Ratowała dzieci - pójdzie do więzienia

Ratowała dzieci - pójdzie do więzienia

Uciekła od męża, który ją bił i zamieszkała z dziećmi w pustostanie. Teraz za nielegalne zajęcie lokalu trafi do więzienia! Pani Monika miała dość awantur, bicia i poniżania. Zabrała czworo swoich dzieci i wyprowadziła się z domu. Nie miała dokąd iść, dlatego nielegalnie zajęła puste mieszkanie w Wałbrzychu. Właśnie za to na cztery miesiące pójdzie do więzienia!

Nie chciała, by jej dzieci codziennie drżały na widok ojca. Nie chciała, by patrzyły jak tata pije, a potem bije mamę. Pewnego dnia po prostu ubrała dzieci, wyszła z wynajmowanego mieszkania i uciekła od męża alkoholika.

- Dużo było awantur. Wyzywał, przeklinał, drzwi rozwalał. Dzień w dzień stosował przemoc, wyrzucał moje i dzieci ciuchy przez okno - opowiada Monika Stańska, skazana za zajęcie pustostanu.  

Pani Monika nie miała dokąd pójść. Razem z dziećmi wprowadziła się więc do zaniedbanego pustego mieszkania w jednej z wałbrzyskich kamienic. Już po paru miesiącach "życzliwi" sąsiedzi powiadomili o tym wałbrzyskie władze.

- Za pierwsze samowolne zajęcie lokalu przez panią Stańską sprawa została skierowana na drogę sadową - mówi Ewa Frąckowiak z Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu.

- Monika S. została skazana na karę 4 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 3 lat - dodaje Tomasz Białek z Sądu Okręgowego w Świdnicy.

Pani Monika twierdzi, że o wyroku nie wiedziała. Nieświadoma niczego kobieta po kilku miesiącach tułaczki znalazła kolejny pustostan. Miasto ponownie skierowało sprawę do sądu. Temida okazała się bezlitosna - pani Monice odwieszono wyrok. Samotną matkę czworga dzieci skazano na cztery miesiące więzienia!

- Ja nie zrobiłam tego dla siebie. Jeżeli bym wiedziała, że tamten wyrok na mnie ciąży, po prostu nie zrobiłabym tego - mówi Monika Stańska, skazana za zajęcie pustostanu.

Pani Monika nie uchyla się od odpowiedzialności. Wie, że źle postąpiła. Nie rozumie jednak dlaczego cierpieć mają jej dzieci. Jeśli stracą ją, zostaną same. Od czasu ucieczki,

mąż alkoholik nie utrzymuje z nimi bowiem żadnego kontaktu. Pani Monika boi się, że jeśli jej dzieci trafią do domu dziecka, to nigdy ich już nie zobaczy.

Samotna matka wciąż walczy o to, by dzieci nie trafiły do domu dziecka. Pani Monika wierzy, że znajdą się ludzie o dobrym sercu, którzy zlitują się nad nią i jej dziećmi. *



* skrót materiału



Reporter: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl (Telewizja Polsat)

(Telewizja Polsat)