Co dalej z betankami?

Co dalej z betankami?

- W tej chwili one nie mogą się pokazać. Nie mogą nawet wyjść na ulicę, siedzą w swoich dziuplach. Mam nadzieję, że niedługo się to skończy - mówi Henryk Domański, ojciec byłej betanki. Do tej pory rodzice byłych sióstr unikali mediów. Teraz, gdy ich córki opuściły dom w Kazimierzu opowiadają, jak wyglądało życie za murami klasztoru.

10 Października o godzinie 9:00 rano do bram klasztoru w Kazimierzu zapukał komornik. Setki policjantów, antyterroryści, straż pożarna, lekarze. Z budynku wyprowadzono około 70 osób. Wśród nich była dawna matka przełożona - Jadwiga, oraz kobieta z dwumiesięcznym dzieckiem. Były zakonnik o. Roman został w kajdankach przewieziony do prokuratury.  

Byłe siostry miały trafić do miejsc wskazanych przez władze Kościoła. Jednak kobiety nie chciały być rozdzielone i w ciągu kilku godzin po prostu zniknęły z domów rekolekcyjnych.

Większość rodziców byłych sióstr do tej pory unikała mediów. Teraz, gdy ich córki opuściły dom w Kazimierzu opowiadają, jak wyglądało życie sióstr za murami.

- Wyjeżdżając stamtąd siostry rzucały nam się na szyję, nie mogliśmy powstrzymać się od łez. Tam nie było żadnych oznak sekty - opowiada Kazimierz Kwietniewski, ojciec byłej betanki.

- Powtarzała mi: "Mamo! Jeżeli ktoś mówi, że tu jest coś nieczystego w tym zakonie, to radź, żeby się modlił i ty się módl, żeby ludzie zmienili pogląd - dodaje Krystyna Paszkiewicz, matka byłej betanki.

Rodzice stoją murem za swoimi córkami. Winą za całą sytuację obarczają władze Kościoła.

- Dlaczego Kościół nie walczy o te dziewczyny? To jest prawie 70 kobiet o cudownym potencjale, miłości, wielkiej sile, a Kościół czym prędzej chce zamknąć tę sprawę, wyrzucić jak śmiecie do kosza i mieć z głowy - mówi Ewa Mazurek, matka byłej betanki.

- Mimo, że prawnie nie są zakonnicami, to córka mówi, że czuje wewnątrz, że jest zakonnicą i nikt z niej nie zedrze habitu - mówi Henryk Domański, ojciec byłej betanki.

Tymczasem część zakonnic ze Zgromadzenie Sióstr Betanek z Lublina zajęła już budynek klasztoru. Teraz jest to chyba jeden z najlepiej strzeżonych budynków w Kazimierzu.

- Nasze siostry są w domu, a ochroniarze posiadają listę osób, które są uprawnione do przebywania na terenie domu - mówi siostra Karolina ze Zgromadzenie Sióstr Betanek. *



* skrót materiału



Reporter: J.Pecht, E.Tokarczyk, Ż.Kołodziejczyk