Mieszkaniowi kolesie

Mieszkaniowi kolesie

Afera mieszkaniowa w Grudziądzu. 64 nowe lokale miały trafić do najbardziej potrzebujących. Prezydent miasta postanowił jednak wynagrodzić nimi swoich pracowników. W kolejce po mieszkanie czeka kilka tysięcy zwykłych obywateli Grudziądza.

Inwestycja kosztowała urząd miasta ponad 6 milionów złotych. Gdy budynki już stały, ówczesny prezydent Andrzej Wiśniewski postanowił osobiście rozdysponować dziesięć mieszkań. Jedno otrzymał pracownik gminnej spółki budowlanej, drugie naczelnik jednego z ratuszowych wydziałów, a trzecie dyrektor miejscowego urzędu pracy.  

Tymczasem w Grudziądzu nie brakuje osób, które od lat bezskutecznie starają się o zamianę mieszkania. Jedną z nich jest Jerzy Tom. Jego żona zmarła w komunalnym mieszkaniu. Chora kobieta ostatnie lata życia spędziła w klitce, do której dostawał się dym z nieszczelnych kominów. Urzędnicy nie widzieli jednak w tym żadnego problemu.

Pan Zygmunt razem z żoną zajmował ponad stumetrowe komunalne mieszkanie w centrum Grudziądza. Gdy wyprowadziły się dzieci i zmarła żona nie było go stać na opłacanie czynszu. Urzędnicy zasugerowali mu, by zrzekł się mieszkania - wtedy będzie szansa na inne, mniejsze. Tak zrobił, jednak od dwóch lat tuła się po krewnych. On też nie ma szans na mieszkanie w nowych budynkach komunalnych.

Nagrodzeni tuż przed wyborami urzędnicy to nie jedyni, którym prezydent Grudziądza przyznał mieszkania. Wyróżnionych można znaleźć na stronie internetowej prezydenta w zakładce? przyjaciele.

- Uważam, że to w porządku. Prezydent miasta powinien mieć możliwość przyznawania mieszkań, by pozyskać wartościowych fachowców - mówi Andrzej Wiśniewski, który jako prezydent Grudziądza rozdawał mieszkania.

Rozdający mieszkania prezydent przegrał ostatnie wybory. Nowe władze Grudziądza zapowiadają, że sprawdzą, czy przy rozdzielaniu komunalnych mieszkań nie złamano prawa.*

* skrót materiału

Reporter: Leszek Tekielski

ltekielski@polsat.com.pl
 (Telewizja Polsat)