Strzały i pościg za pijanym 15-latkiem

Strzały i pościg za pijanym 15-latkiem

Szaleńczy pościg za 15-latkiem! Sebastian N. uciekał samochodem przed policją i potrącił jednego z funkcjonariuszy. Dogonić nie mogło go kilka radiowozów. W końcu policjanci otworzyli ogień. 15-latek był pijany, miał około 3 promili alkoholu. Mówi, że się nie zatrzymał, bo nie miał prawa jazdy.

27 listopada: okolice Choszczna w województwie zachodniopomorskim. Tuż przed północą patrol policji zauważył jadący zygzakiem samochód osobowy. Policjanci usiłowali zatrzymać go do kontroli. Kierowca widząc policjantów przyspieszył, zajeżdżał im drogę Do pościgu dołączyły kolejne radiowozy. W końcu ścigany samochód zarzuciło i pojazd zatrzymał się.  

- Kiedy jeden z policjantów podszedł do auta i otworzył drzwi, kierujący włączył wsteczny. Policjant się przewrócił, drzwi prawie zmiotły go pod pojazd. Drugi policjant dobiegł do kierującego i próbował wyciągnąć kluczyki - opowiada Przemysław Kimon z policji w Szczecinie.

Ciągnięty policjant wypadał na drogę, cudem nie dostał się pod koła. Kierowca uciekał dalej. Policjanci oddali kilka strzałów ostrzegawczych w powietrze, a następnie pistolety skierowali w kierunku uciekającego samochodu. Półtora kilometra dalej ścigane auto wpadło w poślizg. Kierowca i pasażer usiłowali uciekać pieszo, ale dopadli ich stróże prawa.

-Padło około jedenastu strzałów. Dwa pociski trafiły w auto - informuje Barbara Aloksa z Prokuratury Rejonowej w Choszcznie.

- Uciekałem, bo nie miałem prawa jazdy. Potem zaczęli strzelać. Oni chcieli trafić we mnie, ale trafili w oponę - przekonuje kierowca.

Okazał się nim piętnastoletni Sebastian N. W momencie zatrzymania miał prawie 3 promile alkoholu we krwi. Do szpitala trafił także osiemnastoletni pasażer pojazdu. Młody mężczyzna także był pijany. Okazuje się, że policjanci postrzelili go w bark.

- Rana postrzałowa nie zagrażała zdrowiu i życiu - zapewnia Barbara Aloksa z Prokuratury Rejonowej w Choszcznie.

- Syn jest trochę winny. Nie powinien wsiadać wypity i jeździć bez prawa jazdy - mówi pani Monika, matka piętnastolatka.

Okazuje się, że to nie pierwszy wybryk piętnastolatka. Pół roku wcześniej, kiedy chłopak był właścicielem innego samochodu, także uciekał przed policją, jeżdżąc nocą bez świateł. Policjanci wówczas go nie dogonili, ponieważ podczas pościgu uszkodzili radiowóz. Sebastian kupił auto fałszując umowę i podpisując się za ojca. Sprawa trafiła do sądu.

- Niepełnoletni Sebastian decyzją sądu otrzymał nadzór kuratora sądowego za czyn, który wtedy popełnił - informuje Elżbieta Zywar z Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Teraz piętnastolatek będzie odpowiadał za czynną napaść na funkcjonariuszy przy użyciu niebezpiecznego narzędzia. Grozić może mu jedynie poprawczak. Chłopak zaprzecza, że staranował mundurowych, twierdzi, że zaczęli oni strzelać bez ostrzeżenia. Wersje policji potwierdza jednak postrzelony w pościgu pasażer.

- Piliśmy alkohol. Chciałem wrócić do domu, ale spotkaliśmy policję. Kolega zaczął uciekać. Wpadliśmy w poślizg. Kiedy policjanci chcieli wyciągnąć kolegę z samochodu, on ruszył. Wtedy usłyszałem słowa: "stój bo strzelam" - opowiada postrzelony Mikołaj Sikorski.

Zdaniem Pawła Golcewa, prawnika z Uniwersytetu Warszawskiego policjanci mieli prawo strzelać, nie wiedzieli przecież, kto prowadzi pojazd. Według prawnika powrót piętnastolatka do domu był błędem, ponieważ stwarza on zagrożenie dla otoczenia. Natomiast rannemu osiemnastolatkowi powinno się postawić zarzuty.

- Osiemnastolatek bez wątpienia powinien odpowiadać za demoralizację małoletniego. Pił z nim alkohol, można też postawić mu zarzut podżegania do przestępstwa - uważa Paweł Golcew, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl

(Telewizja Polsat)