Dom (bez)opieki?

Dom (bez)opieki?

- Nie ma nadzoru nad pensjonariuszami. Oni nawzajem mogą się tam pozabijać i nawet nie będzie tego słychać - mówi jedna z pracownic Domu Pomocy Społecznej "Leśny" w Warszawie. Pod koniec stycznia w domu opieki zginął pensjonariusz Krzysztof D. Po tragicznej śmierci pracownicy placówki przerwali milczenie. Skarżą się na poziom bezpieczeństwa ośrodka i warunki pracy.

Krzysztof D. wszedł do łazienki na czwartym piętrze. Kilka godzin później szukający go pracownicy znaleźli odkręconą kratę i otwarte okno. Krzysztof D. już nie żył. Okoliczności jego śmierci są badane przez prokuraturę.

- Powiedział, że nachodzą go myśli samobójcze. Nie chciał iść na inny oddział, bo czuł się zagrożony przez tamtejszych mieszkańców - mówi jeden z pracowników Domu Pomocy Społecznej "Leśny" w Warszawie.  

W ośrodku przebywa około dwustu osób chorych psychicznie. Pan Krzysztof mieszkał w nim od trzech lat. Był lubiany przez pracowników. Jego śmierć była dla nich wstrząsem. Zaczęli głośno mówić o warunkach panujących w ośrodku. Ich skarga oraz zdjęcia trafiły do instytucji nadzorujących pracę domu pomocy społecznej i do mediów.

- Zabezpieczenia nie było żadnego. Krata była skręcona tylko na śrubę, którą można łatwo odkręcić, a klamka była w oknie. Krzyś odkręcił sobie ją i wyskoczył - mówi drugi z pracowników Domu Pomocy Społecznej "Leśny" w Warszawie.

Niestety, o zabezpieczeniach budynku przed kamerą nie chciał z nami rozmawiać nikt z dyrekcji ośrodka. Do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego włodarze placówki nie chcą komentować sprawy.

"Jako dyrektor Domu Pomocy Społecznej "Leśny" nie wyrażam zgody na przeprowadzenie czynności związanych z rejestracją obrazu i dźwięku (...) na terenie placówki przez dziennikarzy."

"Po zakończeniu czynności kontrolnych oraz prokuratorskich - pozostaję do Państwa dyspozycji w zakresie udzielenia wszelkich informacji i udostępniania wglądu do dokumentów związanych z funkcjonowaniem placówki na zasadach określonych w ustawie..."

Tymczasem, jak udało się nam ustalić, przedmiotem postępowania prokuratorskiego jest jedynie sprawa śmierci Krzysztofa D., a nie zarzuty wysuwane przez pracowników.

- Jeżeli takie doniesienie do nas trafi, to na pewno będzie ono również przedmiotem analizy. Na razie takim doniesieniem nie dysponujemy - mówi Paweł Nowak z Prokuratury Rejonowej Warszawa - Żoliborz.

- Krzyś tydzień przed śmiercią sam mi pokazywał, jak te kraty się odchylają - mówi jeden z pracowników Domu Pomocy Społecznej "Leśny" w Warszawie.

O opinię poprosiliśmy Biuro Polityki Społecznej m.st. Warszawy, które nadzoruje działalność Domu Pomocy Społecznej "Leśny". I tym razem nikt nie chce wystąpić przed kamerą. W odpowiedzi otrzymaliśmy jedynie oficjalne pismo.

Czy prawdą jest, jak donoszą pracownicy, że istniejące zabezpieczenia nie gwarantują bezpieczeństwa pensjonariuszy?

" Jeżeli chodzi o normy bezpieczeństwa, to są one wspólne dla wszystkich rodzajów domów, nie ma szczególnych przepisów dla osób przewlekle chorych psychicznie (...). Dom Pomocy Społecznej "Leśny" posiada zabezpieczenia nie wymagane przepisami, a konieczne ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców..."

Pracownicy domu opieki mają nadzieję, że ich skargi przyniosą skutek. Liczą, że w ośrodku zajdą zmiany, poprawi się bezpieczeństwo pensjonariuszy, a tragiczna śmierć Krzysztofa D. będzie ostatnią. *

* skrót materiału

Reporter: Milena Sławińska