Gdzie była matka?

Gdzie była matka?

Trzyletni Kacper cudem uniknął śmierci. Pozostawiony bez opieki wypadł z drugiego piętra. Uszkodził kręgosłup i złamał kilka żeber. Matka dziecka twierdzi, że była wtedy w mieszkaniu, ale rozmawiała przez telefon. Okazuje się, że to nie pierwsza niebezpieczna sytuacja w jakiej znalazł się Kacper. Sprawa trafiła do prokuratury.

Kamienica w centrum Radomia. Mieszka tam 3-letni Kacper, dwaj jego bracia, matka i babka. To w niej doszło do tragedii. Katarzyna P., matka Kacpra mówi, że była wtedy w mieszkaniu sama z dziećmi. Kobieta twierdzi, że rozmawiała przez telefon.

- Zdążyłam odłożyć telefon, podejść do łóżka, kiedy Dominik wpadł i powiedział, że Kacper wypadł z okna - opowiada Katarzyna P., matka Kacpra.  

3-letniemu Kacprowi cudem udało się przeżyć upadek z drugiego piętra. Kuchenne okno wychodzi na podwórze, które na szczęście nie jest wybetonowane.

- Stwierdziliśmy, że u dziecka doszło do uszkodzenia kręgosłupa, złamania kilku żeber i stłuczenia płuca. Są to poważne obrażenia - informuje Andrzej Wypyski z oddziału chirurgii dziecięcej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

Dziadek Kacpra ze strony ojca - Paweł Suchocki ma bardzo poważne zastrzeżenia wobec zachowania matki i babki chłopca. Mówi, że obie kobiety ukrywały przed nim, że Kacper wypadł z okna.

- Spotkałem się z babcią Kacpra. Powiedziała mi, że wnuczek pojechał do szpitala. Ponieważ szybko rośnie i dużo je, muszą mu założyć gorset - twierdzi Paweł Suchocki, dziadek Kacpra.

- Przecież nie jestem taka głupia, żeby mówić, że dziecko szybko rośnie i dlatego trzeba mu założyć gorset, żeby nie rósł. To chyba tylko on może coś takiego wymyślić - mówi Elżbieta J., babcia Kacpra.

Dziadek Kacpra nie może uwierzyć, że ani lekarz pogotowia, ani szpital nie zawiadomili policji o tym, że jego wnuczek wypadł z drugiego piętra. Pan Paweł sam złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawą zajęła się prokuratura.

- Lekarz powiedział, że miał tyle pracy z ratowaniem zdrowia pacjenta, że zapomniał zadzwonić na policję. Ale przekazał lekarzowi ze szpitala w Radomiu, aby to robił - mówi Piotr Kowalski, dyrektor pogotowia w Radomiu.

- Nie zwróciliśmy na tę sprawę uwagi w momencie pobytu tego pacjenta w szpitalu. Byliśmy przekonani, że pogotowie zawiadomiło już policję - mówi Andrzej Wypyski z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

W Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Radomiu dowiedzieliśmy się, że upadek z okna to nie jedyna nietypowa i niebezpieczna sytuacja w życiu małego Kacpra. Było już ich kilka.

- Kiedyś bawiąc się zapałkami, podpalił mieszkanie. Innym razem policjanci znaleźli go jak sam chodził po ulicy - informuje Włodzimierz Wolski, dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Radomiu.

Trzyletni Kacper, który cudem uniknął śmierci wyszedł już ze szpitala. Niestety, jego rodzina nadal kłóci się i wzajemnie oskarża o brak opieki nad chłopcem.

Reportaż Ewy Pocztar-Szczerby epocztar@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)