Zamiast pomóc – zlikwidowali

Dramat zwierząt w Korabiewicach koło Żyrardowa! Urzędnicy zlikwidowali działające tam od wielu lat schronisko. Kilkadziesiąt psów, kotów, koni, a nawet niedźwiedzi może skonać z głodu. Właścicielka robi co może, by je ratować, ale potrzebuje pomocy. Decyzja o likwidacji schroniska budzi kontrowersje, bo zwierzęta były w dobrym stanie.

W Korabiewicach koło Żyrardowa przez wiele lat działało schronisko dla zwierząt. Formalnie już go nie ma, a miejsce stało się tylko prywatną posesją z olbrzymią liczbą zwierząt: psów, kotów, koni, a nawet niedźwiedzi.

- Przez ponad dwadzieścia lat pracowałam w zakładach widowisk cyrkowych. Jeździłam po Polsce i ciągle znajdowałam bezdomne zwierzęta. Pomału można to już było nazwać schroniskiem, domem dla bezdomnych zwierząt - opowiada Magda Szwarc, założycielka schroniska.

Schronisko działało, w miarę możliwości, do stycznia tego roku. Wtedy rozpętała się medialna burza. Dziennikarze donosili, w jak złych warunkach trzyma się tu zwierzęta. Ostatecznym ciosem dla schroniska był reportaż telewizyjny, który miał być dowodem okrucieństwa opiekunów.

- Uważam, że ten program nie odzwierciedlał sytuacji w tym schronisku – mówi Michał Staniak, wójt gminy Puszcza Mariańska.
Po telewizji pojawiła się Najwyższa Izba Kontroli i to już z drugą wizytą w ciągu kilku miesięcy. Po pierwszej działalność schroniska oceniono pozytywnie.

- Otrzymaliśmy zatrważające sygnały, dlatego postanowiliśmy w to miejsce wrócić. Same zwierzęta były w dobrym stanie, ale pojawiło się wyjątkowo dużo innych zastrzeżeń i dlatego funkcjonowanie tego schroniska oceniamy negatywnie – mówi Zbigniew Matwiej z Najwyższej Izby Kontroli.

Po takiej ocenie wójt gminy cofnął pozwolenie na prowadzenie schroniska i prawnie zakończył jego działalność. Problem w tym, że po tej decyzji setki zwierząt zostały bez wsparcia finansowego ze strony okolicznych samorządów.

- Nas już nie ma. Nie posiadamy żadnego statusu. To jest prywatna posesja i na tej prywatnej posesji znajdują się zwierzęta, które trzeba karmić, wozić do lecznic – mówi Magda Szwarc, założycielka schroniska.

- Teren był nieutwardzony, nie było sali zabiegowej dla piesków, sali dla zwierząt przeznaczonej do adopcji. Te warunki nie były spełnione i dlatego musiałem to zezwolenie cofnąć – tłumaczy Michał Staniak, wójt gminy Puszcza Mariańska.

O zarzutach wójta rozmawiamy z lekarzami weterynarii z Żyrardowa, którzy od lat opiekowali się zwierzętami w Korabiewicach.

- Jeden budynek, to jest pomieszczenie, w którym został wyposażony gabinecik weterynaryjny do zabiegów, które można wykonać na miejscu, typu szczepienia, odrobaczania. Jest też pokoik, w którym była przechowywana dokumentacja schroniska. Czyli zarzuty wójta nie do końca są oparte na prawdzie – mówi Stanisław Tęsiorowski z Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Żyrardowie.

Chwilowo jedzenie jest, ale na długo nie wystarczy. Trudna do przewidzenia jest też przyszłość zwierząt z Korabiewic. Choć pewne plany już są, to żaden z nich nie uwzględnia udziału pani Magdy Szwarc.

- Są chętni na przejęcie tego terenu i prowadzenie schronisko. Właściciel tego gruntu musi jednak podpisać umowę dzierżawy. Do tej pory nie doszło do tego, bo przeciwna była pani Szwarc – mówi Michał Staniak, wójt gminy Puszcza Mariańska.

Przedstawiciel organizacji, która chce przejąć schronisko odmówił wypowiedzi przed kamerą. Przygotował natomiast tajny raport opisujący fatalne warunki, jakie mają panować w Korabiewicach. W raporcie znajdujemy też konkretne pomysły na rozwiązanie problemu:

„Pani Magdalena Szwarc nie panuje nad sytuacją marnując lub odmawiając przyjęcia udzielanej jej pomocy. Rozwiązaniem optymalnym jest odsuniecie jej od zarządzania schroniskiem – jako osoby nieprzewidywalnej i niegospodarnej.”

- Gdy schronisko jeszcze  funkcjonowało, to w żartach powiedziałem pani Magdzie, że gdybym był zwierzęciem bezdomnym, to chciałbym zamieszkać w Korabiewicach – mówi Stanisław Tęsiorowski z Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Żyrardowie.

- Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcieliby w jakikolwiek sposób pomóc. Potrzebujemy karmy dla zwierząt, środków na odrobaczenie i funduszy – mówi pani Natali, wolontariuszka, pomagająca Magdzie Szwarc.*

* skrót materiału

Reporterzy:  Aneta Kaziuk, Michał Bebło

akaziuk@polsat.com.pl