadal przebywa na wolności. 8 listopada sąd wydał nakaz doprowadzenia go do zakładu karnego, ale mężczyzna zniknął. Choć mężczyzna w każdej chwili może skrzywdzić kolejne dziecko, nie wystawiono za nim listu gończego!

Pedofil - Waldemar T. jest jeszcze na wolności! Ukrywa się przed policją. Nie chce wrócić za kratki, choć jest skazany prawomocnym wyrokiem w słynnej - tak zwanej aferze pedofilów z Dworca Centralnego. Akta sprawy nadal są tajne.

Waldemar T., 71-letni biznesmen grasował w Warszawie na Dworcu Centralnym. Został aresztowany w 2002 roku za czynności seksualne z chłopcami poniżej 15 roku życia.  

- Byli to mali chłopcy, którzy wychowując się w patologicznych rodzinach, nie do końca pojmowali znaczenie swoich czynów - mówi jeden z policjantów operacyjnych.

Pedofil biznesmen mieszkał przez wiele lat w Warszawie. Potem przeniósł się do Sopotu.

- Policjanci już wielokrotnie sprawdzali miejsce jego zamieszkania. Nakaz sądowy obejmuje cały kraj i bez wątpienia mężczyzna zostanie zatrzymany - mówi Jan Kościuk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Także nocne kontrole mieszkania pedofila nic nie dają. Nie można go znaleźć od 8 listopada, kiedy sąd wydał nakaz doprowadzenia go do zakładu karnego. Sąsiedzi Waldemara T. też niewiele wiedzą.

- Ja nic nie słyszałam o tym, że ma wyrok za pedofilię. Przyprowadzał jakichś chłopców do siebie, ale mówił, że to rodzina. Generalnie jest w domu, choć teraz go nie ma. Jest albo w Stanach albo tutaj - opowiada sąsiadka Waldemara T.

- Opublikowanie listu gończego z publikacją zdjęcia to jest kolejny mit, to by niewiele zmieniło. Ja tej decyzji nie podejmuję, tylko sędziowie, którzy wykonują to orzeczenie. Trudno mi powiedzieć, kiedy taka decyzja będzie podjęta. Z pewnością jest rozważana - mówi Wojciech Małek z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Kłopotu z pedofilami nie byłoby żadnego, gdyby sąd nie wypuścił z aresztu w 2002 roku wszystkich dziewięciu pedofilów z afery z Dworca Centralnego. Mężczyźni odsiedzieli średnio zaledwie po 7 miesięcy. Po czym sąd ich wypuścił do czasu uprawomocnienia się wyroku - czyli do kwietnia 2007 roku.

Po uprawomocnieniu się wyroku do więzienia nie wróciło czterech pedofilów. Jeden z nich - Włodzimierz P. na wolności dokonał - jak twierdzą jego ofiary - gwałtu i próby kolejnego gwałtu.

Trzech ukrywających się pedofilów policja złapała już podczas kręcenia przez nas zdjęć o tej aferze. Jednego z nich zatrzymano w Sopocie - w połowie grudnia. To 61-letni duchowny Mikołaj S.

Na wolności - od kwietnia tego roku ukrywa się już tylko Waldemar T. Ma do odsiedzenia około pól roku więzienia. Ale wolność marzy się także jego kolegom - pedofilom z Dworca Centralnego. Wystąpili o uniewinnienie!

Po wyjściu z więzienia pedofile leczyć się nie muszą. Nie muszą też nosić w celu monitoringu - tak jak w Stanach Zjednoczonych - tak zwanych elektronicznych bransoletek. Są w pełni wolnymi i niewyleczonymi pedofilami, którzy nadal mogą "polować" na swoje ofiary. *

* skrót materiału

Reporter: Adam Bogoryja-Zakrzewski abogoryja@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)