Niejasne przepisy - dom stracony

Niejasne przepisy - dom stracony

Dom państwa Licau z Sosnowca zlicytował komornik. Małżeństwo zaskarżyło wycenę nieruchomości i sąd unieważnił wynik licytacji. Wtedy ich córka sprzedała własne mieszkanie i spłaciła długi rodziców. Rodzina sądziła, że to koniec jej kłopotów. Niestety, sąd wyższej instancji uznał wcześniejszy wyrok za wadliwy i go uchylił! Państwo Licau zostali bez dachu nad głową.

Problemy rodziny z Sosnowca mają swój początek w 2002 roku. Właśnie wtedy wzięli kredyt w wysokości 40 tys. zł na remont swojego domu. Nieruchomość została obciążona hipoteką.

- Później się zaczęły problemy, nie mięliśmy z czego spłacać tego kredytu - opowiada Maria Licau, a jej mąż Mirosław dodaje: Bank wystąpił na drogę sadową, komornik wyznaczył biegłego rzeczoznawcę, który oszacował nieruchomość i doszło do licytacji.  

Dom państwa Licau sprzedano podczas drugiej licytacji w 2006 roku. Zgłosił się jeden chętny. Kupił nieruchomość za 113 tysięcy złotych.

- Komornik pocieszał nas, mówił, że nie wszystko stracone, dokąd nie ma prawomocnego przybicia. Mówił, że jeśli spłacimy zadłużenie, to może dom odzyskamy - mówi Maria Licau.

Z pomocą przyszła córka Joanna i jej mąż Piotr. Sprzedali swoje własnościowe mieszkanie, uregulowali wszystkie długi i razem z dziećmi wprowadzili się do domu rodziców.

- Zdecydowaliśmy się na tę sprzedaż, ponieważ zapewniono nas, że wszystko da się odkręcić - mówi Piotr Porębski, zięć państwa Licau.

- Komornik umorzył to postępowanie, a sąd wydał postanowienie z 14 marca 2008 roku - dodaje Mirosław Licau, któremu zlicytowano dom.

- Postanowienie o przybiciu zatwierdziło wynik licytacji. W momencie kiedy sąd je uchylił, ta licytacja nie miała mocy prawnej - uważa Piotr Skowron, radca prawny państwa Porębskich.

Dlatego pan Piotr i jego żona uważali, że to koniec kłopotów. W 2008 roku odkupili dom od swoich rodziców.

Spokój nie trwał jednak długo. Okazało się, że postanowienie sądu rejonowego z 2008 roku, które uchylało przybicie było wadliwe.

- Sąd Rejonowy wydał to postanowienie bez podstawy prawnej, dlatego sąd drugiej instancji musiał je uchylić - tłumaczy Krzysztof Zawała z Sądu Okręgowego w Katowicach.

- Ta decyzja oznacza, że zostaliśmy bez domu, bez mieszkania i jeszcze z kredytem - mówi Piotr Porębski, zięć państwa Licau.

- Dłużnik może dobrowolnie spłacić swoje zadłużenie, ale kalendarz tej czynności jest ściśle wyznaczony przez przepisy kodeksu cywilnego. Ostatnim momentem jest zamkniecie licytacji - informuje Krzysztof Zawała z Sądu Okręgowego w Katowicach.

- Sam fakt, że sąd rejonowy wydał postanowienie o uchyleniu przybicia, a sąd okręgowy zajął odmienne stanowisko świadczy o tym, że te przepisy nie są przejrzyste, pozwalają na różne interpretacje - mówi Piotr Skowron, radca prawny państwa Porębskich.

Nikt z obecnych mieszkańców domu nie zamierza go opuścić. Kwota 113 tys. zł z licytacji nadal jest w depozycie sądowym. Jak mówią Porębscy mężczyzna, który wylicytował dom, osobiście nie chce z nimi rozmawiać. Odmówił także spotkania przed naszą kamerą.

- Napisałam do tego pana maila objaśniając mu całą sytuację. Odpisał, że możemy w tym domu zostać na dłuższy okres, na kilka lat, ale musimy wynajmować od niego ten dom - mówi Joanna Porębska, córka państwa Licau.

- Jest wniesiona skarga kasacyjna w imieniu państwa Porębskich na postępowanie o wpis do księgi wieczystej, wiem także że państwo Licau złożyli skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - mówi Piotr Skowron, radca prawny państwa Porębskich.*

* skrót materiału

Reporter: Grzegorz Kowalski

gkowalski@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)