Łagodne kary dla morderców
Szokująco łagodne kary za brutalne morderstwo. Przed dwoma laty pięciu mężczyzn skatowało na śmierć 26-letniego Marcina. Oprawcy zmasakrowali mu czaszkę. Sądzono ich jednak tylko za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Dostali: od kary w zawieszeniu do 9 lat pozbawienia wolności.
- Nie można udowodnić oskarżonym, że chcieli zabić. Sąd przyjął kwalifikację pobicia ze skutkiem śmiertelnym - mówi Bogusław Tocicki z Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Tragedia rozegrała się dwa lata temu w listopadową noc. Marcin wybrał się na dyskotekę do Jordanowa Śląskiego. Do domu jednak nie wrócił. Zwyrodnialcy napadli na niego, kiedy wyszedł przed dyskotekę. Zaczęli bić, kopać, a kiedy Marcin upadł i stracił przytomność skakali mu po głowie. Chłopak nie miał szans. Już po kilkunastu minutach był martwy.
Matka i dziewczyna Marcina nie mogą pogodzić się z kwalifikacją czynu jako pobicie. W ich oczach oprawcy chłopaka to mordercy. Mają żal do wymiaru sprawiedliwości za tak niskie kary.
- Realia tej sprawy pozwoliły tylko na taką, kontrowersyjną kwalifikację. Zawsze musimy kierować się zebranymi dowodami - mówi Leszek Karpina z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Tych dowodów jednak zabrakło. Dlatego udowodniono oskarżonym jedynie pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
- Sąd uznał, że nie można stwierdzić, który ze sprawców zadał śmiertelny cios i ocenił to zdarzenie jako śmiertelne pobicie - informuje Bogusław Tocicki z Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
- Jak mogą być ślady na obuwiu, skoro nikt nie zabezpieczył śladów? Oni przecież chodzili w tych butach przez cztery miesiące - mówi Danuta Skarupa, matka Marcina.
Według rodziny, oprawcy Marcina nie ponieśli zasłużonej, surowej kary. Jeden z nich - Łukasz L. do więzienia nie pójdzie wcale.
- Łukasz L. nie brał udziału w biciu Marcina, lecz wyrażał milczącą zgodę na działanie pozostałych sprawców. Dlatego sąd uznał, że kara powinna być łagodniejsza - wyjaśnia Bogusław Tocicki z Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Pięciu mężczyzn skazanych przez sąd to nie wszyscy oprawcy Marcina. Pozostałych sześciu to nieletni. Ich sprawą zajmuje się teraz sąd rodzinny w Strzelinie.
Mordercy nie okazują skruchy i poczucia odpowiedzialności. Mimo, że odebrali Marcinowi wszystko. Plany, marzenia, życie?*
* skrót materiału
Reporter: Katarzyna Betcher