Koszmar niewidomego

Pan Albin ma 78 lat i jest niewidomy. W zeszłym roku mężczyzna wprowadził się do swojej opiekunki. W zamian oddawał jej emeryturę, przepisał w testamencie cały majątek i upoważnił do sprzedaży jego mieszkania. Kobieta sprzedała je za 112 tys. zł, ale właścicielowi oddała jedynie 30 tys. Dziś już panem Albinem się nie opiekuje.

Albin Wojda. Kiedyś okaz zdrowia, pilot. Dziś niewidomy, 78-letni emeryt mieszkający w Ostródzie. Obecnie mężczyźnie w codziennych czynnościach pomaga opiekunka społeczna. Nie zawsze tak jednak było.

W kwietniu ubiegłego roku obca, 56-letnia kobieta zaproponowała panu Albinowi pomoc. Samotnie mieszkający mężczyzna zgodził się i przeprowadził do domu kobiety we wsi Zapieka niedaleko Grunwaldu.

- Utworzyła się między nimi więź, on jest bardzo ufnym człowiekiem, był szczęśliwy, że ktoś się będzie nim opiekował – mówi obecna opiekunka pana Albina.

- Przyjęła mnie jako wujka, obca kobieta podjęła mnie jak rodzinę, byłem zadowolony. No, jak jej nie ufać, jak ona tyle poświecenia włożyła, zapewniała, że będzie się mną opiekowała aż do śmierci, że będę miał jak w raju – wspomina pan Albin.

Raj, o którym mówi mężczyzna nie trwał długo. W lutym tego roku pan Albin wrócił do swojego mieszkania w Ostródzie. Twierdzi, że opieka nie miała nic wspólnego z wcześniejszymi zapewnieniami.

- Ja głodowałem po prostu, kaszka i kanapki. Chleb czymś tam posmarowany, kaszanka, albo marmolada. Nawet radia mi nie można było słuchać. Zabrała i kazała iść spać – opowiada pan Albin.

- Mówił, że go straszono wywózką do lasu. Sprawiał wrażenie człowieka przestraszonego, bał się o swoje życie – dodaje sąsiadka pana Albina.
Do byłej już opiekunki poszliśmy z ukrytą kamerą. Kobieta wszystkiemu zaprzecza. Mówi, że pan Albin był agresywny. Twierdzi także, że mężczyzna miał bardzo dobrą opiekę.

- On nie zjadł chleba, bo nie ma zębów. Ja mu zupę gotowałam na śniadanie, obiad i kolację. Miesięcznie traciłam na jogurty i inne jego zachcianki 400 zł. On żądał i walił w stół kubkiem, aż dziura jest wydłubana – twierdzi była opiekunka mężczyzny.

Podczas pobytu u kobiety pan Albin udzielił jej pełnomocnictw, które pozwalały m.in. na dysponowanie jego emeryturą w wysokości ponad 2 tys. zł. Sporządzono testament, w którym całość spadku miała trafić do kobiety. Upoważnił ją także do sprzedaży swojego drugiego, 62-metrowego mieszkania w Żurominie na  Mazowszu.

- Mieszkanie zostało sprzedane za 112 tys. zł. Z tych pieniędzy zostały spłacone długi tego pana, cześć została przeznaczona na długi tej pani, a część poszła na utrzymanie. Jak wynika z materiału, opiekunka przekazała pokrzywdzonemu kwotę 30 tys. zł. Taką też kwotę zostawiła sobie za opiekę – informuje Zdzisław Łukasiak z Prokuratury Rejonowej w Ostródzie.

- Na wszystko się zgodziłem. Myślałem, że to dobra kobieta, że skoro dobrze mówi, to mnie nie oszuka – mówi pan Albin.

Testament i pełnomocnictwa zostały już cofnięte. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Ostródzie. Prowadzono postępowanie pod kątem znęcania się nad panem Albinem oraz oszustwa. Pod koniec września dochodzenie zostało umorzone.

- Mężczyzna do wszystkiego opiekunkę upoważnił, co było podstawą do tego, że postępowanie zostało w tej części umorzone. Nie ma ustawowych znamion czynu zabronionego – informuje Zdzisław Łukasiak z Prokuratury Rejonowej w Ostródzie.

- Z mojego punktu widzenia zasadnym byłoby zaskarżenie decyzji o umorzeniu dochodzenia. Przypuszczam, że sprawa nie została dokładnie wyjaśniona, a już ją umorzono. Podejmiemy działania mające na celu zabezpieczenie interesów pana Albina i odzyskanie tego, co utracił. Nie będzie jednak możliwe obalenie aktu notarialnego sprzedaży tego mieszkania – mówi Jerzy Bogdan Jankowski, adwokat pana Albina.*

* skrót materiału

Reporter: Grzegorz Kowalski

gkowalski@polsat.com.pl