Niewinnie skazani?

Niewinnie skazani?

W Zamościu byliśmy już prawie rok temu. O pomoc poprosili nas wtedy trzej policjanci - Andrzej, Zbigniew i Ryszard. Wszyscy pracowali w sekcji do spraw przestępczości samochodowej. Dzień, w którym spotkali miejscowego gangstera, Roberta S. pamiętać będą do końca życia.

Wszystko zaczęło się w lipcu 2000 roku. Robert S. przebywał wtedy w areszcie. Pod naporem zarzutów zdecydował się na współpracę z policją. Miał wskazać miejsca, w których przechowywane są kradzione auta. Niestety, akcja potoczyła się inaczej, niż zaplanowano.

Robert S. uciekł. Schwytano go dopiero po dwóch latach. Początkowo przyznał się do ucieczki. Po kilku dniach jednak zmienił zdanie. Tym razem, to on zaczął oskarżać. Policjanci rzekomo sami go uwolnili, po tym jak wręczył im łapówkę - samochód.  

Jak zeznał Robert S., samochód, który wręczył policjantom, to Skoda Octavia z 1999 roku. Miała mieć szesnastozaworowy silnik, pojemność 1,6 oraz nadwozie typu sedan. Problem w tym, że taki samochód nigdy nie został wyprodukowany. Mimo to, policjantów aresztowano. W celi spędzili ponad rok. Teraz w ich sprawie zapadł pierwszy wyrok.

Do Zamościa wybraliśmy się po raz kolejny. Tym razem, policjanci postanowili pokazać swoje twarze. Jak twierdzą, nie mają już nic do stracenia.

Tuż przed wyrokiem, w sprawie tajemniczej łapówki pojawił się nowy wątek. Okazało się, że Robert S. w przeszłości rzeczywiście był posiadaczem Skody Octavii. Wypożyczył ją z wypożyczalni samochodów w Rzeszowie. Następnie auto zostało rozbite. Krótko po tym wróciło do wypożyczalni.

Zamojscy policjanci postanowili szukać pomocy u ministra sprawiedliwości. Z każdym dniem mają bowiem coraz mniej możliwości, aby walczyć o swoją niewinność. *

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski rzalewski@polsat.com.pl (Telewizja Polsat)