To mieszkanie zabija

To mieszkanie zabija

Dramatyczne wołanie o pomoc. Państwo Sokołowscy mieszkają w zagrzybionym komunalnym mieszkaniu. Pleśń pojawiła się zimą 2009 roku i szybko rozprzestrzeniła się po całym lokalu. W tym samym czasie poważnie rozchorowało się 2,5 letnie dziecko państwa Sokołowskich. Oskar przeszedł zapalenie płuc, cierpi na powracające zapalenie oskrzeli oraz na grzybicę jelit. Powinien jak najszybciej opuścić mieszkanie. Urzędnicy niczego nie obiecują.

Oskar Sokołowski ma 2,5 roku. Nie ma normalnego dzieciństwa. Rzadko wychodzi z domu. Dwa razy dzienne poddawany jest zabiegowi tzw. nebulizacji, przy pomocy specjalnego urządzenia podaje się mu leki bezpośrednio do płuc i oskrzeli.

Oskar cierpi na powracające zapalenie oskrzeli. Ostatnio pojawiło się zapalenie płuc. Wtedy dziecko trafiło do szpitala. Tam okazało się, że ma także grzybicę jelit - Candidę. To rodzaj grzyba, który produkuje około 80 toksyn, wpływających na cały organizm.  

- Objawia się tym, że jest nerwowy, ma na paluszkach grzyba, język jest biały - opowiada Ewa Sokołowska, matka Oskara.

- Grzybica jelit jest spowodowana wtórnie przyjmowanymi lekami. To dziecko bez przerwy przyjmuje leki, a ma dopiero 2,5 roku - dodaje Maria Bogucka, lekarz pediatra.

Problemy ze zdrowiem Oskara pojawiły się zimą 2009 roku. Wtedy to mieszkanie komunalne, w którym mieszkają państwo Sokołowscy, zostało zalane od zewnątrz. Na ścianach pojawił się grzyb, z którym rodzina walczy do dziś.

- Ja mam papiery, na których jest napisane, że jest to spowodowane zamarzniętymi rurami i opadami śniegu. W zeszłym roku zrobiłam remont już w marcu, nie czekałam do lata, bo smród był taki, że nie dało się wytrzymać - mówi Ewa Sokołowska, matka Oskara.

- Proszę bardzo, to są klocki, którymi bawią się dzieci (widać na nich grzyb - przyp. red.). Grzyb jest też na ścianach i w całej kuchni. Jedzenie od razu chowamy do lodówki, bo na drugi dzień jest fioletowe - dodaje Wojciech Sokołowski, ojciec Oskara.

Pani Ewa, jak mówi, prosiła Miejski Zarząd Lokalami w Radomiu o zamianę mieszkania. Dokumenty złożyła w lutym ubiegłego roku. Od tamtej pory, jak mówi, czekała na komisję, która sprawdziłaby stan lokalu.

- Wydałem polecenie, aby w trybie pilnym sprawdzono, jak działa wentylacja w tym mieszkaniu. Przyczyną tego wszystkiego jest zbyt duża szczelność okien z PCV, które blokują działanie wentylacji. Zalecenia są takie, aby zamontować nawiewniki w oknach i usprawnić przewód wentylacyjny w kuchni - mówi Maciej Kosowski, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Lokalami w Radomiu.

Co ciekawe, dzień po naszym telefonie do Zarządu i tuż przed naszym przyjazdem do Radomia wicedyrektor MZL osobiście pojawił się w mieszkaniu państwa Sokołowskich.

- Pojechałem tam w piątek, bo chciałem sprawdzić, czy na ścianie jest tak duży grzyb, że jak się dotknie ściany, to on zostaje na dłoni. Trudno mi było w to uwierzyć. Nie stwierdziłem tej pleśni tak daleko posuniętej, tylko smród - mówi Maciej Kosowski, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Lokalami w Radomiu.

- Proszę bardzo, tutaj jest grzyb, cały sufit jest mokry. Wszystko wycierane jest co dwa dni. To zajmuje około trzech godzin, bo potem trzeba mieszkanie wywietrzyć i odkurzyć, żeby pozbyć się zapachu - oprowadza nas po mieszkaniu Wojciech Sokołowski, ojciec Oskara.

Niestety, wiele wskazuje na to, że przynajmniej na razie, na szybką zamianę mieszkania państwo Sokołowscy liczyć nie mogą.

- Ja nie mogę zagwarantować, że udostępnimy mieszkanie, które będzie spełniało oczekiwania tej rodziny, bo my w tym momencie dysponujemy mieszkaniami w starym budownictwie - mówi Maciej Kosowski, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Lokalami w Radomiu.

- Ja nic od nich nie chcę, tylko żeby mieli serce i pomogli żyć temu małemu dziecku. Ja się boję zasnąć, bo syn w każdej chwili może się zakrztusić własną śliną - rozpacza Ewa Sokołowska, matka Oskara.*

* skrót materiału

Reporterka: Marta Terlikowska

mterlikowska@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)